W RODZINIE NIEZGODA, W DOMU NIKT NIE CIESZY SIĘ

polregion.pl 1 dzień temu

30 listopada 2025 r. Dziennik

Dziś znów myślę o tym, jak w domu panował chaos, a nie spokój. Nienawidzę go! Nie jest moim ojcem! Niech zniknie z tego mieszkania. Przeżyjemy bez niego tak wykrzykiwała Zuzanna Kowalska, moja przybrana siostra, kiedy wściekle patrzyła na swojego chłodnego ojczyma.

Nie rozumiałam tego rodzinnego spięcia. Dlaczego nie mogli żyć w zgodzie? Nie miałam pojęcia, jakie ogniste emocje burzyły się w ichśród. Zuzanna miała młodszą siostrę ze wspólnego pochodzenia Jadę Nowak. Jadę była dzieckiem matki i ojczyma, więc w mojej ocenie ojczym traktował ją tak samo, jak Zuzannę. To jednak widok z zewnątrz. W rzeczywistości Zuzanna nigdy nie pośpieszała do domu po szkole. Liczyła godziny, kiedy wyjedzie do pracy jej największy wróg okrutny ojczym. Gdy los nie sprzyjał i ojczym wciąż był w domu, Zuzanna uciekała się w łazienkę i czekała na jego wyjście. Gdy w końcu zamykał drzwi za sobą, wyskakiwała z dobrowolnego więzienia, westchnęła z ulgą i szeptała do mnie:

Zostań w moim pokoju, Halinko.

Potem zamykała się w łazience, czekając na jego odejście. Gdy drzwi zamknęły się za nim, wybiegała, wzdychając:

Wreszcie! Halinko, masz szczęście, iż mieszkasz z biologicznym ojcem. A ja… wszystko jest takie smutne westchnęła ciężko. Chodźmy do kuchni zjeść obiad.

Matka Zuzanny, Ania Kowalska, była prawdziwą gospodynią. W tej rodzinie jedzenie było świętością. Śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja wszystko w stałych porach, z wyliczonymi kaloriami i witaminami. Kiedy tylko byłam gościem w domu Zuzanny, na stole zawsze stał ciepły obiad. Garnki i patelnie były przykryte ściereczkami, gotowe na najgłodszych.

Pamiętam, iż Zuzanna nie znosiła młodszej siostry Jadę, dziesięć lat krótszej. Drażniła ją, szydziła i biła się z nią. Lata później jednak stały się nierozłącznymi przyjaciółkami.

Zuzanna w końcu wyjdzie za mąż, a para doczeka się córki. Po kilku latach cała rodzina, oprócz ojczyma, przeprowadzi się na stałe do Izraela. Dwanaście lat później Zuzanna urodzi kolejną dziewczynkę. Jadę pozostanie niezamężna, ale będzie wspierać Zuzannę w wychowywaniu córek. W obcym kraju ich rodzina zacieśni więzi jeszcze bardziej. Zuzanna będzie korespondować ze swoim biologicznym ojcem aż do jego śmierci. Ojciec miał drugą żonę; Zuzanna jest jedyną jego córką.

Wychowana w pełnej rodzinie z biologicznym ojcem i matką zauważyłam, iż wszystkie moje przyjaciółki dorastały w domach bez ojca. W dzieciństwie nie rozumiałam ich pretensji wobec ojczymów. Okazało się, iż ich życie nie było usłane różami.

U Iry matka i ojczym byli zapalonymi alkoholikami. Ira wstydziła się ich i nigdy nie zapraszała nikogo do domu. Wiedziała, iż ojczym tylko zakrzyknie, a matka przyjdzie mu z poparciem i podbije go po głowie. Po piętnastce Iry zaczęła się bronić, więc ojczym i matka w końcu ją zostawili w spokoju.

Halinko, zapraszam cię na moje urodziny powiedziała Ira z radością.

Zaskoczyła mnie jej pewność:

Wchodzisz do mojego domu? Boję się, Ira. Ojczym nie wypędzi mnie?

Niech spróbuje! Jego władza nade mną się skończyła. Mama dała mi adres mojego biologicznego ojca, teraz on jest moją ochroną. Mieszka niedaleko. Przyjdź, Halinko. Mama już się szykuje odparła, pewna siebie jak nigdy.

Dzień szesnastego urodzin Iry nadszedł. Przyniosłam mały prezent i zadzwoniłam do drzwi.

Na progu stała przystrojona Ira:

Cześć, przyjaciółko! Wejdź, usiądź przy stole.

Mama i ojczym Iry siedzieli przy stole. Przywitałam się nieśmiało, a oni skinęli głowami w tym samym tempie.

