Europejscy konsumenci stoją u progu bezprecedensowej zmiany w składzie produktów, których używają na co dzień. Unia Europejska intensyfikuje prace nad wprowadzeniem zakazu stosowania substancji określanych jako PFAS (per- i polifluoroalkilowe związki), powszechnie znanych jako „wieczne chemikalia”. Te niezwykle trwałe związki, które można znaleźć w tysiącach produktów – od patelni teflonowych, przez wodoodporną odzież, opakowania na żywność, aż po papier toaletowy – budzą coraz większy niepokój naukowców i ekspertów zdrowia publicznego. Najnowsze informacje wskazują, iż prace nad restrykcjami nabierają tempa, a pierwsze przepisy mają wejść w życie już od początku 2026 roku, co stanowi znaczne przyspieszenie względem pierwotnie planowanych terminów.

Fot. Obraz zaprojektowany przez Warszawa w Pigułce wygenerowany w DALL·E 3.
PFAS to grupa ponad 10 tysięcy syntetycznych związków chemicznych, które charakteryzują się wyjątkową trwałością w środowisku – niektóre z nich mogą rozkładać się przez setki, a choćby tysiące lat. Ich unikalne adekwatności, takie jak odporność na wodę, tłuszcz i wysokie temperatury, sprawiły, iż przez dekady były szeroko stosowane w przemyśle i produktach konsumenckich. Niestety, ta sama trwałość, która czyni je tak atrakcyjnymi dla producentów, powoduje, iż PFAS kumulują się w środowisku, wodzie pitnej, organizmach zwierząt i ludzi, nie ulegając naturalnej degradacji.
Komisja Europejska zdecydowała się podjąć zdecydowane działania po tym, jak liczne badania naukowe wykazały niepokojący związek między ekspozycją na PFAS a poważnymi problemami zdrowotnymi. W marcu 2025 roku Komitet ds. Oceny Ryzyka Europejskiej Agencji Chemikaliów (ECHA) podczas swojej 72. sesji intensywnie debatował nad proponowanymi ograniczeniami dotyczącymi tych substancji. Dyskusje koncentrowały się przede wszystkim na zastosowaniu PFAS w sektorach gazów fluorowanych, transportu i energetyki, które mogą być objęte pewnymi wyjątkami ze względu na brak dostępnych alternatyw.
Jak informuje serwis natlawreview.com, strategie przedstawione podczas tej sesji sugerują, iż kompleksowy pakiet regulacji dla przemysłu chemicznego może zostać przyjęty już pod koniec 2025 roku, a więc znacznie szybciej niż przewidywano jeszcze kilka miesięcy temu. W listopadzie 2024 roku komisarz UE ds. środowiska, Jessika Roswall, zapowiadała, iż Komisja Europejska przygotowuje odpowiednie regulacje, jednak wtedy zakładano, iż pierwsze propozycje pojawią się dopiero w 2026 roku. Przyspieszenie prac wskazuje na rosnącą świadomość zagrożeń związanych z PFAS oraz presję ze strony społeczeństwa i organizacji ekologicznych.
Niektóre państwa członkowskie, nie czekając na ogólnoeuropejskie regulacje, już wprowadziły własne ograniczenia. Pionierem w tej dziedzinie jest Dania, która już w 2020 roku zakazała stosowania PFAS w papierowych i tekturowych opakowaniach na żywność. Idąc o krok dalej, duński rząd zapowiedział, iż od lipca 2026 roku w kraju będzie obowiązywał zakaz sprzedaży i importu odzieży, obuwia oraz produktów wodoodpornych zawierających te niebezpieczne związki.
Do grona państw aktywnie walczących z PFAS dołączyła niedawno Francja. 20 lutego 2025 roku francuskie Zgromadzenie Narodowe uchwaliło pierwsze w kraju kompleksowe prawo regulujące stosowanie tych substancji. Ustawa, która została zatwierdzona przez Senat i uznana za ostateczną, wprowadzi od 1 stycznia 2026 roku zakaz produkcji, importu, eksportu i sprzedaży szerokiej gamy produktów zawierających PFAS. Dotyczy to między innymi odzieży, obuwia, kosmetyków oraz wosku narciarskiego. W perspektywie długoterminowej, do 2030 roku, francuskie przepisy obejmą wszystkie produkty tekstylne, z wyjątkiem tych, które zostaną uznane za „niezbędne do podstawowych zastosowań”.
