Lubczyk ogrodowy był znany w Europie już w średniowieczu i gwałtownie stał się jedną z podstawowych roślin zielarskich. W polskich domach pełnił podwójną rolę: przyprawy i zioła leczniczego. Jego intensywny aromat oraz adekwatności wspierające trawienie i pracę nerek sprawiły, iż na stałe zagościł w kuchni. Nazywany "zielem miłości", obrósł legendami, choć dziś patrzymy na to raczej z przymrużeniem oka. Ale jedno jest pewne. To przyprawa, które doskonale wzbogaci smak rosołu, jeżeli doda się je do garnka we właściwym momencie. Odkryj jego tajemnicę, a zapomnisz o maggi i kostkach.
REKLAMA
Zobacz wideo Nietypowe dodatki do rosołu. choćby teściowa poprosi was o przepis!
Kiedy dodawać lubczyk do rosołu? Czas ma najważniejsze znaczenie dla smaku
Aromat lubczyku trudno pomylić z innym zielem. Jest głęboki, lekko korzenny, z wyraźną nutą selerową, ale bez ostrości. W zupie nigdy nie wybija się na pierwszy plan, tylko porządkuje smak. Sprawia, iż mięso wydaje się smaczniejsze, a warzywa bardziej wyraziste. To nie przyprawa grająca solo. Raczej dyrygent, który pilnuje, żeby wszystko w garnku brzmiało w idealnej harmonii. Doskonale współgra z natką pietruszki, którą tak kochamy w rosole.
Najlepszy efekt smakowy daje świeży lubczyk. Wystarczy opłukać liście i wrzucić w całości albo lekko porwać palcami. Nie trzeba ich siekać, bo aromat i tak gwałtownie przechodzi do wywaru. istotny jest jednak moment. Lubczyk lubi końcówkę gotowania. Dodany na ostatnie 10-15 minut oddaje zapach, ale nie zdąży zgorzknieć. Zbyt długie parzenie sprawia, iż traci charakter i może wprowadzić niepotrzebną nutę goryczy.
Suszony lubczyk też daje radę, choć działa subtelniej. Dwie szczypty wsypane tuż przed wyłączeniem palnika zrobią robotę. Niektórzy zalewają go wcześniej gorącą wodą, żeby "obudzić" aromat, ale przy rosole nie ma takiej potrzeby. Bulion sam zrobi swoje. Pamiętajmy tylko o umiarze. Jedna gałązka lub pół łyżeczki suszu spokojnie wystarczy na duży garnek. Dodany z wyczuciem sprawi, iż zupa nie będzie potrzebowała żadnych wspomagaczy. Smak zostanie czysty, naturalny i po prostu domowy.
Rosół z mięsem - zdjęcie ilustracyjneFot. Pawel Kacperek / istockphoto.com
Jakie są zalety lubczyku? Nerki kochają tę roślinę
Lubczyk to nie tylko aromat i kolor w zupie. Specjaliści z serwisu dietetycy.org.pl zwracają uwagę na jego adekwatności wspierające organizm. Zawarte w nim olejki eteryczne działają moczopędnie, co bywa pomocne przy problemach z zatrzymywaniem wody czy nawracającymi infekcjami dróg moczowych. W tradycyjnej fitoterapii wykorzystuje się go również przy wzdęciach i spowolnionym trawieniu. To ziele, które pracuje w tle, bez agresywnego działania.
Dietetycy podkreślają też jego działanie rozkurczowe i lekkie adekwatności przeciwzapalne. Dzięki temu lubczyk bywa składnikiem herbatek ziołowych i suplementów wspierających pracę nerek. W kuchni działa łagodniej, ale regularnie stosowany wpisuje się w podejście "mniej przetworzonego, więcej naturalnego". Warto tylko pamiętać, iż przy bardzo dużych ilościach może zwiększać wrażliwość skóry na słońce, dlatego w jedzeniu lepiej zachować umiar.
W zupie mamy natomiast idealną równowagę. Kilka listków jest dawką, która wzbogaca smak i nie niesie żadnego ryzyka. To sprawdzony sposób, który łączy smak, tradycję i zdrowy rozsądek. Czasem naprawdę nie trzeba nic więcej, bo w prostocie tkwi największa siła. Czym doprawiasz swój rosół? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.











