Teściowa przywiozła córkę, żeby zamieszkała w naszym trzypokojowym mieszkaniu, ale nie przeszła dalej niż klatka schodowa. Maryna właśnie domywała naczynia po kolacji, gdy w przedpokoju rozległ się dzwonek – nie ostry, ale jakby przygłuszony wilgocią, która sączyła się ze ścian. Spojrzała na zegar: dochodziła dziewiąta, a wskazówki kręciły się w tył. – Kto to o […]