Czy w dobie płatności zbliżeniowych i BLIKA trzymanie gotówki w domu ma sens? Europejskie instytucje finansowe nie mają wątpliwości, iż tak. Wskazują choćby konkretne sumy, które powinny znaleźć się w domowej apteczce finansowej. Choć w Polsce nie ma oficjalnego nakazu, ekonomiści wyliczyli, ile banknotów powinien mieć pod ręką przeciętny Kowalski, by przetrwać nagły kryzys.

Fot. Pixabay
Wygoda płatności elektronicznych sprawiła, iż wielu z nas przestało nosić przy sobie fizyczny pieniądz. Jednak scenariusze kreślone przez ekspertów od bezpieczeństwa pokazują, iż poleganie wyłącznie na cyfrowym zapisie na koncie bywa ryzykowne. Impulsem do zmiany myślenia są potencjalne sytuacje nadzwyczajne, takie jak długotrwałe przerwy w dostawie prądu (blackouty), rozległe awarie sieci internetowej czy zorganizowane cyberataki na infrastrukturę bankową. W takich momentach terminal płatniczy staje się bezużytecznym kawałkiem plastiku.
Europa podaje konkretne liczby
Banki centralne w niektórych krajach zachodniej Europy przestały owijać w bawełnę i wydały jasne rekomendacje dla obywateli. Holenderski bank centralny zasugerował, aby każde gospodarstwo domowe posiadało w gotówce kwotę wahającą się od 200 do 500 euro. Taka suma została oszacowana jako wystarczająca na pokrycie niezbędnych wydatków przez kilka dni kryzysu.
Podobne wytyczne płyną ze Skandynawii. Szwedzki Riksbank wskazał, iż bezpieczny poziom gotówki to około 170 euro na osobę. Wyliczenia te opierają się na szacunkowych, tygodniowych kosztach życia. Eksperci podkreślają, iż nie chodzi tu o trzymanie oszczędności życia w skarpecie, ale o posiadanie „płynności finansowej” na wypadek paraliżu systemów.
1000 złotych dla polskiej rodziny
W Polsce sytuacja wygląda nieco inaczej. Żadna oficjalna instytucja nie wydała dotąd apelu wzywającego do gromadzenia gotówki, a sektor bankowy nie sygnalizuje zagrożeń dla stabilności depozytów. Mimo to, dane Narodowego Banku Polskiego pokazują, iż Polacy intuicyjnie zwiększają zasoby fizycznego pieniądza. Jest to efekt ostrożności wynikającej z niepewności geopolitycznej, wojny za wschodnią granicą oraz doświadczeń z okresu pandemii.
Ile zatem powinniśmy mieć w domowym sejfie? Polscy ekonomiści sugerują, iż rozsądną kwotą awaryjną jest około 1000 złotych na gospodarstwo domowe. Taka suma ma zapewnić możliwość zakupu jedzenia, leków czy zatankowania samochodu w sytuacji, gdy płatności bezgotówkowe przestaną działać przez kilka dni. Traktuje się to jako element strategii bezpieczeństwa, równie istotny jak zapas wody czy żywności.
Jak bezpiecznie budować domową rezerwę gotówkową?
Posiadanie gotówki w domu to jedno, ale jej odpowiednie przechowywanie i struktura to drugie. jeżeli zdecydujesz się na wypłatę „funduszu awaryjnego”, pamiętaj o kilku kluczowych zasadach, które ułatwią Ci życie w sytuacji kryzysowej.
1. Drobne nominały to podstawa
W sytuacji awarii prądu czy systemów kasowych, sklepy mogą mieć ogromny problem z wydawaniem reszty.
-
Unikaj banknotów 200 zł i 500 zł: W kryzysie mogą być trudne do „rozmienienia”.
-
Postaw na 10 zł, 20 zł i 50 zł: Zbuduj swoją rezerwę (np. wspomniane 1000 zł) głównie z tych nominałów. Pozwoli to na odliczenie dokładnej kwoty za chleb czy leki bez konieczności czekania na resztę, której sprzedawca może nie mieć.
2. Bezpieczeństwo przechowywania
Nie trzymaj pieniędzy w oczywistych miejscach.
-
Złe miejsca: Pod materacem, w słoiku w kuchni, w bieliźniarce, w książkach na regale. To pierwsze miejsca, które sprawdzają złodzieje.
-
Dobre miejsca: Przymocowany do ściany sejf domowy, nietypowe skrytki w przedmiotach codziennego użytku (np. atrapa gniazdka elektrycznego), czy zamykane kasetki metalowe ukryte w trudno dostępnych miejscach.
3. Traktuj to jak ubezpieczenie, nie inwestycję
Gotówka trzymana w domu traci na wartości przez inflację.
-
Nie wypłacaj wszystkich oszczędności.
-
Traktuj te 1000 zł jako „koszt” poczucia bezpieczeństwa. To pieniądze, które mają być dostępne natychmiast, a nie zarabiać na siebie.
4. Rotacja banknotów
Raz na jakiś czas (np. co rok) warto wymienić banknoty na nowe lub wpłacić je i wypłacić ponownie. Papier niszczeje, a w sytuacjach wilgoci czy złego przechowywania może ulec uszkodzeniu. Nowe banknoty są też często łatwiejsze do zweryfikowania pod kątem autentyczności.









