Teściowa naszego syna odebrała go nam.

newskey24.com 1 dzień temu

Od kiedy nasz syn się ożenił, przestał nas odwiedzać. Teraz więcej czasu spędza u swojej teściowej, która zawsze potrzebuje pilnej pomocy. Nie mogę sobie wyobrazić, jak żyła, zanim jej córka wyszła za naszego syna.

Syn jest żonaty już od ponad dwóch lat. Po ślubie dzieci zamieszkały osobno, w mieszkaniu, które kupiliśmy, kiedy syn rozpoczął studia na Politechnice Warszawskiej. Od małego syn czuł silne wsparcie i zrozumienie z naszej strony. Jeszcze zanim się ożenił, zdecydował się zamieszkać sam, bo mieszkanie było blisko jego pracy.

Nie powiem, iż nie lubiłam mojej synowej. Wydawało mi się jednak, iż ta dziewczyna choć typowo polska nie jest wystarczająco dojrzała do życia rodzinnego, choćby jeżeli mój syn jest tylko dwa lata starszy. Synowa często zachowywała się jak dziecko, była kapryśna i zmienna. Syn był bardzo uprzejmy i miły, zastanawiałam się, jak poradzi sobie z takim dzieckiem w dorosłym życiu.

Poznając ją i jej matkę, zdałam sobie sprawę, kim są. Teściowa mojego syna, choć w tym samym wieku co ja, zachowywała się jak nastolatka. Może spotkaliście kiedyś osobę, która mimo lat wciąż jest dziecinna i bezradna? Tacy ludzie są nieprzeciętnie infantylni i bez pomocy nie umieją funkcjonować. W momencie ślubu córki, jej mama była już sześciokrotnie rozwiedziona.

Nie miałam z nią wspólnych tematów żyła w swoim świecie, ale nie narzucała się nam. Nasze kontakty ograniczały się do uprzejmych życzeń z okazji wesela dzieci i to wszystko.

Pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się jeszcze przed ślubem. Synowa coraz częściej ciągnęła syna do swojej mamy: raz cieknący kran, innym razem popsute gniazdko czy spadająca półka w kuchni. Na początku przymknęłam oko na te sytuacje w jej domu nie było męskiej ręki, więc pomoc była zrozumiała.

Z czasem jednak liczba usterek w domu teściowej nie malała. Syn coraz częściej nas ignorował, tłumacząc, iż on i żona jadą do jej mamy. Potem zaczęli spędzać wszystkie święta u teściowej, a u nas zostawali tylko ja, mój mąż i teściowa.

Bolało mnie, gdy syn przestał pojawiać się na rodzinnych uroczystościach, ale jeszcze gorzej było, gdy zaczął odmawiać wsparcia.

Ostatnio kupiliśmy nową lodówkę i poprosiliśmy syna o pomoc w jej wniesieniu. Syn na początku zgodził się, ale potem zadzwonił, iż nie może bo jadą z żoną do jej matki, gdzie zepsuła się pralka.

Gdy żona rozmawiała z synem przez telefon, usłyszała synową mówiąc: Twoi rodzice nie mogą wynająć ekipy do przeprowadzki?. Syn przyszedł, ale był wyraźnie zirytowany.

Tato, nie mogłeś wynająć firmy? Teraz muszę sam to nosić!

Straciłam motywację. Dlaczego teściowa nie zamówiła fachowca? Może żyje w innym świecie, w którym fachowcy nie istnieją? Syn tłumaczył, iż kobieta boi się oszustów biorą pieniądze, nic nie naprawiają.

Wtedy mój mąż nie wytrzymał: Może teściowa nie zna się na AGD, ale za to potrafi paść owcę bo świetnie prowadzi swojego baranka. Syn od razu się obraził i wyszedł. Tym razem nie wtrąciłam się uznałam, iż mąż miał rację, bo te nowe rodziny wysysały naszemu synowi całą energię. Jest u nich hydraulikiem, naprawia sprzęt, a do nas nie ma choćby czasu, żeby nas odwiedzić.

Po tej kłótni syn nie odzywa się do ojca już od dwóch tygodni. Mąż nie chce pierwszy wyciągnąć ręki. Ja jestem rozbita wiem, iż mąż ma rację, ale może powinien powiedzieć to synowi bardziej delikatnie. Teraz syn nosi w sercu urazę i nie chce go widywać, a ja nie zamierzam stracić syna przez taką głupotę.

Mąż nie zamierza kontaktować się z synem, a syn mówi, iż nie odwiedzi ojca, dopóki ten nie przeprosi. W tej sytuacji najlepiej radzi sobie… teściowa!

Idź do oryginalnego materiału