Spacerując tureckimi uliczkami, trudno nie zauważyć gotowanej kukurydzy, pieczonych kasztanów, muszli faszerowanych ryżem i ciekawie wyglądającego pieczywa obłożonego sezamem. Simit, bo tak nazywa się ta fikuśna bułeczka, jest fundamentem żywieniowym "lokalsów" i powodem długich kolejek tworzonych przez turystów. Co o nim wiadomo i dlaczego tak dobrze wypada pod względem zdrowotnym?