Tatusiu, jak mogłeś?! Jak mogłeś postąpić tak z mamą?!

newskey24.com 1 tydzień temu

Tatusiu, jak to możliwe?! Jak mogłeś to zrobić mamie?!

Gabrysia spacerowała po parku z koleżanką, kiedy z daleka dostrzegły mężczyznę i kobietę. Obejmy, szepty do ucha kobieta promieniała szczęściem. Gabrysia patrzyła na tę scenę z wytrzeszczonymi oczami, zapominając o całym Bożym świecie.

Gabrysiu, wszystko okej? spytała zdziwiona koleżanka, Zosia.
Tak, nic mi nie jest. Chodźmy już odpowiedziała niespodziewanie Gabrysia.

Dziewczyny rozstały się pod blokiem. Gabrysia szła do domu z narastającym przekonaniem, iż to niemożliwe, co zobaczyła!

Tatusiu, jak mogłeś?! Przecież mamie serce by pękło! rozpaczała w myślach.

Gabrysia i Zosia wyszły z korepetycji. Powrót do domu? Nuda, więc Gabrysia rzuciła:
Zosiu, skręcamy do parku!
Pewnie, zanim zrobi się ciemno!

Park nie był po drodze, ale kto by się przejmował? Przemaszerowały alejkami, podziwiając no niestety, z lekką zazdrością pary zakochanych, które nie zwracały na nie najmniejszej uwagi.

Skręciły w boczną alejkę. I bum! Oto mężczyzna w średnim wieku i kobieta w czułych objęciach, on coś jej szepcze, ona śmieje się rozpromieniona.
Gabrysiu, co jest? zapytała Zosia, widząc minę koleżanki.
Eee, nic, naprawdę. Wracajmy przyspieszyła kroku Gabrysia.

Wyszły z parku, Gabrysia pogrążona w myślach nic nie mówiła. Pożegnały się pod klatką i każda rozeszła się w swoją stronę.

Gabrysia wlazła pod blok lekko przygnębiona, wpatrując się w kałuże jakby szukała w nich odpowiedzi. Przed oczami miała tylko obraz szczęśliwej kobiety i szepczącego jej do ucha, niewidzącego świata wokół, mężczyzny. Swojego ojca!

Tato! Przecież byłeś dla mnie ideałem! A tu proszę, kochanka? W życiu bym w to nie uwierzyła bez własnych oczu! kołatało jej w głowie.

Gabrysia wróciła do domu po zmroku.
Siadaj do kolacji! burknęła mama. Nigdy nie wiadomo, kiedy tata wróci.

Zaraz, umyję ręce odpowiedziała lekko zmieszana Gabrysia.

Przesiadywała w łazience dłużej niż zwykle, po czym zjadła kolację w milczeniu. Ojca przez cały czas nie było. Zamknęła się w pokoju z laptopem, ale myśli były wszędzie, tylko nie na ekranie. Ciągle miała przed oczami tę scenę z parku.

Przecież to mój tata… Czy naprawdę w dorosłym życiu zdrada to norma? Czego mu brakowało? Zostawi nas dla tej kobiety? zamartwiała się Gabrysia i nagle przyszło jej do głowy coś zupełnie szalonego.

Ciekawe, czy jego kochanka wie, iż jestem! Chyba nie… No to się zdziwi.

Wtem trzask drzwi i głos ojca:
Przepraszam, kochanie! Ciężki dzień miałem.

Kiedyś ci były ciężkie tylko pod koniec miesiąca! przerwała matka, widocznie gotowa do kolejnej sprzeczki.

Jolanto, ja teraz ciągle mam takie czasy…

Jak zawsze, tata zajrzał do pokoju Gabrysi, jak zawsze chciał ją pocałować, ale ona się odsunęła:
Idź, bo ci kolacja wystygnie!

Co ci jest, córeczko?

Nic. A tobie?

Ojciec chciał coś powiedzieć, ale się rozmyślił i poszedł do kuchni.

Resztę wieczoru Gabrysia przesiedziała w swoim pokoju, układając w głowie plan ratowania rodziny i odbicie ojca złym kobietom.

Z takim planem zasnęła i z nim się obudziła, słysząc rozmowę rodziców:
Waldku, a gdzie się wybierasz?
Do pracy, pilne sprawy!
Dziś sobota, mógłbyś jeden dzień z nami posiedzieć!
Niedługo wrócę, koło obiadu będę, pójdziemy gdzieś razem.

