W POSZUKIWANIU KOCHANKI — Waria, co ty wyprawiasz? — zdziwił się mąż, widząc żonę podającą mu szor…

polregion.pl 1 dzień temu

24 czerwca
Dziś rano zdarzyło się coś naprawdę dziwnego. Ledwo otworzyłem oczy, a Basia już stała nade mną z szortami i podkoszulkiem w ręku.

Michał, wstawaj, szybciej! powiedziała, jakby obudziła strażaków do akcji.

Co się stało, Basia? zapytałem z trudem, bo przecież jeszcze byłem nie do końca przytomny.

Co się stało? Niedługo już wszystkie kochanki rozchwycą! Póki ty drzemiąc, inni już działają rzuciła, zdzierając ze mnie kołdrę. Oczywiście od razu poczułem gęsią skórkę i drżącym głosem zapytałem:

O czym ty w ogóle mówisz?

Powiedziałeś wczoraj wieczorem, iż prędzej czy później znajdziesz sobie kochankę Uznałam, iż czas nadszedł. Jest wpół do szóstej start na front zdrady.

Przecież żartowałem, pokłóciliśmy się, czy już zapomniałaś? Przepraszam, nie miałem racji.

Nie, Michał, miałeś rację. Ja się zaniedbałam. Porzuciłam ten nasz płomień namiętności. Wypaliłam całe paliwo na siebie, a dla nas zostały tylko popioły. choćby ziemniaka byś w tym nie upiekł. Pora to zmienić! Wstawaj!

Wyrzucasz mnie?

Nie, zamierzam cię wytrenować! Od dziś codziennie ćwiczenia, aż zrzucisz trochę tłuszczu. Kochanka to nie żona nie będzie cię tulić i znosić jak dziecięcego misia. No dalej, wstawaj!

Zorientowałem się, iż nie odpuści. Zsunąłem się więc z łóżka i nałożyłem szorty na bokserki, gotów do odkupienia win przez poranny jogging.

Przypomnij mi, żebyśmy ci kupili kąpielówki. W tych gateczkach to cię z łóżka kochanki choćby wiatr porwie

Po dziesięciu minutach biegu wokół domu z ledwością dotoczyłem się z powrotem. Padłem na podłogę, próbując czołgać się do łóżka.

A gdzie to się pan wybiera? zatrzymała mnie Basia.

Chcę umrzeć na własnym łóżku.

Nie ma mowy, szukamy kochanki, nie patomorfologa. Marsz do łazienki! od dzisiaj bierzesz prysznic dwa razy dziennie. Nie będziesz zanieczyszczał cudzego powietrza swoimi naturalnymi aromatami. I proszę mi myć zęby rano i wieczorem! I włosy dziś idziemy do studia fotograficznego.

Ale po co?

Porządne zdjęcie na portal randkowy. Ja ci nie zrobię dobrego zdjęcia, bo znam cię aż za dobrze i widzę tylko nosiciela piwnego brzuszka i fana smażonych klusek z masłem. Potrzebujemy prawdziwego samca alfa.

Może już wystarczy, Basia?

Szkoda słów, zachowaj je dla pięknych pań. A teraz wybieramy kandydatkę.

Nie powiem, to mnie trochę rozbawiło. Lubiłem czasem dla żartu poprzeglądać profile na portalach randkowych, ale dziś mogłem to robić oficjalnie.

A ta? pytam, klikając zdjęcie.

No weź… Michał, kochanka ma być taka, żebym to ja siebie miała się wstydzić, a nie ciebie. Sam zobacz twój stary polonez przed sprzedażą wyglądał lepiej. A tej by przydała się tabliczka: Uwaga możliwe odpadanie elementów elewacji.

To może ta?

To?! Proszę cię! Jak ja mam patrzeć znajomym w oczy, jeżeli mój mąż zwiąże się z byle kim? Oooo, spójrz na tę idealna!

No Basia, taka na mnie nie spojrzy

O rety, Michał, skąd w tobie taki kompleks? Co ja w tobie zobaczyłam, jak wytrzymaliśmy razem piętnaście lat?

Może poczucie humoru? rzuciłem niepewnie.