Na zastawionym starym obrusu leżała wielka miska pilafu, kromka chleba na talerzu i szklanki z lemoniadą. Na szklankach leżały chrupiące rogaliki. To wszystko. Iralka była dumna ze swojego świątecznego posiłku.

Zastanawiam się, czym rodzina żywiła się w zwykłe dni. Przypominam sobie własne urodziny: moja mama stała przy kuchence całą dobę, gotując, smażąc, piekąc. Sałatki, mięso, ryby, ciasta, tort, sok, kompot Każda chata ma swoje własne dźwięki.

Zjadłam pilaf z kawałkiem chleba, popiłam go szklanką lemoniady. Rogalika odłożyłam, bo się kruszył i bałam poplamić obrus.

Mama i ojczym Iry siedzieli nieruchomo przy stole, obserwując nas. W rogu pokoju stało łóżko, a na nim trzęsła się babcia Iry:

Zosiu, nie pij! Bo o mnie zapomnisz i nie nakarmiłeś.

Ira zażenowana:

Babciu, nie martw się, mama nie pije. Mamy tylko lemonadę, nie ma alkoholu.

Stara pani odwróciła się do ściany i zamruczała:

Dziękuję za pyszne jedzenie! powiedziałam, wstając od stołu.

Poszłyśmy z Iry gwałtownie wyjść. Młodość to pełen planów czas, a my nie mamy siedzieć z seniorami…

Rok później Ira straciła mamę, ojczyma i babcię. W wieku dwudziestu pięciu lat została sama, nie wyjdzie za mąż, nie ma dzieci. Mimo iż miała kilku adoratorów, nic się nie udało. Jednym z niej zainteresował się mój były mąż

Ira w końcu przygarnie mojego porzuconego męża na nocleg, ale i z nim nie pójdzie jej po drodze. Natura przyjaciółki nie sprzyja trwałym relacjom.

Kolejna przyjaciółka Tatiana Nowak miała czternaście lat. Tatiana mieszkała z starszą siostrą Anną, która dopiero co skończyła osiemnaście. Anna wydawała mi się poważną, surową dziewczyną. Matka dziewczyn przyjeżdżała co tydzień z zakupami i gotowała. Sama mieszkała z pierwszym mężem. Anna była z pierwszego małżeństwa, Tatiana z drugiego. Po krótkim okresie z drugim mężem, matka wróciła do pierwszego, a Tatiana została sama. Zazdrościłam Tatianie wolności. Matka starała się spłatać winy wobec pierwszego męża, a Anna miała tłum chłopaków. Tatiana była na własną rękę.

Tatiana wyjdzie za mąż, urodzi córkę, a jej mąż trafi do więzienia na długie lata. Tatiana się napić się nie zamierza. W wieku czterdziestu dwóch lat zmarła, a jej ciało znaleziono w mieszkaniu przez Annę.

Nika wstąpiła do naszej klasy dziesiątej. Od razu się z nią zaprzyjaźniłam. Miała smukłą sylwetkę i melodyjny głos. Chłopcy w szkole wpatrywali się w Nika, ale ona miała już chłopaka Kostka. Pod koniec lekcji przyjeżdżał swoim samochodem, odprowadzał boginię i znikał w nieznane.

Ojciec Niki zmarł, gdy dziewczynce nie było dziesięciu lat. Nika nie radziła sobie w szkole, ale pięknie śpiewała. Razem z Kostką tworzyli zespół, występowali na szkolnych dyskotekach. Gdy powołano Kostkę do wojska, Nika pożegnała go na dworcu, łza spłynęła po policzku, ale nie czekała. Została samotną matką, mieszkała z mamą. Kostka wrócił z służby, wybaczył bogini, zaprosił ją ponownie, ale Nika odmówiła:

Będziesz mnie cały czas krytykował. Wolę być sama.

Kiedy jej syn dorasta, Nika wyjdzie za rolnika, przeprowadzi się na wieś.

Wszystkie te przyjaciółki żyły jednocześnie, ale nie lubiły się nawzajem. Wręcz przeciwnie nie tolerowały się.

Obecnie rzadko piszę do dawnej przyjaciółki Zuzanny Kowalskiej, z którą znam się od dzieciństwa. Zuzanna zapewnia mnie, iż przy wszelkiej cenie będzie chronić swoją rodzinę:

Nie chcę, żeby moje córki przeżyły to, co ja znosiłam, mieszcząc się z ojczymem. Gdy już trzeba wyjaśnić sprawy, lepiej zrobić to z biologicznym ojcem, a nie z obcym wujkiem. W krwi rozpuszczą się wszystkie problemy. Ojczym to moja rana na całe życie.

Czasem z Zuzanną wspominamy szkolne wybryki i śmiejemy się. Ślady Iry i Niki zniknęły w przeszłości, ale wspomnienia pozostają.

Idź do oryginalnego materiału