Słowa padły niemal szeptem. Spokojnie. Łagodnie. Jakby nie było w nich nic szczególnego. Teściowa uśmiechnęła się, wygładziła obrus i powiedziała: — „Nie zapominaj, Bożenko… w tym domu gospodynią jestem ja.” W jej głosie nie było ani kropli złości. Ale te słowa uderzyły mocniej niż jakikolwiek krzyk. Bożena znieruchomiała, trzymając w rękach talerz. Poczuła, jak coś […]