- W warszawskim USC od ponad dwóch dekad działa system klanowy. Pracują tu dzieci i dalsza rodzina naszych przełożonych - słyszę. - Koleżanka z wydziału, by wkupić się w łaski naczelniczki, przez lata przynosiła jej domową kiełbasę. Awansu nie dostała, ale premię miała zawsze.