Tychy: Ponad ćwierć miliona złotych kosztowała Tyska Karta Mieszkańca. Efekty (na razie) mizerne

noweinfo.pl 2 godzin temu

Od ponad dwóch miesięcy można korzystać z AZetki, czyli programu Tyskiej Karty Mieszkańca oferującego Tyszanom zniżki w niektórych opłatach. Przygotowanie i wdrożenie tego programu kosztowało ponad ćwierć miliona złotych brutto, a efekty są (na razie) mizerne. Tyszanie narzekają na skomplikowaną procedurę rejestracyjną i niewielkie oszczędności, które dzięki AZetce można uzyskać. Jeden z naszych czytelników stwierdził, iż korzyści z wprowadzenia AZetki to tylko „hasła i sugestie, mające w założeniu sprzyjać wizerunkowi władz”, a inny czytelnik program TKM nazwał bez ogródek „ochłapem rzuconym ludziom w celach propagandowych”.

Funkcjonująca od 24 listopada 2025 roku Tyska Karta Mieszkańca (czyli AZetka), przedstawiana była przez władze miasta Tychy jako dobrodziejstwo dla Tyszan, bo już na starcie oferowała jej posiadaczom zniżki w pięciu miejskich jednostkach (Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji, Teatrze Małym, Muzeum Miejskim, Miejskim Zarządzie Ulic i Mostów, tyskim aquaparku) oraz u 54 prywatnych partnerów (wśród nich były: restauracje, salony kosmetyczne i fryzjerskie, szkoły językowe, gabinety stomatologiczne i rehabilitacyjne). AZetka zachwalana była również z tego powodu, iż miała ułatwiać dostęp do informacji o wydarzeniach kulturalnych, sportowych i rozrywkowych.

Tak jak Henry Ford zapewniał,

każdy klient może kupić u niego samochód marki Ford T w dowolnym kolorze – pod warunkiem iż będzie to kolor czarny, tak Urząd Miasta Tychy informował, iż Tyską Kartę Mieszkańca będzie mógł wyrobić każdy – pod warunkiem iż sprosta wymaganiom regulaminu. W praktyce ogranicza to beneficjentów TKM do tyszan, którzy zdołają przejść przez żmudną procedurę rejestracyjną, uwzględniająca np. dostarczenie potwierdzenie złożenia rozliczenia podatkowego w Tychach. Ten ostatni warunek jest o tyle istotny, iż AZetka wprowadzona została za niemałe publiczne pieniądze.

21 stycznia zapytaliśmy w UM Tychy,

ile konkretnie kosztowało do tej pory gminę Tychy przygotowanie, wdrożenie, rozreklamowanie i kontynuowania programu Tyskiej Karty Mieszkańca. 26 stycznia uzyskaliśmy od Małgorzaty Wawak, rzecznik prasowej Urzędu Miasta Tychy informację, iż wartość umowy z wykonawcą systemu na potrzeby wdrożenia i utrzymania TKM to 248 872,80 zł brutto. Na sumę tę składają się: kwota 140 632,80 zł brutto wydana w 2025 roku na wdrożenie systemu – uruchomienie strony karta.umtychy.pl, aplikacji mobilnej AZetka, systemu teleinformatycznego do obsługi wniosków, zakup potrzebnego sprzętu (drukarki i programatorów do kart), testowanie systemu i szkolenia; kwota 59 040 zł brutto – koszt gwarancji, utrzymania i asysty technicznej w 2026 roku; kwota 49 200 zł brutto – koszt gwarancji, utrzymania i asysty technicznej w 2027 roku. Do tego trzeba jeszcze dodać 5795,02 zł brutto (z osobnego budżetu) na plakaty reklamujące AZetkę rozwieszone na latarniach wzdłuż Al. Niepodległości. Dodając te wszystkie kwoty, uzyskamy sumę ponad 254 667 zł.

Miasto Tychy

liczy w tej chwili ok. 120 tys. mieszkańców. Jakim powodzeniem cieszy się wśród nich Tyska Karta Mieszkańca? Ile złożono wniosków o przyznanie TKM oraz jaką kwotę stanowią wszystkie ulgi i zniżki, z których skorzystali posiadacze AZetki.

– Od 24 listopada 2025 roku do 21 stycznia 2026 roku złożono 4603 wnioski, w tym 3924 wnioski elektroniczne oraz 679 wniosków papierowych – odpowiedziała w mailu z 26 stycznia Małgorzata Wawak. – Aktywne karty posiada 3353 mieszkańców, 302 nowe wnioski czekają na rozpatrzenie, 355 wniosków zostało zwróconych mieszkańcom do poprawy (w celu uzupełnienia dokumentów), 580 osób zadeklarowało dostarczenie dokumentów weryfikujących uprawnienia do otrzymania AZetki do urzędu, 13 wniosków odrzucono z powodu niespełnienia kryterium dot. zamieszkania/zameldowania w Tychach.

