Wczorajszy wieczór – czyli jak galeria smaków i polskiej gościnności zmieniła się w rodzinny egzamin z tolerancji, kiedy do stołu z białą Biednymisiówką, domową białą kiełbasą, borodinowskim chlebem i medowo-musztardową pieczenią z rynku zasiadł „gwiazdorski gość” – brat męża Olek, samozwańczy koneser, a każda kolejna krytyczna uwaga o ukrytym majonezie, resztkach wędlin i zbyt kwaśnych, własnoręcznie marynowanych kurkach oddalała rodzinę od świątecznego klimatu; aż w końcu z kuchni zamiast deseru wróciła zimna sprawiedliwość i nowa definicja polskości przy stole.

naszkraj.online 6 godzin temu
Wczoraj No i gdzie ty stawiasz tę salaterkę? Przecież zasłaniasz dostęp do wędlin! Poza tym przesuwaj kieliszki, zaraz przyjdzie Olek i wiesz, iż on lubi mieć swobodę, żeby sobie machać rękami w trakcie rozmowy. Wiktor nerwowo przestawiał kryształy na stole, o mało co nie zrzucając widelców. Halina ciężko westchnęła, ocierając ręce o fartuszek. Od rana […]
Idź do oryginalnego materiału