Francuska regulacja wprowadza również innowacyjny mechanizm finansowej odpowiedzialności za zanieczyszczenie środowiska – firmy będą zobowiązane do zapłaty 100 euro za każde 100 gramów PFAS uwolnionych do ekosystemów. Warto zauważyć, iż podczas prac nad ustawą pojawiły się liczne kontrowersje, a branże dotknięte nadchodzącymi ograniczeniami lobbowały za wyłączeniami. Początkowo planowano objąć zakazem również naczynia kuchenne z powłokami nieprzywierającymi (które często zawierają PFAS), jednak ostatecznie zostały one wyłączone z regulacji, co pokazuje złożoność problemu i konieczność wyważenia różnych interesów.
Dlaczego PFAS budzą tak poważne obawy? Badania naukowe coraz wyraźniej wskazują na ich szkodliwy wpływ na zdrowie człowieka. Ekspozycja na „wieczne chemikalia” jest wiązana z szeregiem poważnych problemów zdrowotnych, w tym z uszkodzeniami wątroby i nerek, podwyższonym poziomem cholesterolu, zaburzeniami funkcjonowania tarczycy oraz zwiększonym ryzykiem nowotworów, szczególnie raka jąder. Co niepokojące, niektóre PFAS mogą również zaburzać działanie układu hormonalnego, co może mieć dalekosiężne konsekwencje, zwłaszcza dla rozwijających się organizmów dzieci.
Zanieczyszczenie środowiska tymi substancjami jest już globalne – PFAS wykryto choćby w odległych regionach Arktyki, w głębinach oceanicznych oraz w organizmach dzikich zwierząt na całym świecie. W wielu krajach, w tym w Polsce, związki te są obecne w wodzie pitnej, glebie i powietrzu. Według badań przeprowadzonych przez Europejską Agencję Środowiska, ponad 90 procent Europejczyków ma wykrywalne poziomy PFAS we krwi.
Szczególnie niepokojący jest fakt, iż te chemikalia są używane w przedmiotach codziennego użytku, często bez wiedzy konsumentów. Można je znaleźć w nieprzywierających naczyniach kuchennych, wodoodpornej odzieży i obuwiu, kosmetykach (szczególnie w tych długotrwałych, jak trwałe szminki czy wodoodporne tusze do rzęs), opakowaniach żywności (zwłaszcza tych odpornych na tłuszcz, jak opakowania popcornu do mikrofalówki), a choćby w papierze toaletowym i artykułach higienicznych. PFAS są również szeroko stosowane w piankach gaśniczych, co prowadzi do zanieczyszczenia terenów wokół lotnisk, baz wojskowych i innych miejsc, gdzie regularnie przeprowadza się ćwiczenia przeciwpożarowe.
Planowane przez Unię Europejską restrykcje dotyczące PFAS są określane przez ekspertów jako jedne z najbardziej przełomowych regulacji środowiskowych w historii Wspólnoty. Ich wprowadzenie ma przynieść znaczące korzyści dla zdrowia publicznego oraz ograniczyć rozprzestrzenianie się tych trwałych chemikaliów w ekosystemach. Unia dąży do całkowitego wyeliminowania PFAS z większości zastosowań konsumenckich, co już teraz skłania przemysł do intensywnych prac nad alternatywnymi, bezpieczniejszymi substancjami.
Równocześnie Komisja Europejska zdaje sobie sprawę, iż natychmiastowe i całkowite wycofanie tych związków może być technicznie niemożliwe w niektórych sektorach. Z tego powodu przewidywane są pewne okresowe wyjątki, szczególnie w dziedzinach takich jak motoryzacja, produkcja półprzewodników czy energetyka odnawialna, gdzie PFAS pełnią krytyczne funkcje, a dostępne zamienniki nie oferują porównywalnych adekwatności. Dla tych sektorów planuje się dłuższe okresy przejściowe oraz intensywne wsparcie badań nad alternatywnymi rozwiązaniami.
