Tatusiu, jak mogłeś?! Dlaczego zrobiłeś to mamie?!

twojacena.pl 2 dni temu

Tato, jak mogłeś?! Jak mogłeś zrobić to mamie?!

Gosia razem ze swoją przyjaciółką Kasią spacerowały po Parku Łazienkowskim, gdy nagle zobaczyły mężczyznę i kobietę. Przytulali się, a on szeptał jej coś do ucha. Kobieta uśmiechała się jak dziecko do prezentu. Gosia patrzyła na nich wielkimi oczami, nie mogąc oderwać wzroku.

Gosiu, co jest z tobą? dziwiła się Kasia.
Nic, idziemy dalej wyrzuciła z siebie nagle Gosia.

Pożegnały się i Gosia ruszyła w stronę swojego bloku, a w środku wszystko jej się przewracało. To po prostu nie mogła być prawda!

Tato, jak mogłeś?! Przecież zawsze byłeś dla mnie ideałem! myślała z rozpaczą.

Gosia z Kasią wyszły właśnie z korepetycji. Do domu jakoś nie spieszyło się, więc Gosia zaproponowała:

Kasia, chodźmy połazić po parku!

Pewnie, póki jeszcze widno! zgodziła się Kasia z uśmiechem.

Co prawda park nie był im po drodze, ale miały ochotę się przejść, więc czemu nie?

Mijały zakochane pary, które wyglądały na zupełnie szczęśliwych i nie zwracały na nic uwagi. W pewnym momencie skręciły w boczną alejkę, gdzie prawie nikogo nie było. I wtedy ją zobaczyły. Gosia aż stanęła jak wryta. Przed nią jej tata. Z jakąś kobietą. Przytulał ją, szeptał coś do ucha, a ona śmiała się radośnie.

Choć mężczyzna stał tyłem, Gosia od razu go rozpoznała. Przez chwilę Kasia patrzyła obojętnie, potem zwróciła uwagę na minę Gośki.

Gosiu, co się dzieje?

Ja nic. Chodźmy rzuciła gwałtownie Gosia i przyspieszyła kroku.

Opuściły park. Do końca drogi Gosia milczała, pogrążona w myślach. Pożegnały się pod blokiem.

Gosia przeszła w stronę swojego klatki, schylając głowę.

Cały czas miała w głowie tę kobietę przy drzewie, tatę, który szeptał jej do ucha i wydawał się nie zauważać, iż nieopodal jest jego córka.

Tato, jak mogłeś? Przecież zawsze myślałam, iż rodzice są zawsze razem, a tu taka zdrada Gdyby ktoś mi powiedział, nie uwierzyłabym! szarpały nią myśli.

Do domu wróciła późnym wieczorem.

Kolacja czeka! burknęła mama. Ciebie i ojca to zawsze najdłużej trzeba się doczekać.

Już, tylko pójdę umyć ręce! rzuciła niby od niechcenia Gosia.

Zamknęła się w łazience na dobre kilka minut. Wyszła. Tata jeszcze nie wrócił. Zjadła gwałtownie kolację i uciekła do swojego pokoju.

Odpaliła laptop, ale nie mogła się na niczym skupić. Cały czas wracał ten obraz z parku. Tak bardzo nie chciała wierzyć, iż to prawda.

To jest mój tata. Naprawdę dorośli tak po prostu zdradzają? Czego mu jeszcze brakuje? Naprawdę zostawi nas przez nią? myślała coraz bardziej zła.

Aż nagle wpadła na pomysł.

Ciekawe, czy ta jego kochanka wie, iż on ma córkę. Może choćby nie wie, iż istnieję

Chwilę później Gosia usłyszała trzask drzwi.

Przepraszam, kochana! Straszny dzień był dobiegł głos taty z przedpokoju.

Kiedyś miałeś ciężkie dni tylko pod koniec miesiąca odburknęła mama, a zaraz potem zaczęła się typowa kłótnia. Ostatnio masz ciężkie dni prawie codziennie.

Danusiu, taka teraz robota

Jak zawsze, tata wszedł do jej pokoju, chciał ją pocałować na dobranoc, ale Gosia odsunęła się.

Idź, bo ci kolacja wystygnie!

Córciu, coś się stało?

Nic. A u ciebie co?

Tata spojrzał na nią, jakby chciał coś powiedzieć, ale tylko westchnął i poszedł do kuchni.

Jeszcze długo potem Gosia nie wychodziła z pokoju. Miała już plan: odzyskać swojego tatę. Z tym postanowieniem zasnęła.

Rano obudziły ją głosy rodziców.

Jarek, gdzie się wybierasz?

