Uwaga na eko-oszustwo!

glosseniora.pl 4 dni temu
Zdjęcie: Pixabay, sferrario1968


“Kupiłam drożej, ale przynajmniej ekologicznie” – powiedziała mężowi pani Krystyna po zakupach. Zielone metki miały dawać pewność dobrego wyboru, dopóki nie padło pytanie: skąd wiadomo, iż to prawda? Zapłaciła więcej za obietnicę, której nie mogła zweryfikować. To nie wyjątek – według kontroli Komisji Europejskiej ok. 42 proc. deklaracji ekologicznych może wprowadzać w błąd, a w Polsce UOKiK ukarał Zalando i Temu łączną kwotą niemal 37 mln zł za iluzję promocji. Przed podobnymi praktykami ostrzega kampania Stowarzyszenia MANKO – Głos Seniora „Bezpieczny Senior. Stop manipulacji, nie daj się oszukać!” oraz strona www.niedajmysieoszukac.pl.

Handel emocjami zamiast ceną i jakością

Współczesny marketing coraz częściej operuje nie informacją, ale wrażeniem. Greenwashing to sugerowanie ekologiczności bez potwierdzonych podstaw,
a fałszywe promocje – prezentowanie rabatów tak, by wydawały się większe niż są w rzeczywistości. W obu przypadkach przekaz ma skłonić do zakupu, zanim konsument zdąży zweryfikować fakty.

– Żyjemy w czasach drapieżnego marketingu – liczy się zysk, nie dobro klienta. Seniorzy są szczególnie narażeni na manipulacje, bo trudniej nadążają za cyfrowymi narzędziami, co wykorzystują nieuczciwi przedsiębiorcy
i oszuści. Dlatego od lat Stowarzyszenie MANKO – Głos Seniora prowadzi kampanię „Bezpieczny Senior. Stop manipulacji, nie daj się oszukać!”, edukując seniorów i ich bliskich jak rozpoznawać manipulacje sprzedażowe
i unikać oszustw” – podkreśla Łukasz Salwarowski, prezes Stowarzyszenia MANKO – Głosu Seniora.

W tle obu zjawisk działają te same mechanizmy psychologiczne. Hasło „eko” daje poczucie odpowiedzialnego wyboru, a „–50%” uruchamia lęk przed utratą okazji. Małgorzata Miś, prezes Stowarzyszenia Aquilla i ekspertka prawa konsumenckiego zwraca uwagę:

– Złożone systemy rabatowe utrudniają ocenę rzeczywistej ceny,
a greenwashing dotyka nie tylko seniorów, ale także młodszych konsumentów, dla których ekologia jest istotną wartością.

Gdzie kończy się marketing, a zaczyna wprowadzanie w błąd

Granica przebiega tam, gdzie komunikat przestaje informować, a zaczyna tworzyć mylne wyobrażenie o ofercie.

– Aby firma mogła twierdzić, iż jest ekologiczna, musi mieć na to twarde dowody: niezależne certyfikaty, aktualne badania i dane o realnym wpływie produktu na środowisko. Gdy zostają jedynie ogólne hasła bez weryfikowalnych danych, przekaz staje się marketingową obietnicą bez pokrycia – mówi Małgorzata Miś.

Analogiczne zastrzeżenia dotyczyły promocji na platformach Zalando i Temu. Prawo nakazuje podać najniższą cenę z 30 dni przed obniżką, a jej brak lub ukrycie może tworzyć fałszywe wrażenie okazji – za takie praktyki UOKiK nałożył kary: 17,6 mln zł na Zalando i 19,1 mln zł na Temu.

– Fałszywe promocje mogą być kwalifikowane nie tylko jako naruszenie przepisów o informowaniu o cenach, ale również jako nieuczciwa praktyka rynkowa – komentuje ekspertka.

Dlaczego firmy wciąż to robią?

Mimo coraz bardziej szczegółowych przepisów fałszywe promocje
i greenwashing pozostają powszechne na rynku.

