Tatusiu, jak mogłeś to zrobić mamie?! Jak mogłeś się tak zachować wobec naszej mamy?!

twojacena.pl 1 dzień temu

Tato, jak mogłeś?! Jak mogłeś tak postąpić z mamą?!

Grażyna z przyjaciółką spacerują po parku i nagle widzą mężczyznę z kobietą. Obejmują się, a on szepcze jej coś do ucha. Kobieta uśmiecha się szczęśliwie. Grażyna patrzy na nich szeroko otwartymi oczami i nie może oderwać wzroku.
Grażyno, co się z tobą dzieje? Grażyno! dziwi się przyjaciółka.
Nic, chodźmy już nagle wyrywa się Grażyna.
Dziewczyny żegnają się. Grażyna pośpiesznie idzie w stronę domu i myśli, iż to niemożliwe!
Tato, jak mogłeś?! Jak ty możesz to robić mamie?! nie wierzy własnym oczom.

Grażyna i jej przyjaciółka wyszły akurat z zajęć. Nie miały ochoty wracać do domu, więc Grażyna proponuje:
Łucjo, pójdziemy na spacer do parku?
Jasne, póki jasno! zgadza się Łucja.

Park wcale nie był po drodze, ale co za różnica można się przejść.
Idą alejką, zerkając z zazdrością na szczęśliwe zakochane pary. Nikt nie zwraca na nich uwagi.
Skręcają w boczną, pustą alejkę i wtedy widzą mężczyzna i kobieta. Są objęci, a on cicho coś do niej mówi. Kobieta uśmiecha się promiennie.

Chociaż mężczyzna stoi do nich tyłem, widać, iż nie jest już młody.
Łucja spojrzała obojętnie, ale nagle zauważyła, iż Grażyna wpatruje się w nich z przerażeniem i nie może oderwać wzroku.
Grażyno, co się dzieje?
E nic. Chodź już odpowiada Grażyna i rusza szybkim krokiem do wyjścia z parku.

Grażyna milczy przez całą drogę do domu. Żegna się z Łucją i idzie do siebie, myśląc ciężko.
Przed oczami wciąż widzi szczęśliwą twarz tej kobiety pod drzewem i ojca, który otacza ją ramieniem nie zauważa nikogo, choćby własnej córki!

Tato, dlaczego?! Przecież cię kocham, zawsze uważałam cię za wzór. Masz kochankę? Nie uwierzyłabym, gdybym nie zobaczyła sama! szepcze sama do siebie.

Wraca do domu późno.

Siadaj do kolacji rzuca mama nieco zgryźliwie. Z ojcem człowiek się nie doczeka.

Już, tylko umyję ręce odpowiada lekko speszona Grażyna.

Zamyka się w łazience na dłużej. Wraca, ojca wciąż nie ma. Zjada w milczeniu i idzie do swojego pokoju.

Siada do laptopa, ale nie jest w stanie się na niczym skupić. Przed oczami wciąż tamten obrazek z parku.
To przecież mój tata. Czy w dorosłym życiu zdrada i kłamstwo to już norma? Czego mu brakowało? Czy zostawi nas przez tamtą kobietę? w jej głowie rodzi się plan.

Chyba nie sądzi, iż oddam jej tatę. Wygląda na to, iż w ogóle nie wie o moim istnieniu…

Nagle słyszy dźwięk drzwi.

Przepraszam, kochanie! Ciężki dzień rozbrzmiewa głos ojca.

Wcześniej ciężkie dni miałeś tylko na koniec miesiąca odparowuje matka, znów kłótnia wisi w powietrzu. Teraz masz ciężko chyba codziennie!

Joanno, tak teraz mam tłumaczy się ojciec.

Tak jak zawsze wchodzi jeszcze do pokoju córki, jak zawsze chce ją pocałować, ale ona odsuwa się:

Idź, bo obiad stygnie!

Córeczko, stało się coś?

Ze mną w porządku. A z tobą?

Ojciec patrzy badawczo, chce coś powiedzieć, ale rezygnuje i idzie do kuchni.

Grażyna do końca wieczoru nie wychodzi z pokoju. Układa w myślach plan, jak odzyskać ojca. Z tą myślą zasypia.

Rano budzi ją sprzeczka rodziców:

Marianie, gdzie idziesz?

Do pracy, muszę pilnie pojechać.

Sobota jest, choć dziś bądź z rodziną.

Zaraz wrócę, przed obiadem będę, pójdziemy razem na spacer.

Grażyna wychodzi z pokoju, przeciąga się, udając, iż dopiero wstała.

Gdzie się wybierasz? od razu pyta mama.

Mamo, mam zajęcia dodatkowe, już się spóźniam!