Do pracy, muszę coś pilnie załatwić.

Dzisiaj sobota, mógłbyś zostać z rodziną!

Wrócę do obiadu, wtedy gdzieś pójdziemy.

Gosia przeciągnęła się, jakby dopiero co wstała.

A ty dokąd? spytała od razu mama.

Mamo, mam zajęcia, zaraz się spóźnię!

No super! Ciągle tylko praca albo szkoła zbulwersowała się mama, ale Gosia już znikała w łazience.

Wyszła później i zaczęła się zbierać, widząc iż tata już w przedpokoju.

Córciu, może cię odprowadzę do szkoły?

Gosiu, choć na kawę! zawołała mama z kuchni. Przed chwilą zaparzyłam.

Weź, wypij, ja poczekam tata miał taki łagodny głos, jakby trochę mu było głupio.

Gosia wypiła łykiem kawę i zaraz zawołała:

Lecimy, tato!

Szli chwilę w milczeniu, aż tata zaczął rozmowę:

Córciu, jesteś na mnie zła?

Nie, tato! Chyba po prostu hormony, przerwała na sekundę, po czym odważyła się dodać: Ale wiesz co, ja cię kocham.

A ja ciebie, mała!

Najbardziej na świecie?

Zauważyła, jak tata drgnął i spojrzał na nią trochę podejrzliwie, ale potwierdził:

Najbardziej na świecie!

Doszli w końcu do rogu ulicy.

Tato, tutaj już sama dalej pójdę. Tylko co do obiadu, pamiętaj, mówiłeś, iż spędzimy sobotę razem!

Gosia ruszyła niby w stronę szkoły, ale kiedy tylko tata zniknął za rogiem, ukryła się za żywopłotem i czekała. Widząc, iż tata nie patrzy za siebie, ruszyła za nim.

Szli długo. Nie poszedł do swojej pracy, tylko w zupełnie inną stronę miasta. W końcu stanął pod jakimś blokiem, zadzwonił.

Po kilku minutach wyszła kobieta. Gosia aż westchnęła. Przepiękna.

Czy ona jest naprawdę dla niego ważniejsza niż mama i ja? myślała z żalem.

Kobieta podeszła, pocałowała jej tatę, wzięli się za ręce i poszli do małego parku niedaleko. Posiedli na ławce, długo rozmawiali, a potem mocno się pocałowali.

Cała żałość świata skumulowała się w oczach Gośki.

W końcu wrócili pod klatkę, znów się pożegnali, całus, ręka, uśmiech tata ewidentnie kierował się już z powrotem do domu.

Gosia została na miejscu, chwilę myślała co robić, aż nagle zobaczyła, jak ta kobieta wychodzi jeszcze raz z klatki, z pełną reklamówką śmieci, i idzie w stronę śmietnika.

Gosia podeszła i zatrzymała ją na chodniku:

Dzień dobry!

Dzień dobry Coś się stało? kobieta się zdziwiła.

Słuchaj. jeżeli jeszcze raz spotkasz się z moim ojcem, to będziesz mieć problem.

A ty kim jesteś?

Naprawdę nie zrozumiałaś?

O co ci chodzi? kobieta już trochę zirytowana.

Wyciągaj telefon! rozkazała Gosia.

Proszę bardzo.

Dzwoń do niego. Powiedz, żeby więcej nie przychodził, bo jesteś po studiach i wyjeżdżasz z Warszawy. I powiedz, iż on bardzo kocha swoją żonę i mnie.

Kobieta zadzwoniła. Gosia usłyszała głos ojca:

Iwono, co się stało?

Jarku, nie możemy się więcej spotykać.

Dlaczego?

Nic z tego nie będzie. Ty masz rodzinę, a ja po obronie wyjeżdżam. To koniec.

Iwona, ale… Gosia wyczuła w głosie taty jakąś ulgę.

Jarku, nie dzwoń już do mnie i nie przychodź. To wszystko.

Dobrze, Iwono. Żegnaj.

Kiedy Gosia wróciła do domu, rodzice już siedzieli razem w kuchni i spokojnie rozmawiali.

Skąd taka zadowolona mina? burknęła mama. Głodna jesteś?

choćby bardzo!

Córciu, naprawdę coś cię rozbawiło? spytał tata.

Tato, kochasz mnie? odpowiedziała pytaniem na pytanie.

Kocham! odpowiedział z uśmiechem.

A mamę?

Nastąpiła sekundowa przerwa, po której padło stanowczo:

I twoją mamę kocham!

No właśnie, ja was też kocham! dodał tata, znów zupełnie radosny.

Idź do oryginalnego materiału