Dla konsumentów nadchodzące zmiany oznaczają, iż w ciągu najbliższych lat wiele produktów codziennego użytku przejdzie znaczące modyfikacje składu. Producenci już teraz intensyfikują prace nad reformulacją swoich wyrobów, aby spełnić przyszłe wymogi prawne. Można się spodziewać, iż na rynku będzie pojawiać się coraz więcej produktów oznaczonych jako „bez PFAS” lub „PFAS-free”, co stanie się istotnym argumentem marketingowym, podobnie jak miało to miejsce w przypadku produktów „bez BPA” czy „bez parabenów”.
Jednocześnie warto zaznaczyć, iż działania regulacyjne dotyczące PFAS to tylko jeden z elementów szerszej strategii UE zmierzającej do ograniczenia narażenia obywateli na szkodliwe substancje chemiczne. W ramach Europejskiego Zielonego Ładu i strategii „zero zanieczyszczeń”, Komisja Europejska planuje również zaostrzenie przepisów dotyczących innych kontrowersyjnych substancji.
Interesującym przykładem takiego podejścia jest również tocząca się dyskusja na temat aspartamu, sztucznego słodzika powszechnie stosowanego w napojach dietetycznych i niskokalorycznych produktach spożywczych. Konsumencka organizacja foodwatch wystosowała apel do Komisji Europejskiej o natychmiastowy zakaz stosowania tego związku, po tym jak Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) sklasyfikowała go jako potencjalnie rakotwórczy. Choć kwestia aspartamu nie jest bezpośrednio powiązana z problematyką PFAS, pokazuje ona ogólny trend w kierunku bardziej rygorystycznej oceny bezpieczeństwa substancji chemicznych obecnych w środowisku i produktach konsumenckich.
Dla polskich konsumentów i przedsiębiorców nadchodzące zmiany będą oznaczać konieczność dostosowania się do nowych wymagań unijnych. Polskie firmy produkujące wyroby zawierające PFAS będą musiały znaleźć alternatywne rozwiązania, co może wiązać się z dodatkowymi kosztami i wyzwaniami technologicznymi. Z drugiej strony, przedsiębiorstwa, które już teraz inwestują w badania nad bezpieczniejszymi zamiennikami, mogą zyskać przewagę konkurencyjną na rynku europejskim.
Warto również zauważyć, iż oprócz działań na poziomie UE, w Polsce realizowane są równolegle prace nad projektem ustawy zakazującej sprzedaży jednorazowych papierosów elektronicznych, które również często zawierają PFAS w swoich komponentach. Nowe przepisy mają zostać przyjęte w drugim kwartale 2025 roku, co pokazuje, iż polskie władze również dostrzegają potrzebę ograniczenia narażenia obywateli na szkodliwe substancje chemiczne.
Eksperci środowiskowi i zdrowotni podkreślają, iż zakaz stosowania PFAS, choć konieczny z punktu widzenia ochrony zdrowia publicznego i środowiska, jest tylko pierwszym krokiem w długim procesie oczyszczania naszych ekosystemów z tych trwałych zanieczyszczeń. Ze względu na ich niezwykłą trwałość, PFAS, które już dostały się do środowiska, będą tam obecne przez dziesięciolecia, a choćby stulecia, stanowiąc długoterminowe wyzwanie dla przyszłych pokoleń.
Nadchodzące miesiące będą najważniejsze dla ostatecznego kształtu unijnych regulacji dotyczących PFAS. Eksperci przewidują intensywne konsultacje z przedstawicielami przemysłu, organizacjami konsumenckimi i środowiskowymi oraz ośrodkami naukowymi. Ostateczna wersja przepisów będzie musiała znaleźć równowagę między ambitnymi celami ochrony zdrowia i środowiska a realiami technologicznymi i gospodarczymi. Jedno jest pewne – era nieograniczonego stosowania „wiecznych chemikaliów” w Europie dobiega końca, co w dłuższej perspektywie powinno przełożyć się na poprawę jakości środowiska i zdrowia publicznego w całej Unii Europejskiej, w tym w Polsce.