Cały czas gdzieś biegacie narzeka mama, ale Grażyna już jest w łazience.

Chwilę potem gwałtownie się zbiera, widzi jak ojciec stoi już w przedpokoju.

Odprowadzę cię do zajęć! proponuje z uśmiechem ojciec.

Grażynko, chociaż napij się kawy! z kuchni nawołuje mama. Już zrobiłam.

Idź, napij się, poczekam ojciec mówi łagodnie, jakby czuł się winny.

Grażyna gwałtownie wypija kawę w kuchni stojąc, wbiegając zaraz potem do przedpokoju.

Chodźmy, tato!

Idą razem w milczeniu, aż ojciec pierwszy zaczyna rozmowę:

Córeczko, jesteś na mnie zła?

Nie, tato. Chyba mam taki wiek zawahała się na moment. Kocham cię, tato!

Ja ciebie też, córeczko!

Najbardziej na świecie?

Ojciec jakby się spiął, spojrzał podejrzliwie, ale odpowiedział:

Najbardziej na świecie!

Szarpią się z tymi słowami, uśmiechają się, ale unikają wzroku.

Dobrze, tato, muszę już iść. Czekam na ciebie w południe. Obiecałeś, iż weekend spędzamy razem.

Grażyna rusza do swoich zajęć, po chwili wraca się i chowa za krzakami, by zobaczyć co zrobi ojciec. Gdy tylko jest pewna, iż nie patrzy, rusza za nim niepostrzeżenie.

Ojciec nie idzie do pracy, tylko w zupełnie inną stronę. Spacerują długo. Ojciec choćby się nie odwraca, aż dochodzą do jakiejś kamienicy. Ojciec staje pod drzewami, wyciąga telefon i dzwoni.

Po kilku minutach wychodzi kobieta. Grażyna przez moment nie może oderwać oczu:

Ależ ona piękna! myśli. Jest dla taty ważniejsza niż my z mamą?

Kobieta podbiega, całuje ojca. Obejmują się i idą gdzieś razem. Nieznana dzielnica, raczej pusto. Po chwili siadają na ławce w małym zagajniku, rozmawiają. Rozmowa wydaje się poważna, ale później długi pocałunek.

Grażynę przepełnia żal, trudno jej patrzeć, ale nie odchodzi.

Po jakimś czasie wracają do tej samej kamienicy jeszcze raz się całują, kobieta odchodzi, ojciec wraca do domu.

Grażyna stoi w ukryciu, rozmyśla co dalej zrobić. Ma tylko jedno pragnienie: porozmawiać z tą kobietą sam na sam. I nagle widzi jak kobieta wychodzi jeszcze raz z klatki schodowej, niosąc worek śmieci. Grażyna podąża za nią.

Dzień dobry! zatrzymuje kobietę, gdy ta wyrzuca śmieci i odwraca się z powrotem.

Dzień dobry kobieta jest wyraźnie zaskoczona. O co chodzi?

Słuchaj! jeżeli jeszcze raz zobaczę cię z Marianem, wiedz, iż ci nie popuszczę!

A kim ty jesteś? dziwi się kobieta.

Nie zrozumiałaś?

Czego chcesz? powtarza kobieta.

Mówiłam jasno odpowiada Grażyna. Wyciągaj telefon!

Proszę kobieta podaje jej telefon.

Wybierz numer do niego i powiedz, żeby więcej nie przychodził. Jestem jego córką. Bardzo kocha moją mamę!

Kobieta wybiera numer. Grażyna słyszy głos ojca:

Elżbieto, co się stało?

Marianie, nie możemy się już więcej spotykać.

Dlaczego?

Nic z tego nie będzie. Masz rodzinę, ja zaraz po studiach wyjadę z Warszawy

Elżbieto, jeżeli Grażyna słyszy w głosie ojca coś jakby cień ulgi.

Koniec, Marianie. Nie dzwoń, nie przychodź!

Dobrze, Elżbieto! i stanowczo dodaje: Żegnaj!

Grażyna wraca do domu. Rodzice siedzą razem w kuchni, rozmawiają spokojnie.

Ty taka zadowolona? mruczy mama i wstaje od stołu. Chcesz jeść?

Chcę!

Córciu, czemu jesteś taka szczęśliwa? dopytuje ojciec.

Tato, kochasz mnie? odpłaca się pytaniem Grażyna.

Kocham!

A mamę?

Chwila ciszy. I nagle zdecydowana odpowiedź ojca:

I twoją mamę też kocham!
Naprawdę was kocham! powtarza z entuzjazmem.

Cisza, a potem w rodzinnym domu znowu czuć spokój i ciepło.

Idź do oryginalnego materiału