Małgorzata Szatko: Wyjeżdżamy na wakacje. Co spakować, żeby czuć się bezpiecznie, a jednocześnie nie obładować się „na wszelki wypadek”?
Krzysztof Lis: Wakacyjny wyjazd to wyjątkowo niewdzięczny moment na kryzys: jesteśmy w obcym miejscu, często bez znajomości języka i lokalnych realiów — kulturowych czy prawnych. Dlatego pierwszą rzeczą, którą warto „spakować”, jest wiedza: co adekwatnie nam w danym miejscu zagraża. Przestępczość? Trzęsienia ziemi? Burze tropikalne? Pod to dobieramy resztę przygotowań.
Bagaż trzeba oczywiście dostosować do możliwości. Sam jestem zwolennikiem kuchenki na kartusze gazowe, ale czy zabiorę ją w samolot na drugi koniec świata? Raczej nie — zwłaszcza iż linie zwykle nie pozwalają przewozić kartuszy, także w bagażu rejestrowanym. Absolutne minimum to dla mnie dobrze wyposażona apteczka. Poza środkami opatrunkowymi muszą się w niej znaleźć wszystkie leki przyjmowane na stałe oraz te na częste dolegliwości. Leków codziennych warto wziąć zapas — blistry mają przykry zwyczaj gubienia się akurat wtedy, gdy są najbardziej potrzebne, a dokupienie ich na miejscu bywa kłopotliwe.
Małgorzata Szatko: Wakacje to oczywiście wspólne wyjazdy rodzinne. Jakie błędy popełniają najczęściej rodzice jadący z dziećmi?
Krzysztof Lis: Większość z nich można sprowadzić do wspólnego mianownika: nie przewidzieli nietypowej sytuacji i się do niej nie przygotowali. Mieści się tu choćby kilkunastogodzinne utknięcie na lotnisku albo brak planu na problemy zdrowotne. Bo co z tego, iż jedziemy do dobrego hotelu, skoro nie wiemy, gdzie w okolicy są szpitale, ani nie mamy ubezpieczenia, które pozwoli się bezpłatnie leczyć? Błędem jest też poleganie wyłącznie na telefonie — a trzymamy w nim środki płatnicze, dokumenty podróżne, bilety, rezerwacje, mapę i jedyny kontakt z bliskimi.
Małgorzata Szatko: Dokumenty, pieniądze, karty — łatwo zgubić, paść ofiarą złodziei…
Krzysztof Lis: Nie trzymajmy wszystkich jajek w jednym koszyku. Zabierzmy paszport, prawo jazdy i dowód osobisty. Co najmniej dwie karty płatnicze — z dwóch różnych banków i dwóch różnych operatorów. Gotówkę lokalną, ale warto rozważyć też łatwo wymienialne dewizy, na przykład euro lub dolary. Wszystko dzielmy przynajmniej na dwie części, żeby utrata jednej nie oznaczała katastrofy, i nośmy w różnych miejscach — pilnując ich tak samo uważnie.
Małgorzata Szatko: Co nosić przy sobie, a co zostawić w hotelu?
Krzysztof Lis: Nie ma prostej odpowiedzi, bo to zależy. Z jednej strony dobrze mieć przy sobie wszystko, co niezbędne — łącznie z dokumentami i gotówką; historia zna turystów odciętych przez pożar od hotelu na plaży, których ewakuowano prosto stamtąd. Z drugiej — w niektórych miejscach na świecie noszenie większej gotówki samo w sobie jest ryzykiem, bo rośnie szansa na kradzież czy napad. Trzeba więc wyważyć jedno i drugie pod konkretne miejsce.
Małgorzata Szatko: I klasyk: pada telefon z mapą. Jak się odnaleźć?
Krzysztof Lis: Jestem wielkim zwolennikiem papierowych map i umiejętności nawigacji tradycyjnymi metodami. Nie chodzi o to, żeby od razu nosić kompas — ale mapa papierowa o odpowiedniej dokładności plus orientacja w terenie rozwiązują bardzo wiele problemów. Mapy choćby nie trzeba kupować: wystarczy wydrukować kilka zrzutów ekranu z map Google czy mapy.com. Warto nanieść na nie ważne miejsca i charakterystyczne budynki, żeby łatwiej było się orientować i zadbać, by były widoczne nazwy ulic.
Małgorzata Szatko: Jak nie złapać „zemsty faraona” i nie doprowadzić do odwodnienia organizmu?
Krzysztof Lis: Dla pełnego bezpieczeństwa najlepiej nie pić wody, co do której mamy podejrzenia — a dotyczy to także kostek lodu. Napój z butelki może być bezpieczny, ale jeżeli wrzucimy do szklanki lód z nieuzdatnionej kranówki i tak możemy się zatruć. W rejony, gdzie z czystą wodą bywa problem, warto zabrać turystyczne filtry — tylko zwracając uwagę, co dany filtr usuwa. Proste butelkowe filtry z wkładem węglowym poprawiają smak i usuwają część zanieczyszczeń chemicznych, ale nie poradzą sobie z biologicznymi, na przykład bakteriami. Na te wystarczy tabletka do chemicznej dezynfekcji wody. Odwodnienia naprawdę nie można lekceważyć.
Małgorzata Szatko: Ubezpieczenie, ambasada i numery alarmowe to oczywistość. Co jeszcze przygotować przed wyjazdem?
Krzysztof Lis: Po pierwsze, mapkę okolicy z zaznaczonymi punktami orientacyjnymi i ważnymi miejscami — szpitalem, całodobową apteką, dobrze zaopatrzonym sklepem. Na szczęście większość tych informacji da się zebrać przez Internet jeszcze przed wyjazdem.
Po drugie, wyznaczone bezpieczne miejsce ewakuacji — a lepiej dwa, gdyby na przykład miejscowości zagroził pożar. I po trzecie, ustalone miejsce spotkania, gdybyśmy rozdzielili się z rodziną. Takie miejsce warto wyznaczać za każdym razem, gdy wybieramy się na wycieczkę poza hotel.
Małgorzata Szatko: Dziękuję Krzysztof za rozmowę. A czytelnikom życzę udanych wakacji.