Z maila rzecznik UM Tychy

dowiedzieliśmy się ponadto, iż „od uruchomienia programu tyszanie posiadający AZetkę skorzystali ze zniżek w podmiotach publicznych 1193 razy na łączną kwotę 9078,41 zł, w tym: 1013 osób skorzystało z benefitów na krytej pływalni (suma zniżek wyniosła 3556,81 zł); 85 osób skorzystało z benefitów na miejskim lodowisku (suma zniżek wyniosła 363,60 zł); 46 osób kupiło tańsze bilety na koncerty AUKSO: 2 koncerty orkiestry, 2 warsztaty aukso4kids (suma zniżek wyniosła 808 zł); 38 osób skorzystało ze zniżki Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów na wynajem miejsca parkingowego – bilet kwartalny (suma zniżek wyniosła: 3800 zł); 11 osób skorzystało ze zniżki Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów na wynajem miejsca parkingowego – bilet miesięczny (suma zniżek wyniosła: 550 zł)”.

Według stanu na 22 stycznia 2026 roku

w podmiotach prywatnych (branże: rozrywkowa, gastronomiczna, edukacyjna, zdrowotna, zakupowa), jak usłyszeliśmy w UM Tychy, ze zniżek skorzystano 80 razy.

Nie znamy sumy tych zniżek – dodaje rzecznik UM Tychy.

Porównując

sumę dotychczasowych ulg w podmiotach publicznych z kosztami poniesionymi na uruchomienie AZetki, łatwo obliczyć, iż w tym tempie dopiero po ok. pięciu latach funkcjonowania programu TKM suma owych ulg zrówna się z kosztami poniesionymi przy wprowadzeniu tego programu. A czas ten może się jeszcze wydłużyć, bo tyszanie narzekają na skomplikowaną procedurę przyznawania AZetki i ograniczony oraz niewielki kwotowo, ich zdaniem, zestaw zniżek.

Kajetan Jankowski, nasz czytelnik, który nie zastrzegł swojego imienia i nazwiska (dlatego publikujemy te dane), jeszcze w listopadzie ubiegłego roku dokonał ciekawej analizy programu Tyskiej Karty Mieszkańca. Jego list opublikowaliśmy w dwutygodniku „Nowe Info” nr 24 z 2025 r. Oto treść tej korespondencji:

Chciałbym prosić o interwencję w sprawie tzw. Karty Mieszkańca, która jest wprowadzana w Tychach i od początku budzi emocje. Wydaje się, iż wielu ludzi wciąż nie rozumie istoty zjawiska pn. Karta Mieszkańca, przesyłam więc krótką argumentację/ocenę skutków jej wprowadzenia.

Wady i problemy związane z wprowadzeniem Karty Mieszkańca:

1. Fragmentacja zamiast współpracy.

Wprowadzenie Karty Mieszkańca w wielu sąsiednich miastach prowadzi do sztucznego podziału regionu. Zamiast otwartej współpracy między samorządami, ludzie są zachęcani, by korzystać głównie z usług we własnym mieście. To ogranicza naturalną integrację regionalną, szczególnie w aglomeracjach takich jak Śląsk, gdzie miasta są blisko siebie i funkcjonują w praktyce jako jeden organizm miejski.

2. Zwiększone koszty administracyjne.

Utrzymywanie systemu Kart Mieszkańca generuje dodatkowe koszty. Wymaga stworzenia i regularnego utrzymania infrastruktury informatycznej, zarządzania danymi, obsługi użytkowników oraz ewentualnej produkcji fizycznych kart. To środki, które mogłyby zostać wykorzystane efektywniej na inne cele publiczne.

3. Nierówne traktowanie mieszkańców okolic.

Osoby z okolicznych miejscowości (często dojeżdżające i pracujące w mieście, realnie przyczyniając się do jego rozwoju i dochodów), które nie mieszkają na terenie miasta, mogą być traktowane gorzej, ponieważ nie mają dostępu do tych samych zniżek i udogodnień. Powoduje to poczucie niesprawiedliwości i tworzy niepotrzebne bariery między mieszkańcami jednego regionu, którzy często korzystają z tych samych instytucji miejskich.

4. Gra o sumie zerowej na poziomie całego kraju.

Z perspektywy regionu lub państwa system Kart Mieszkańca nie tworzy nowej wartości – jedynie przenosi środki i zasoby z jednego miejsca w drugie. Przyciąga podatników do miasta, zabierając ich z okolicznych miejscowości. Co więcej, wydatki konieczne do stworzenia, utrzymania i obsługi takiego systemu sprawiają, iż ogólny bilans ekonomiczny jest ujemny. System jako całość generuje tylko koszty, zamiast przynosić korzyści netto.

5. Nierówne traktowanie ze względu na prywatność.

System Karty Mieszkańca umożliwia zbieranie danych, profilowanie mieszkańców i prowadzenie statystyk kosztem prywatności. Osoby, które nie wyrażają na to zgody, nie mogą posiadać Karty Mieszkańca.

