Słuchaj, muszę Ci się wygadać, bo już nie wytrzymuję. Moja teściowa na poważnie próbuje nam rozsypać małżeństwo, a mój mąż, no co tu dużo mówić, zupełnie mi nie wierzy. Serio, serce mi pęka.
Jak wychodziłam za Michała, to myślałam, iż już lepiej w życiu trafić nie mogłam. No cudowny chłopak szanujący mnie, pomagający, zawsze mogłam na niego liczyć. Ale jak to bywa, teściowa od początku wprowadzała zamęt. Poznałam ją i od razu wiedziałam, iż to nie będzie prosta relacja Pani Jadwiga jest strasznie zasadnicza, wszędzie musi mieć ostatnie słowo i jeszcze to przywiązanie do swojego, najlepiej jakby cały świat był dokładnie taki jak ona sobie wymarzyła.
Zaczęły się rozmowy o zamieszkaniu razem, ale już wtedy czułam, iż jak zamieszkam z Jadwigą pod jednym dachem, to się uduszę. Dlatego zdecydowaliśmy się z Michałem wynająć małe mieszkanko w Łodzi i zaczęliśmy tam swoje, spokojne życie.
I wtedy życie mocno mi dopiekło zmarł mój tata po walce z rakiem. Został po nim duży dom na wsi, pod Piotrkowem. Razem z Michałem stwierdziliśmy, iż zrealizujemy moje marzenie: wyprowadzimy się tam, założymy ogród, będziemy mieć własne warzywa i kwiaty, żyć bliżej natury. Wiesz, zawsze ciągnęło mnie do pracy w ziemi, a Michałowi też ten pomysł bardzo się podobał.
No i jak już się ogarnęliśmy, trochę zadomowiliśmy, to pojawiła się Jadwiga. Weszła jak do siebie! Bez ceregieli stwierdziła, iż ten dom powinien należeć do niej. Wyobraź sobie, chciała, żebym się z nią zamieniła ona przeprowadza się na wieś, a my do jej kawalerki w centrum miasta, do jednego pokoju! Ręce mi opadły, więc oczywiście odmówiłam, a ona zrobiła mi karczemną awanturę i wyszła z hukiem.
I na tym się nie skończyło. Po jakimś czasie Michał do mnie dzwoni i mówi, iż potraktowałam jego mamę okropnie, iż podobno się na nią wydarłam no jakaś totalna bzdura! Jadwiga chyba wszystko przekręciła i jeszcze mu to tak opowiedziała, żeby wyszło, iż to ja jestem czarnym charakterem. Jest mi przykro, bo nie dość, iż szarga mi nerwy, to jeszcze zaczyna siać zamęt między mną a Michałem.
Nie mam już pojęcia, jak mu to wyjaśnić, żeby zobaczył, jak naprawdę wyglądała sytuacja.











