Uciekaj przed nim
O, cześć, przyjaciółko! Agnieszka przysiadła na sąsiednim krześle, obok Kingi. Dawno się nie widziałyśmy. Co słychać?
Cześć, Aga odpowiedziała dziewczyna z lekkim opóźnieniem. Wszystko świetnie.
To czemu unikasz mojego wzroku? Agnieszka spojrzała uważnie na przyjaciółkę. Znowu Radek coś odstawił? Co tym razem?
Oj, nie przesadzaj Kinga przewróciła oczami, żałując, iż w ogóle przyszła do tej kawiarni. U mnie wszystko jest w porządku. Mamy z Radkiem idealny związek. On jest naprawdę dobry. Zamknijmy już ten temat.
Nie czekając na odpowiedź zbitych z tropu słów Agnieszki, Kinga wstała, zostawiając na talerzyku niedokończony kawałek sernika. Nie chciała nikogo słuchać. Naiwnie sądziła, iż po prostu jej zazdroszczą.
Radek był… no taki. Przystojny, dobrze zarabiający, troskliwy. Choć czasem miał dziwne wymagania. Na przykład zabronił Kindze farbować włosy na jasny kolor.
To był ich pierwszy poważny konflikt. O mało się nie rozstali! O taki banał!
Kinga poszła do fryzjera poprawić fryzurę. Znajoma stylistka twierdziła, iż powinna być blondynką. Dziewczyna nie potrafiła się oprzeć. Wróciła do domu z platynowymi lokami.
Radek zbladł ze złości. Rzucił w nią książką, którą dotąd spokojnie czytał na kanapie. Usłyszała dużo przykrych słów i rozkaz: natychmiast się przefarbować. W jego domu nie ma miejsca dla blondynek.
Kinga, łykając łzy, pobiegła do najbliższego salonu. Pracownicy próbowali jej to wyperswadować jasny kolor jej pasował. Ale gdy się rozpłakała, zrobili, jak chciała.
Radek tylko kiwnął głową z zadowoleniem i nic nie powiedział. Za to rano wręczył jej drogi srebrny bransoletka jako rekompensatę.
Jeszcze nie wolno jej było ubierać się na biało. Czerwony, niebieski, zielony każdy, byle nie biały. Raz, dla żartu, spytała, jaki kolor sukni ślubnej by wybrał, ale jego dziwne spojrzenie odebrało jej chęć do żartów.
Uciekaj przed nim namawiała Kingę Agnieszka. Szybko. Dzisiaj zabrania ci nosić biały, jutro zamknie w domu? Nieważne, jak dobry jest, musisz poszukać kogoś innego. Kogoś normalniejszego.
Każdy ma swoje dziwactwa tylko wzruszała ramionami Kinga. U nas jest poważnie. choćby zdecydowaliśmy się na dziecko. Radek bardzo chce mieć córeczkę. choćby już wymyślił jej imię Jagoda. A ty mówisz uciekaj.
****************************************
A szkoda, iż nie posłuchała przyjaciółki. Agnieszka miała rację, mówiąc o jego dziwactwach. I niedługo Kinga miała okazję się o tym przekonać.
W domu była jedna zamknięta na klucz izba. Zawsze na klucz. Kiedyś Kinga zapytała:
Ty przypadkiem nie jesteś krewnym Sinobrodego?
Nie martw się odpowiedział dziwacznie się uśmiechając Radek nie trzymam tam ciał moich byłych żon.
Na tym rozmowa się skończyła. Do czasu, aż los zdecydował inaczej Kinga przypadkiem wróciła wcześniej z zajęć, bo profesor wyjechał w delegację. Wiedziała, iż Radek jest w domu, a jednak nigdzie go nie było. Przechodząc obok zakazanych drzwi usłyszała niewyraźny głos. Cicho uchyliła je odrobinkę
Mozaika dziwacznych obrazów portret dziewczyny, rozciągający się na całą ścianę, a Radek klęczący przed nim.
Na obrazie dziewczyna szeroko uśmiechnięta wyciągała ręce do kogoś. I była niezwykle podobna do Kingi. Mogłyby być siostrami. Różnił się tylko kolor włosów. Nieznajoma była blondynką.
Wytrzymaj jeszcze trochę, Jagoda. Niedługo będziemy już razem powtarzał Radek. Kinga poczuła się zdradzona i już chciała wejść, by się wykrzyczeć, ale zatrzymały ją następne słowa.
Urodzi mi córkę, na pewno urodzi. I twoja dusza zamieszka w tym małym ciałku. Będziesz ze mną. Na zawsze. Będę się tobą opiekować, a potem znów się zakocham…
Psychopata! przemknęło jej przez głowę. W panice rzuciła się do ucieczki. Przyjaciółka miała rację, ale co teraz? Jak uciec od szaleńca? Najgorsze było to, iż była rzeczywiście w ciąży. Jeszcze wcześnie, by o tym wyrokować, ale…
Rodzice daleko, z bliskich tylko Agnieszka. Właśnie do niej pobiegła po pomoc.