Korzyści z wprowadzenia Karty Mieszkańca:

Są tylko PR-owe. To hasła i sugestie, mające w założeniu sprzyjać wizerunkowi władz:

1. „Program zapewni zniżki…” – dlaczego to iluzja.

Zniżki nie biorą się z powietrza. jeżeli jedna grupa ludzi płaci mniej, to: druga musi zapłacić więcej; albo miasto dopłaca do zniżek z budżetu, czyli z podatków wszystkich mieszkańców, albo

cena „bez karty” jest sztucznie podwyższona, żeby zniżka wyglądała atrakcyjnie. To nie jest prawdziwa korzyść — to tylko przesuwanie pieniędzy z jednych kieszeni do drugich.

Najprościej: Zniżka to nie prezent. To koszt, który ktoś musi pokryć.

2. „Ułatwi dostęp do informacji o wydarzeniach” – dlaczego to hasło nic nie znaczy.

Informacje o wydarzeniach i tak są publiczne: na stronie miasta, w mediach społecznościowych, na plakatach, w newsletterach. Karta Mieszkańca nie daje żadnych nowych informacji, których nie byłoby bez niej. To tylko atrakcyjnie brzmiące zdanie – a w praktyce: karta niczego nie ułatwia, bo informacje są już dostępne dla wszystkich.

Inny czytelnik,

który jest właścicielem AZetki (zastrzegł anonimowość), a więc w praktyce doświadczył profitów obiecywanych w ramach TKM, podzielił się z nami swoją opinią na ten temat. Przypomnijmy ją:

W tym roku, pod nazwą Tyska Karta Mieszkańca „AZetka”, wprowadzono system benefitów na usługi dla osób opłacających w Tychach podatki. Ucieszyłem się, bo sądziłem, iż rejestrując się w tym programie, będę mógł zaoszczędzić parę złotych. Jednak po przejściu dosyć uciążliwego postępowania rejestracyjnego (do wniosku trzeba dołączyć nie tylko aktualne zdjęcie, z wymogami adekwatnymi dla dokumentów państwowych, ale i potwierdzenie złożenia rozliczenia podatkowego w Tychach), okazało się, iż szanse na oszczędności finansowe są znikome. Co prawda szereg firm zaproponowało profity dla uczestników programu, ale albo są to groszowe zniżki, o których staranie się jest nieopłacalną stratą czasu, albo dotyczą usług, z których większość ludzi zwykle rzadko korzysta. Dla mnie jedyną istotną korzyścią byłoby zmniejszenie opłat za usługi miejskie, np. obniżka wysokich opłat za korzystanie z tyskiego Parku Wodnego. Tu się jednak okazało, iż „nie dla psa kiełbasa”. Zniżki owszem są, ale tylko na te najmniej atrakcyjne dostępności, w wąskim zakresie godzin i to jeszcze wyznaczone w tak skomplikowany sposób, żeby przypadkiem się komuś nie udało z nich skorzystać. Bo tak traktuję np. zapis: „20% zniżki w Strefie Rekreacyjnej po godzinie 15:00 (wtorek, czwartek dla biletów 2 godz. sezon średni: styczeń, maj, czerwiec, wrzesień, grudzień)”. Dla porównania, posiadacze karty „Aktywni 60+” czy też Karty „3+ liczna rodzina” mają po prostu 10% zniżki na wszystkie podstawowe atrakcje Parku Wodnego. Oczekiwałem, iż w taki sam sposób będzie też naliczana zniżka dla posiadaczy AZetki. Pomyliłem się, więc ze swojej AZetki rezygnuję, a władzom miasta za jej – prawdopodobnie kosztowne – wprowadzenie, wystawiam ocenę negatywną, bo widzę, iż ta karta nie daje prawie żadnych realnych korzyści. AZetka jest, moim zdaniem, raczej kpiną z mieszkańców i ochłapem rzuconym ludziom w celach propagandowych, aby pokazać jak to władza „troszczy się” o swoich wyborców.

W naszym mailu

z 21 stycznia 2026 roku skierowanym do tyskich władz zapytaliśmy, czy do Urzędu Miasta Tychy dotarły jakieś krytyczne uwagi na temat programu Tyskiej Karty Mieszkańca, a jeżeli tak, to czy władze miasta uwagi te uwzględnią.

– Wpływają pytania mieszkańców dotyczące dokumentów potrzebnych do otrzymania karty, szczególnie o dołączenie pierwszej strony PIT wraz z potwierdzeniem złożenia rozliczenia podatkowego przez internet (UPO) – odpowiedziała Małgorzata Wawak, rzecznik UM Tychy. – Wydział Rozwoju Aktywności Obywatelskiej analizuje możliwości uproszczenia procedury związanej z przystąpieniem do AZetki. O ewentualnych zmianach w programie będziemy na bieżąco informować.

ZB

Idź do oryginalnego materiału