W 1951 roku 14-letni polski chłopiec, Jan Harasym, obudził się w szpitalnym łóżku… ze stu szwami na klatce piersiowej. Lekarze właśnie usunęli mu jedno płuco. Żeby przeżyć

naszkraj.online 2 dni temu
W 1951 roku, jako czternastoletni chłopak z Kielc, obudziłem się w szpitalnym łóżku z ponad setką szwów na klatce piersiowej. Lekarze właśnie wycięli mi jedno płuco. Żeby przeżyć, potrzebowałem aż 13 jednostek krwi, ofiarowanych przez zupełnie obcych ludzi nie znałem choćby ich imion. Mój ojciec, Stanisław, siedział obok i powiedział wtedy słowa, które odcisnęły na […]
Idź do oryginalnego materiału