Nie miałam pojęcia, iż Radek potrafi być taki szeptała z rozpaczą Kinga, zbijając pięściami w kolana. Nigdy bym nie uwierzyła!
Spokojnie Agnieszka podała jej szklankę wody. Musisz zdecydować, co teraz. Zostaniesz z nim?
Nigdy! potrząsnęła głową Kinga. On jest niebezpieczny. Boję się o siebie i o dziecko. Skrzywiła się. Teraz już wiem, dlaczego nie mogłam farbować się i ubierać w białe. Byłam za bardzo podobna do niej.
Dobrze, iż dowiedziałaś się przed ślubem rozsądnie odparła Agnieszka. O dziecku mu nie mówiłaś?
Miałam zrobić niespodziankę…
I bardzo dobrze. Powiedz, iż kogoś poznałaś. Wyjedziesz z nim. Przyjaciółka westchnęła ciężko. Chyba najlepiej, żebyś wróciła do domu. Przeniesiesz się na miejscową uczelnię, zdasz egzaminy. Najważniejsze, żeby być daleko od niego.
Chyba masz rację.
*****************************************
Ostatnie pół roku było dla Kingi niezwykle trudne. Bardziej psychicznie niż fizycznie. Przeprowadzka, tłumaczenia rodzicom… Dla dziecka musiała rzucić studia, bo na aborcję nigdy by się nie zdobyła to nie wina dziecka. A adekwatnie dziewczynki. Urodziła się mała Gienia, dokładnie tak, jak Radek chciał.
Radek, wbrew obawom, dość łatwo wypuścił swoją niedoszłą żonę. Tylko napomknął, żeby pilnowała języka. choćby nie spytał, dokąd jedzie jakby mu naprawdę było wszystko jedno.
Czasem Kinga zastanawiała się, czy nie popełniła błędu, zostawiając Radka i nie mówiąc mu o córce. Tak i dziś wieczorem, kładąc Gienię do snu, patrzyła przez okno, pogrążona w myślach.
Nagle zadzwonił dzwonek. To był kurier, przywiózł zamówione jedzenie. Kinga nigdy nie nauczyła się gotować. gwałtownie zjadła i zajrzała do podręczników, zdecydowana wrócić na uczelnię.
Litery się rozmazywały, kręciło się jej w głowie Sięgnęła po telefon, by wezwać pogotowie, ale ręce odmówiły posłuszeństwa. Nie mogła się ruszyć. Zanim straciła przytomność, zobaczyła Radka, który delikatnie tulił w ramionach nowonarodzoną córkę.
***********************************************
Kiedy się ocknęła, była już w szpitalu. Matka akurat wpadła ją odwiedzić.
Policja wszczęła poszukiwania dziecka bez skutku. Radek, zabrawszy małą Gienię, zapadł się pod ziemię.
Dopiero po paru latach zrozpaczona matka dostała maleńką wieść. Fotografię. Radek przytulał do siebie piękną, jasnowłosą dziewczynkęNa odwrocie fotografii widniał napis nieznanym jej charakterem pisma: Jagoda jest szczęśliwa. Ma najpiękniejszy uśmiech na świecie.
Serce Kingi ścisnęło się z bólu, ale dostrzegła coś jeszcze coś, co rozpoznałaby w każdych okolicznościach. Maleńka dziewczynka, przytulona do ramienia ojca, uśmiechała się lekko. Włosy miała jaśniejsze niż u Kingi, ale najważniejsze były oczy: jej własne oczy, przepełnione smutkiem i nadzieją.
Minęły lata. Kinga próbowała żyć dalej z pustką, której nie potrafiła zapełnić, z lękiem, który ściskał gardło każdej nocy. Ale nie poddała się. Stała się głosem dla kobiet, które trwały w związkach pełnych niepokoju i kontroli. Pomagała im odnaleźć siłę, by uwierzyć, iż ucieczka jest możliwa.
Co roku, w dzień urodzin Gieni, zostawiała pod drzwiami kościoła białą lilię symbol wolności, o której nie zapominała ani na chwilę. Wiedziała, iż pewnego dnia jej córka, cokolwiek się nie wydarzy, odnajdzie drogę do własnej wersji szczęścia. I tylko jedna modlitwa nie opuszczała Kingi: by Gienia nigdy nie musiała uciekać przed nikim choćby przed ojcem, choćby przed własnymi lękami.
Bo czasami prawdziwa odwaga to nie tylko uciec, ale umieć wrócić do życia silniejszą, z podniesioną głową, gotową walczyć o lepsze jutro.












