Teraz rozumiem, dlaczego mój mąż przedstawił mi swoją mamę dopiero w dniu naszego ślubu

newskey24.com 8 godzin temu

Wielu młodych synowych w Polsce cierpi przez swoje teściowe i nie mają się komu wyżalić.

Zbliża się nasza pierwsza rocznica ślubu. Relacja z teściową wciąż nie jest ugruntowana. Raczej się mijamy, a do ideału daleko, to pewne.

Prosiłem żonę, by przed ślubem poznała moją mamę, tym bardziej iż ja już dawno znałem jej rodzinę. Ona też chciała ją poznać, ale ciągle coś stawało na przeszkodzie: a to brak czasu, a to moja mama była zajęta, a to zawsze jakiś inny powód. Mówiliśmy sobie: jeszcze będzie czas, żeby się poznać. Spotkały się więc dopiero w dniu ślubu. Przywitały się chłodno na moje szczere, uśmiechnięte dzień dobry!, odpowiedziała przez zaciśnięte zęby: dzień dobry.

Wcześniej opowiadałem żonie, iż mama jest świetna i ze wszystkim potrafi się dogadać. Żona jednak martwiła się, czy teściowa nie będzie nam się wtrącać do życia. Widzieliśmy przecież już takie sytuacje. Ale zapewniałem ją, iż moja mama jest zupełnie inna. Zawsze mówiła, iż sam wybiorę sobie żonę, z którą założę rodzinę według własnych zasad. Mówiła, iż nigdy nie będzie krytykować naszego wyboru czy pouczać nas, jak mamy żyć.

Kilka dni po ślubie wracając z pracy, zastałem żonę zamyśloną przy herbacie w kuchni. Zapytałem, co się dzieje. Jej odpowiedź mnie zaskoczyła:

Wydaje mi się, iż twoja mama mnie nie lubi.

Okazało się, iż mama mogła mieć do żony zastrzeżenia o to, iż przed użyciem nie myje jajek sodą oczyszczoną, iż zostawia naczynia w zlewie, bo jest to wygodne, iż gąbka do naczyń leży po prostu w zlewie, zamiast na osobnej podstawce. Robi bulion na raz, a nie na dwie wody. I jeszcze wiele innych rzeczy. Byłem zwyczajnie w szoku!

Zapytałem wtedy żonę:

No ale dlaczego miałoby jej coś nie odpowiadać? Przecież mamy już własną rodzinę. Mama nie mieszka z nami.

Ale jestem jej synem! Jestem przyzwyczajony do pewnych rzeczy. Powinnaś robić tak, jak u niej w domu!

Wtedy żona zaprotestowała, iż w naszej kuchni rządzi ona i żyjemy po swojemu.

Ale odpowiedziałem, iż będziemy musieli się trochę dopasować, żeby obyło się bez konfliktów.

Potem przez cztery miesiące żyliśmy nieźle. Kiedy spotykaliśmy się z teściową, uśmiechała się, zagadywała uprzejmie o nasze sprawy, o nasze relacje, o to, czy włączam się w prace domowe. Ale gdy tylko wzięliśmy psa, tydzień później pół dzielnicy wiedziało, iż nie gotuję mu kości, iż karmię go surowym jedzeniem, zamiast resztek z obiadu. Biedna teściowa musiała sobie radzić z tak niezaradną synową! Przez to poczułem się całkiem bezużyteczny.

Nie zdawałem sobie sprawy, iż jestem taki nieudolny. O wszystkim dowiedziałem się od znajomego, z którym spacerowałem z psem rano. Nie było mi miło usłyszeć takie rzeczy o własnej żonie od obcego człowieka. Poprosiłem żonę, żeby porozmawiała z mamą, ale tylko się zaśmiała i kazała zapomnieć. Teraz i teściowa ma żal do żony. Zawsze zwraca się do niej grzecznie, a ona odpowiada tylko oziębłym dzień dobry.

Uważa, iż nie okazuję swojej mamie szacunku. Żona nie chce przyjąć ich domowego porządku, nie próbuje zaprzyjaźnić się z teściową. Mam wrażenie, iż mojej mamie najbardziej doskwiera nasz pies. A co do rodziców bardzo często wpadają bez zaproszenia na herbatkę.

Ale najgorsze jeszcze przed nami, bo za chwilę będziemy musieli zamieszkać jakiś czas u moich rodziców. Już się boję, jak damy tam radę. Aż strach pomyśleć, co się wydarzy, gdy pojawi się dziecko. Pewnie cała kamienica dowie się, jak je kąpiemy i karmimy. Myślę, iż żonie pozostanie wrócić do swoich rodziców. Wątpię, by moja mama pozwoliła nam mieszkać spokojnie razem.

Idź do oryginalnego materiału