Toubkal – wejście na najwyższy szczyt Atlasu Wysokiego

pomyslynawyprawy.pl 6 godzin temu

Zrobiliśmy to! Zdobyliśmy Toubkal (4.167 m n.p.m) – najwyższy szczyt Atlasu Wysokiego, najwyższy szczyt Afryki Północnej, nasz pierwszy czterotysięcznik w życiu.

Jak i z kim zorganizować taką wędrówkę na własną rękę? Jak się przygotować? Co zabrać? Ile to kosztuje? Jak krok po kroku wygląda szlak?

Na wszystkie te pytania staramy się jak najbardziej kompleksowo odpowiedzieć poniżej.

(czerwiec 2026)

Jebel Toubkal, 4.167 m n.p.m.

Toubkal to najwyższy szczyt Maroka i Atlasu Wysokiego, najwyższy szczyt Afryki Północnej. Znajduje się na terenie utworzonego w 1942 roku Parku Narodowego Toubkal. Przez wieki góra ta była znana lokalnym społecznościom berberyjskim, ale nie wzbudzała większego zainteresowania Europejczyków. Pierwszego udokumentowanego wejścia dokonali w 1923 roku Francuzi.

CO WARTO WIEDZIEĆ PRZED WYPRAWĄ

– Wejście na Toubkal zajmuje minimum 2 dni (tam i z powrotem)

Dzień 1: 11km wędrówki i 1250m przewyższenia (5-7h w zależności od tempa). Nocleg w schronisku na wysokości 3200m n.p.m.

Dzień 2: Wyjście sporo przed świtem. 950m przewyższenia na odcinku 3,5km. Zejście do Imlil. (12-14h w zależności od tempa)

Niektórzy rozkładają sobie tą wyprawę na trzy dni z dwoma noclegami w schronisku.

– Imlil: baza wypadowa

Na Toubkal startuje się z Imlil, około 65km na południe od Marrakeszu. Imlil leży na wysokości 1800-1900 m n.p.m. Nie jest to spójna wioska, raczej rozrzucona po okolicznych wzgórzach osada. Centrum znajduje się w najniższym punkcie. Imlil żyje z turystyki, także baza noclegowa jest tu spora. Uwaga! – W Imlil nie ma żadnego bankomatu.

Konkretnie to szlak zaczyna się w Aroumd, ostatniej wiosce przed wejściem w góry Atlasu Wysokiego, jakieś ok. 2km za (i ponad) centrum Imlil. Jest tam parking (płatny 20MAD = 7,5zł /doba), na którym można zostawić auto.

– Obowiązkowo z przewodnikiem

Od 2019 roku wejście na Toubkal odbywa się tylko i wyłącznie z przewodnikiem.

W centrum Imlil znajduje się biuro przewodników, można też podpytać w miejscu noclegu – tu wszyscy wszystkich znają i mają mnóstwo kontaktów. My namiary na przewodnika wzięliśmy z bloga Gdzie Los Poniesie i ogarnęliśmy cały temat zawczasu online (szczegóły i kontakt na końcu wpisu).

– Trudność szlaku

Choć techniczne szlak nie jest trudny (brak ekspozycji, brak wejść po skałach czy łańcuchach), nie jest to łatwa wspinaczka!

– Aklimatyzacja

Nocleg w schronisku daje potrzebną aklimatyzację, ale zdecydowanie warto przenocować jeszcze wcześniej w Imlil na wysokości prawie 2000 metrów.

– Choroba wysokościowa

Na tych wysokościach mogą pojawić się już pewne dolegliwości – mdłości, ból głowy i zawroty. Oddycha też się ciężej bo powietrze jest rozrzedzone. Tutaj zasada numer jeden – pić, dużo pić! Można też wspomóc się farmakologicznie. My mieliśmy ze sobą diuramid (na receptę), ale finalnie go nie potrzebowaliśmy.

– Zmiana temperatury wraz z wysokością

Trzeba pamiętać o zmianie temperatury. W Imlil żegnało nas przyjemne 25°C, w schronisku wieczorem było już dobre 10 stopni mniej, a na szczycie temperatura nie przekroczyła 5°C. A pogodę mieliśmy wyśmienitą, bo nie wiało!

JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ

– Ubranie i sprzęt

Tutaj dużo zależy od pory roku. W lecie (byliśmy w czerwcu) oprócz obowiązkowych górskich butów, ciepłych spodni i kurtek w ruch poszły czapki, buffy na szyję i rękawiczki. Wyjście na atak szczytowy zaczyna się sporo przed świtem – konieczne są latarki czołówki. Na szlaku zalegały jeszcze śniegi, ale raków ani raczków już nie używaliśmy. Przy wejściach wcześniejszych (marzec, kwiecień) – raczki/raki obowiązkowe (do wypożyczenia w Imlil). Natomiast kijki przydały się bardzo! Zarówno przy zejściu odciążając kolana jak i przy wejściu. Na odcinkach ze śniegiem były wręcz nieodzowne.

– Dokumenty

Idąc na Toublal trzeba zabrać ze sobą paszport. Przy wejściu do Parku Narodowego jest bowiem posterunek i kontrola dokumentów – turystów i przewodników.

– Woda

Oczywiście trzeba mieć zapas ze sobą, ale na całe szczęście po drodze dość często można ją kupić na berberyjskich straganach. A pić trzeba dużo! – i ze względu na to, iż się po prostu chce, i ze względu na wysokość. Nam przewodnik doradził butelkę wody półtora litra na osobę i to było optymalne.