Gabrysia przeciągnęła się, udając zaspanie, i wyszła z pokoju.

A ty gdzie? zapytała mama.

Mamo, mam zajęcia… I już jestem spóźniona!

Co za czasy jęknęła mama. Cały dzień ich w domu nie ma.

Gabrysia była już w łazience. W końcu wyszła i zaczęła gwałtownie się szykować widząc, iż ojciec już wkłada buty.
Odprowadzę cię na lekcje uśmiechnął się.
Gabrysiu! Wypij chociaż kawę! zawołała mama. Zaparzyłam dla was.

Idź, ja poczekam ojciec był wyjątkowo miły, jakby czuł się trochę winny.

Gabrysia wypiła kawę w biegu i pognała do korytarza:
No to idziemy, tato!

Szli kilka minut, milczeli, aż tata nie wytrzymał:
Gabrysiu, jesteś na mnie zła?
Nie, tato. Chyba po prostu dojrzewam… przerwała na chwilę. Kocham cię, tato.
Ja ciebie też, córciu!
Najbardziej na świecie?

Ojciec drgnął, spojrzał z podejrzliwością, ale odpowiedział:
Najbardziej na świecie!

Oboje się uśmiechnęli, próbując nie spotkać się wzrokiem.

Dobra, tato, muszę już iść. Spotkamy się na obiedzie? Obiecałeś rodzinny weekend!

Gabrysia ruszyła w swoją stronę, ale po chwili wróciła i skryła się za krzakami. Upewniwszy się, iż ojciec się nie ogląda, ruszyła za nim.

Tata nie poszedł do pracy tylko zupełnie w inną stronę. Gabrysia szła za nim krok w krok. Pod jakimś blokiem ojciec wyjął telefon i zadzwonił. Po chwili z klatki wyszła kobieta.
Ale śliczna pomyślała Gabrysia ze ściśniętym sercem. Czy naprawdę jest dla taty ważniejsza niż my z mamą?

Kobieta podeszła, pocałowała ojca i razem poszli do pobliskiego parku. Usiadłszy na ławce zaczęli poważnie rozmawiać a potem ten włoski pocałunek niczym z reklamy. Gabrysia kipiała z żalu i złości.

Po rozmowie wrócili pod blok, całusek na pożegnanie ojciec ruszył do domu, kobieta zniknęła w klatce.

Gabrysia czekała. Aż kochanka znowu wyszła, tym razem z workiem śmieci do kontenerów. Gabrysia ruszyła za nią. Przy śmietniku zagrodziła jej drogę:

Cześć!
Cześć…? kobieta spojrzała zaskoczona. O co chodzi?
Słuchaj! jeżeli jeszcze raz spotkasz się z Waldkiem, to możesz mieć kłopoty.
Ty kim w ogóle jesteś?
Nie rozumiesz?
Czego chcesz?

Gabrysia uśmiechnęła się złośliwie:
Wyciągaj telefon!
Proszę bardzo…

Dzwoń do niego. I powiedz, iż nie chce cię więcej widzieć. Jestem jego córką i on kocha moją mamę!

Kobieta wybrała numer. Gabrysia usłyszała znajomy głos:
Moniko? Co się stało?
Waldku, lepiej żebyśmy więcej się nie spotykali.
Dlaczego?
Jesteś żonaty, a ja zaraz kończę studia i wyjeżdżam z Krakowa. Przykro mi, ale nie możemy.
W głosie ojca zabrzmiała nuta ulgi.
No dobrze, Moniko, więcej nie zadzwonię. Trzymaj się.

Gabrysia odetchnęła z ulgą.

Wróciła do domu na kuchni rodzice spokojnie rozmawiali przy pierogach.

Skąd taki dobry humor? mruknęła mama.
Zaraz zupę nalewam!

Córciu, co cię tak rozbawiło? spytał ojciec.

Tato, kochasz mnie?
Oczywiście!
A mamę?

Nastąpiła krótka cisza, a potem zdecydowana odpowiedź:
I twoją mamę kocham! Bardzo was kocham, obie! powtórzył z szerokim uśmiechem tata.

Idź do oryginalnego materiału