Bądźmy szczerzy: gdyby śmiech wydłużał życie, to przez twoje żarty już na miesiącu miodowym bym została wdową. Lepiej nie prowokuj losu. Chodź, kupimy ci garnitur, a kochankę znajdziemy skuszoną na żywca.

Basia, przestań, pogódźmy się już

Michał, a gdzie tu kłótnia? Kochanka to status, a mąż z kochanką też więc nie będziemy ograniczać się do jednej.

W centrum handlowym Basia zaciągnęła mnie do najdroższego sklepu i prawie rozebraliśmy wszystkie manekiny z wystawy.

Te spodnie i marynarka kosztują tyle co komplet opon zimowych jęknąłem, gdy wypychano mnie do przymierzalni.

Spokojnie, opony też ci kupimy w aptece. Jakie chcesz letnie, zimowe, ale koniecznie z podwójną ochroną. Nie chcę mieć w domu żadnych bukietów od kochanek.

Basia!!!

Co Basia? Bezpieczeństwo najważniejsze. Szukamy nie hulajnogi, a hipotenuzy w naszym miłosnym trójkącie. A dzwoniłeś już do szefa?

Po co?

Po podwyżkę! No jak zamierzasz utrzymać dwie kobiety za polską pensję? Ja zjem rosół, ale z kochanką tak się nie da. Tam inna matematyka: jeden obiad, trzy kieliszki wina i hotel z pięcioma gwiazdkami poskąpisz? Utonie cały fundament.

W końcu założyłem garnitur i poprawiłem krawat.

Przystojniak jak w dniu naszego ślubu, Basia otarła łzę z oka.

Wygląda pan świetnie potwierdziła pani z sąsiedniej przymierzalni.

Chce pani odebrać go ode mnie? Szukamy dla niego kochanki.

Nie, dziękuję, mam już trzech kochanków odparła szelmowsko.

Taka odpada poważnie szepnęła Basia nam potrzebna wierna, jak karta z innego banku bezpieczna na przelew części środków. Chodź, idziemy do perfumerii spryskamy cię porządnie, będziesz gotów do lotu.

Krążyliśmy jeszcze godzinę po galerii, aż w końcu Basia skinęła głową z zadowoleniem.

Michał, jesteś gotowy. choćby bez zdjęcia. Ruszaj i pamiętaj, co cię uczyłam bądź pewny siebie, uprzejmy i stanowczy, jak przy sprzedaży punktualizera.

Basia wróciła do domu gotować rosół, a ja ruszyłem szukać kochanki, do której tak mnie sumiennie cały dzień przygotowywano.

Po godzinie domofon zadzwonił.

Dzień dobry, czy pani mąż jest w domu? Usłyszałam nieznajomy, aksamitny i uwodzicielski głos.

Oj… pana Michała nie ma. Poszedł do kochanki niemal się zająknęłam, bo od takiego tonu aż dusza rozmiękała.

Wpuści mnie pani? Mam pewną propozycję.

Aż mi się gorąco zrobiło, potem zimno Wcisnęłam trzy razy przycisk domofonu. Michał pojawił się po chwili z olbrzymim bukietem czerwonych róż, podszedł i objął mnie delikatnie w talii. Nagle zrobiło się ciasno i ciepło w przedpokoju.

Płakałaś? spytał zdziwiony.

Trochę… Zrozumiałam, iż czasem trzeba przyłożyć drew do ognia, żeby rozpalić płomień.

Szanowna pani, może zechciałaby pani wieczorem spędzić czas w wykwintnej restauracji, podczas gdy opowiem pani o pani niezwykłym pięknie? Będzie dokumentalnie, ale na pewno się spodoba

C-chcę wydusiłam z siebie. Tylko rosół zgaszę, rzęsy pomaluję.

To dzwonię po taksówkę uśmiechnął się Michał.

Dokąd jedziemy? spytałam, uśmiechając się głupkowato.

Do restauracji pięciogwiazdkowej!

Przecież w Łodzi takich nie ma… Tylko pizzerie Pięć Serów”.

To do nich. Dla kochanki tylko najlepsze!

A żona nie będzie zazdrosna?

Postaramy się tak, by była mrugnął Michał z uśmiechem.

Idź do oryginalnego materiału