– To się po prostu opłaca. choćby gdy UOKiK nakłada karę, przedsiębiorcy odwołują się do sądu, a postępowania realizowane są latami. W tym czasie zysk
z nieuczciwej kampanii jest już osiągnięty, a sankcja staje się elementem ryzyka biznesowego. System oparty wyłącznie na karach administracyjnych nie działa wystarczająco skutecznie, zwłaszcza iż na rynku funkcjonują globalne, często azjatyckie platformy, które działają na ogromną skalę i nie zawsze respektują lokalne przepisy, zaburzając uczciwą konkurencję – mówi Małgorzata Miś.

Zdaniem ekspertki wielu przedsiębiorców świadomie testuje granice prawa,
a możliwości kontroli są ograniczone – na jednego ukaranego „giganta” przypadają tysiące firm działających poza radarem urzędu. Choć postępowania mogą zakończyć się karą, to dopiero początek wieloletniego sporu sądowego. W tym czasie sprawa zwykle znika z debaty publicznej, a konsument nie odzyskuje automatycznie pieniędzy – musiałby dochodzić roszczeń indywidualnie, co w praktyce zdarza się rzadko.

– Dla firm bardziej dotkliwa niż grzywna może okazać się utrata wiarygodności – poczucie oszustwa potrafi trwale odwrócić klientów od marki – mówi.

Czy prawo nadąży za marketingiem?

Badania Potrzeb Społecznych Seniorów 2025 przeprowadzone przez Stowarzyszenie MANKO – Głos Seniora pokazują, iż system ochrony jest niewystarczający: 30 proc. seniorów doświadczyło próby oszustwa, a blisko 8 proc. zostało oszukanych.

– Dotychczasowe działania państwa i samorządów okazują się niewystarczające, co widać w rosnącej z roku na rok skali pieniędzy wyłudzanych z kont i portfeli seniorów – mówi Łukasz Salwarowski.

Według danych policji w 2025 r. straty tej grupy przekroczyły 150 mln zł. Jak podkreśla ekspertka, same przepisy nie wystarczą:

– Unijna dyrektywa 2024/825 uznaje greenwashing za nieuczciwą praktykę
i może poprawić sytuację, ale bez skutecznej egzekucji prawa i silnych organizacji konsumenckich pozostanie ograniczona.

W Polsce instytucje te są wciąż słabsze niż w wielu krajach UE i wymagają wzmocnienia.

Jak nie dać się nabrać?

Wiele nieuczciwych praktyk da się rozpoznać jeszcze przed zakupem – o ile wiemy, na jakie sygnały ostrzegawcze zwracać uwagę. Jak mówi Małgorzata Miś:

– Nie liczmy wyłącznie na instytucje – kluczowa jest własna czujność. Ogólne hasła powinny zapalać lampkę alarmową: przedrostek „eko” sam w sobie niczego nie gwarantuje, a „ekogroszek” przez cały czas pozostaje węglem szkodliwym dla środowiska i ludzi.

Ekspertka podkreśla także, iż warto sprawdzać skład i szukać wiarygodnych certyfikatów, takich jak EU Ecolabel czy Fairtrade, zamiast ufać samym zielonym symbolom na opakowaniu. jeżeli przekaz brzmi zbyt dobrze, by był prawdziwy – zwykle taki właśnie jest. Krytyczne podejście do reklam
i weryfikacja informacji przed zakupem to najprostszy sposób wpływania na rynek poprzez własne decyzje konsumenckie.

Ta sama zasada ostrożności dotyczy także promocji cenowych – atrakcyjny rabat, podobnie jak „zielona” etykieta, również może być jedynie marketingowym wrażeniem.

– Konsument ma tu ograniczone możliwości weryfikacji, dlatego najprostszą metodą pozostaje porównanie ceny w kilku sklepach. jeżeli promocja wyraźnie odbiega od rynkowej średniej, powinna wzbudzić szczególną ostrożność – wskazuje ekspertka.

Fot: Pixabay, sferrario1968

Idź do oryginalnego materiału