W naszej szkole uczyła się dziewczyna – sierota

twojacena.pl 9 godzin temu

W naszej szkole uczyła się dziewczynka sierota. Mieszkała z babcią, bardzo starą i głęboko wierzącą. W każdą niedzielę razem szły do kościoła, przechodząc obok naszego domu, obie szczupłe i kruche, w śnieżnobiałych chustkach na głowie. Mówiło się, iż babcia zabraniała jej oglądać telewizję, jeść słodycze i śmiać się na głos, żeby złe duchy nie weszły, i kazała myć się lodowatą wodą.

Śmialiśmy się z tej dziewczynki. Patrzyła na nas szarymi, dorosłymi oczami i mówiła: Boże, zmiłuj się nad nimi, nie wiedzą, co czynią. Nikt nie chciał się z nią przyjaźnić, uważaliśmy ją za dziwną. Miała na imię Roksana. Roksana Kowalska.

Gdy byłam dzieckiem, jedzenie w szkolnej stołówce nie było najlepsze. Ale w piątki podawano drożdżówki z herbatą albo parówkę w cieście z kakao i małą czekoladą. Kiedy znowu zaczęliśmy dokuczać Roksanie, ktoś ją popchnął, wpadła na mnie, a ja uderzyłam się o stół z tacą pełną szklanek z kakao cała ta czekoladowa rzeka wylała się na dwóch starszych uczniów.

No pięknie powiedzieli starszacy.

Spadamy rzuciłam, złapałam Roksanę za rękę i pobiegłyśmy do naszej klasy.

Czułam się, jakby goniło nas stado żubrów. Ostatnie dwie lekcje to była matematyka. Przez szklane drzwi widziałam dwie wysokie sylwetki. Czasem drzwi się uchylały i zaglądały dwie głowy, potem coś szeptali między sobą. Wiedziałam, iż czeka nas mówiąc słowami klasyków śledztwo, sąd i egzekucja.

Najważniejsze, żeby wyjść niezauważone z klasy. Znam wyjście na strych, możemy tam przeczekać do zmroku, a potem pobiegniemy do domu.

Nie odpowiedziała Roksana wyjdziemy tak, jak wychodzą dziewczynki. W dzień i z godnością.

Ale Roksana, oni tam są… Mogą nam…

Co? Wyleją na nas kefir? Nakrzyczą? Pobiją piątoklasistki? Co najgorszego może się stać?

No…

choćby jeżeli nas pobiją, to będzie raz. jeżeli nie wyjdziemy, będziemy się bać codziennie.

Wyszłyśmy z klasy razem z innymi dziewczynkami. Skromnie. Dwóch starszych uczniów stało opierając się o ścianę.

Ej, małe, czyja zguba? chłopak trzymał mój portfel z Myszką Miki i dziesięcioma złotymi (na basen i pracownię plastyczną).

Masz wręczył mi portfel i nie uciekaj więcej.

Zmierzając do domu, machałam tornistrem i czułam, jak cudownie jest żyć. Wszystko się dobrze skończyło. A najważniejsze znalazłam nową przyjaciółkę.

Może zadzwonię do mamy, ona zadzwoni do twojej babci, poprosi o pozwolenie i pójdziemy do mnie oglądać bajki? Czy nie możesz?

Roksana przewróciła oczami.

Chodź, weźmiemy u babci wafle z kajmakiem, dziś je piekła.

Przyjaźniłyśmy się jeszcze przez wiele lat. Aż życie rzuciło nas w różne zakątki świata.

Ale zawsze pamiętam ten jeden dzień.

Skok z wysokiej trampoliny do błękitnej tafli basenu jest straszny. Ale to strach tylko raz.

Strach przed czymś nowym pojawia się raz. Co najgorszego może się stać? Powiedzą głupia? Raz. jeżeli się nie zdecyduję, będę powtarzać to sobie każdego dnia.

Strach raz. Albo każdego dnia.

Pokonujesz strach raz. Albo on żyje zamiast ciebie każdego dnia.

Wybór należy do ciebie.

Idź do oryginalnego materiału