– Słońce

Wysokość n.p.m. i szerokość geograficzna zobowiązują. Krem z filtrem obowiązkowy o każdej porze roku. I nakrycie głowy też.

SZLAK NA TOUBKAL krok po kroku

Dzień 1

O 10:00 spotkaliśmy się z naszym przewodnikiem Mohamedem w Aroumd i wyruszyliśmy na szlak.

Przed nami 11km wędrówki i 1250m przewyższenia (1950 – 3200 m n.p.m.)

Na początek trzeba było przeskoczyć przez płynący całkiem wartko strumień rzeczny. Niedługo potem zaczęliśmy się wspinać, może nie jakoś bardzo ostro, aczkolwiek mozolnie.

Tuż za granicami Parku Narodowego Toubkal znajduje się posterunek i kontrola paszportowa. I dalej kamienistą ścieżką w górę.

Na obiad doszliśmy do Sidi Chamharouch – małej berberyjskiej osady na szlaku. Na początek była oczywiście miętowa herbata – pyszna i orzeźwiająca. Posiliwszy się sałatką marokańską i tagine z mięsem i warzywami ruszyliśmy dalej.

Po drodze robiliśmy jeszcze kilka postojów przy lokalnych straganach z wyciskanym sokiem z pomarańczy.

Ok. 17:00 dotarliśmy do schroniska na 3200m n.p.m.

Nocleg w schronisku (3.207 m n.p.m.)

Refuge du Toubkal jest bardzo, bardzo proste. Dostaliśmy miejsca w sali 12- osobowej, trafiła nam się opcja górna. Do dyspozycji są też ogólnodostępne salki, w których można posiedzieć, napić się herbaty, gdzie jest później podawana kolacja (niestety już nie tak pyszna jak obiad) i śniadanie. Na dolnym poziomie są toalety (3 kucane, 1 siadana, w których niestety w szczycie robią się kolejki i które gwałtownie przestają być czyste i pachnące). Są też prysznice, ale za ciepłą wodę trzeba dopłacić. Póki słońce jeszcze nie zaszło za góry bardzo przyjemnie było posiedzieć na dworze. Później w okamgnieniu zrobiło się zimno. Na szczęście wewnątrz budynku było ciepło i przyjemnie.

Dzień 2

Pobudka o 2:45, szybka toaleta i śniadanie. O 3:30, uzbrojeni w latarki czołówki, ruszyliśmy pod górę.

Przed nami 950m przewyższenia na odcinku 3,5km (3.200 – 4.167 m n.p.m.)

Trasa pnie się bardzo, bardzo pod górę! Choć mieliśmy początek czerwca były odcinki ze śniegiem. Zresztą te z osuwającym się żwirem (Toubkal to w dużej mierze góra piargowa) wcale nie przysparzały mniej kłopotów i adrenaliny.

Wschód słońca zastał nas na przełęczy, jakieś 40 minut przed szczytem. Och, jak było pięknie!

Na szczyt dotarliśmy ok. 7:00

I zejście – równie trudne, tylko bez zadyszki . Odcinek do schroniska był trudny bo stromy, od schroniska do Imlil byliśmy już tak wykończeni, iż nogi same plątały się na kamieniach. Postoje na soki i obiad dodawały nam sił.

Po 17:00 dotarliśmy do Aroumd, do miejsca startu.

Było ciężko, choćby bardzo ciężko, ale daliśmy radę! Trzeba przyznać, iż dla nas było to jedno z największych wyzwań fizycznych w życiu (a zakwasy w nogach mieliśmy przez kolejne 4 dni).

KOSZTY i KONTAKTY

Z naszym przewodnikiem umawialiśmy się indywidualnie i płaciliśmy po 120€ od osoby (4 osoby, przewodnik, 1x nocleg, 2x lunch, 1x kolacja, 1x śniadanie). Z tego co widzieliśmy w ogłoszeniach to przez agencję z Imlil jest dwa razy drożej.

Przewodnik Mohamet: What’s App +212 666 982490

My mieliśmy zakontraktowany cały pakiet – z noclegiem i posiłkami – tak było zdecydowanie wygodniej. Poza tym miejsca w schroniskach (są dwa) rozchodzą się bardzo gwałtownie i na termin w pierwszym tygodniu czerwca już miesiąc wcześniej nie było miejsc. A Mohamet załatwił . jeżeli chodzi o jego osobę to w kwestiach technicznych sprawdził się w 100%, natomiast jeżeli chodzi o podejście psychologiczne do klienta to powinno wyglądać lepiej.

Gdzie spaliśmy

Atlas Prestige

Jest to niewielki pensjonat położony mniej więcej w 2/3 drogi z centrum Imlil do początku szlaku na Toubkal. Mieliśmy pokój czteroosobowy, z łazienką – czysto, schludnie i wygodnie. Tutaj jednak największym atutem jest taras, z którego rozciąga się fantastyczny widok na okoliczne szczyty i dolinę.

Na miejscu można też zamówić pyszną kolację: 10 euro – menu: zupa, tagine, owoce na deser i miętowa herbata.

Cena: 60 euro/doba, pokój czteroosobowy ze śniadaniem (rezerwacja booking)

Na Toubkalu byliśmy podczas naszej tygodniowej podróży po Maroko, której całość można będzie niedługo prześledzić TUTAJ.

Wszystkie wpisy o Maroku znajdziecie tutaj: Maroko

Podobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło, o ile podzielisz się nim ze znajomymi i zostaniesz moim stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i

Idź do oryginalnego materiału