Wapno to dziś niepozorna wieś, zamieszkała przez ok. 2 tys. osób. Leży w Wielkopolsce i może pochwalić się naprawdę malowniczą okolicą. W 1911-1917 zakończono tu budowy szybów, po tym jak odnaleziono "białe złoto". Złoża były pokaźne, co otworzyło przyszłość mieszkańcom, niestety doprowadziło to także do wyjątkowo mrocznej katastrofy. Miasto z dnia na dzień zaczęło się zapadać.
REKLAMA
Zobacz wideo Minus 60°C w styczniu i mrozy w maju. Jak żyje się w tej wsi?
Dziś to niemal miasto widmo, niegdyś była to kolebka przemysłu i złóż
Historia Wapna zdaje się być smutna, a momentami choćby tragiczna, bowiem losy ludzi zamieszkałych to miasteczko nieoczekiwanie zmieniły się w koszmar. Zaczęło się idyllistycznie - w 1930 roku kopalnia wydobywała tu ok. 100 tys. ton soli rocznie. W czasie II wojny światowej niemieccy okupanci wydobywali w Wapnie sól na własny użytek. Białe złoto było jednak zbyt intensywnie eksploatowane, co miało w późniejszych latach opłakane konsekwencje. Już wtedy zwrócono uwagę, iż niektóre szyby kopalni przeciekają - do komór wlewała się woda gruntowa i wycieki z wodonośnych warstw gipsu, otaczające wyrobisko.
Od 1956 r. nosząca imię Tadeusza Kościuszki, stała się największym tego typu zakładem w kraju. W latach 70. wydobywano tu choćby 400 tys. ton rocznie. Sól z Wapna była flagowym, polskim produktem, który dodawał smaku potrawom w niemal każdym regionie kraju. Dla regionu oznaczało to ogromny sukces i czasy świetności - ludzie mieli prace, dobrze zarabiali, miasteczko prężnie się rozwijało i oferowało kino, kawiarnie i kolorowe dancingi. Niestety latem 1977 r. bajkowy domek z kart miał runąć i to bez żadnej zapowiedzi.
Katastrofa w Wapnie - miasteczko dosłownie zapadło się pod ziemię
Niestety idealne życie i złote czasy Wapna miały się niebawem skończyć, a powodem była sama kopalnia. Złoża soli kamiennej nie miały żadnej naturalnej izolacji od czapy gipsowej i wód gruntowych. Automatycznie były zatem narażone na zalanie. Wycieki w kopalni zaczęły się stawać coraz częstszym problemem - władze PRL ignorowały jednak zagrożenie, chcąc jak najdłużej utrzymać swoją największą kopalnię soli na chodzie. Nad kopalnią wisiało widmo zamknięcia, więc postanowiono "wycisnąć" z niej jak najwięcej - było to dużym błędem.
W 1972 r. wprowadzono trzeci stopień zagrożenia wodnego w związku z pojawiającymi się coraz częściej wyciekami w kopalni. Kilka lat później w 1976 r. nastąpił groźny incydent, kiedy do komór kopalni wlewało się ok. 61 litrów wody na minutę. Sprawa została jednak uratowana, a kopalnia przez cały czas funkcjonowała. Oblicze Wapna zmieniło się jednak nagle w nocy z 4 na 5 sierpnia 1977 r. Wody podziemne wdarły się do kopalni - tym razem wyciek był ogromny, a pokłady zalewało ok. 500 litrów wody na minutę. Żywiołu nie udało się powstrzymać.
Pokłosie katastrofy było odczuwalne także w miasteczku. Nagle zaczęły powstawać niebezpieczne zapadliska i leje - jeden odnaleziono na terenie przedszkola. Szczeliny w ziemi spowodowały łącznie upadek ponad 40 budowli.
Wapno zmieniło się z dnia na dzień - większość ludzi uciekła
Władze PRL starały się początkowo utajnić rozmiary katastrofy w Wapnie. Kłamstwo ma jednak krótkie nogi, a wieść o tym co stało się z kopalnią, gwałtownie się rozniosła po okolicy, a później wywołała sensację w kraju. W ciągu kolejnych dni z Wapna ewakuowano połowę mieszkańców, 1402 osoby, rozwożąc je po okolicznych wsiach. Miasteczko okazało się być nierealne do zamieszkania. We wrześniu 1977 r. ziemia znowu się zapadła. W październiku podjęto decyzję o zalaniu kopalni soli wodą, tak by wypełnić puste przestrzenie i ustabilizować grunt.
Tak właśnie Wapno obumarło i stało się miasteczkiem widmo z dnia na dzień. Chociaż od katastrofy minęło już niemal pół wieku, okolica przez cały czas mierzy się z konsekwencjami. Ziemia osunęła się w kwietniu 2007 r., w 2010 r. powstało długie na 18 m pęknięcie, które wymusiło ewakuację szkoły i dwóch bloków mieszkalnych. Kolejne zapadlisko powstało w 2017 r., a ostatnie w lutym 2021 r. Tragedia odcisnęła piętno na okolicy, a samo Wapno zdaje się, iż nigdy nie wróci do swych złotych czasów.



