Pasażerka na wózku kontra PKP Intercity. "Kpina, żenada i szereg ciągłych zaniedbań"

gazeta.pl 2 godzin temu
PKP Intercity ponownie znalazło się pod ostrzałem krytyki podróżnych. Powodem stał się wpis pani Magdy, która opisała przebieg ostatniej podróży z przyjaciółką poruszającą się na wózku. Jej zdaniem przewoźnik dopuścił się "wykluczenia społecznego" i naruszył podstawowe prawa pasażerskie. "Cała prawda o PKP Intercity i ich chęci 'pomocy' osobom niepełnosprawnym" - napisała.
Do zdarzenia doszło w piątek, 23 stycznia. Obie kobiety kupiły bilety na pociąg IC 5412 ARTUS z Gdańska Głównego, jedna miała wysiąść we Wrocławiu, druga w Czechowicach-Dziedzicach. Cała podróż była wcześniej zgłoszona, zaakceptowana przez przewoźnika, a organizacja przejazdu osoby na wózku potwierdzona. Mimo to, jak relacjonuje autorka wpisu, "pojawił się szereg zaniedbań, które były lekceważące, dyskryminujące i upokarzające". Co na to PKP Intercity? Otrzymaliśmy komentarz.

REKLAMA







Zobacz wideo Blanka Lipińska wspomina podróże z "(Nie)Poradnika Turystycznego". Gdzie było najwięcej trudności?



Czy Intercity ma wagony dla osób niepełnosprawnych? Pasażerka nie kryła wściekłości
Pierwsze problemy pojawiły się jeszcze na dworcu w Gdańsku. Pani Magda relacjonuje, iż wraz z przyjaciółką dotarły na miejsce przed czasem, a przejazd osoby na wózku był wcześniej zgłoszony i potwierdzony przez przewoźnika. Niestety, kiedy kobiety podjechały do windy, okazało się, iż jest nieczynna. Autorka wpisu udała się na górę, aby poinformować załogę o problemie i poprosić o pomoc. Na miejscu, jak twierdzi, nie było ani asysty, ani nikogo, kto mógłby rozłożyć rampę i umożliwić przyjaciółce wejście do wagonu.


Konduktor zlekceważył mnie i moją prośbę. Stwierdził, iż on nic nie zrobi w tej sytuacji, bo nie jest to jego obowiązkiem, a to nie jego wina ani problem, iż winda nie działa i on nie skontaktuje się z nikim w tej sprawie. [...] Stwierdził, iż pociąg odjedzie czasowo i rzucił tekstem: 'Kupcie sobie inny przejazd późniejszym pociągiem'
- opisuje kobieta w poście opublikowanym na facebookowej grupie "PKP Intercity. Pociąg do podróży", dodając, iż przy punkcie obsługi klienta również spotkały się z lekceważeniem.
Pracownik początkowo miał odmówić jakiejkolwiek interwencji i poradził, by wszystko załatwić we własnym zakresie poprzez reklamację online. Dopiero po bardziej stanowczej wymianie zdań kupił kobietom nowe bilety na kolejne połączenia. Niestety, nie mogły już podróżować razem.
Koszmarna podróż z PKP Intercity. "To jest skandal"
Pani Magda miała jechać bezpośrednio do Wrocławia, a jej przyjaciółka z przesiadką w Krakowie. W czasie zmiany rezerwacji zgłoszono też potrzebę asysty. Miała się pojawić zarówno przy wysiadaniu, jak i przy wsiadaniu do kolejnego pociągu.



Kiedy jednak pociąg z Gdańska dotarł do Krakowa, na peronie nie było ani asysty, ani personelu odpowiedzialnego za pomoc pasażerom z niepełnosprawnością. Wystawiono jedynie rampę, po czym pozostawiono kobietę samą sobie. Jak czytamy, myślała, iż to zwyczajne nieporozumienie i otrzyma pomoc przy wsiadaniu do kolejnego pociągu.
Nic bardziej mylnego. Z powodu braku obiecanej asysty, moja przyjaciółka na własną rękę musiała przemieszczać się po dworcu i szukać peronu, z którego będzie odjeżdżał jej kolejny pociąg do Czechowic. I tutaj okazuje się, iż przejazd z Krakowa do Czechowic wcale nie został już zgłoszony, mimo iż pan z obsługi klienta również kontaktował się z Intercity w tej sprawie
- czytamy we wpisie.


Kiedy koleżanka dotarła na peron, tam doznała jeszcze większego upokorzenia niż wcześniej
- dodała. Konduktorka miała stwierdzić, iż przejazd nie został zgłoszony, a więc rampa nie zostanie rozłożona i pasażerki nie zabiorą. Według relacji padły również słowa nakazujące kobiecie... wstać z wózka. Ostatecznie to nie pracownicy przewoźnika, ale przypadkowi pasażerowie pomogli jej dostać się do wagonu.
To jest skandal
- napisała pani Magda.








Pasażerka opisała koszmarną podróż pociągiem.Fot. PKP Intercity. Pociąg do podróży, Facebook


"PKP Intercity to kpina". Co na to przewoźnik?
Dopiero w trakcie jazdy pojawiła się kontrolerka biletów, która, zdaniem autorki, jako jedyna okazała realne wsparcie. Nie cofa to jednak straconego czasu, stresu ani pieniędzy. Pani Magda deklaruje, iż nie zamierza sprawy pozostawiać bez dalszych działań i szuka sposobu, by zgłosić zdarzenie do instytucji, które mogą wyciągnąć konsekwencje oraz przyznać jej przyjaciółce odszkodowanie. W jej opinii doszło do wykluczenia społecznego oraz naruszenia praw pasażera.
PKP Intercity to kpina, żenada i pasmo niekończących się zaniedbań. Brakuje mi słów
- podsumowała w emocjonalnym wpisie. O komentarz w sprawie poprosiliśmy przedstawicieli PKP Intercity.
Przykro nam z powodu zaistniałej sytuacji. Wewnętrznie wyjaśniamy, jak do niej doszło. Opisane zdarzenia oczywiście nie spełniają standardów obsługi pasażerów PRM przez PKP Intercity. Podróżna ma możliwość złożenia reklamacji. Będziemy bezpośrednio w relacji z naszym pasażerem wyjaśniać zaistniałe okoliczności
- czytamy w odpowiedzi nadesłanej przez rzecznika. Jak oceniasz dostępność polskiego transportu publicznego dla osób z niepełnosprawnościami? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału