Nasze wyobrażenie biblijnego wydarzenia, jakim był Wieczernik, utrwaliła wizja artystów: apostołowie siedzą za stołem, w centrum Chrystus, wokół apostołowie. Najbliżej Jan, umiłowany uczeń, na wielu wyobrażeniach z głową na sercu Jezusa. Daleko, osobno Judasz, który jeszcze jest obecny razem z innymi apostołami, ale już zdecydował się zdradzić.
W rzeczywistości Wieczernik musiał wyglądać zupełnie inaczej. W oryginalnym tekście Ewangelii mówi się wprost, iż apostołowie leżeli przy stole. To po polsku brzmi dość niezręcznie. W Palestynie było zwyczajem, iż biesiadnicy podczas wieczerzy leżeli wsparci na jednym boku. Można się domyślać, iż stół z konieczności był niski, a apostołowie jako ludzie niezamożni prawdopodobnie ucztowali na matach położonych wprost na ziemi.
Wieczernik – co jedli apostołowie
Ostatnia Wieczerza była ucztą o charakterze paschalnym. To znaczy, iż Żydzi spożywali ją uroczyście na pamiątkę wyjścia z Egiptu. Poza postaciami eucharystycznymi – chlebem niekwaszonym i winem – apostołowie z Panem Jezusem spożywali m.in. mięso baranka, gorzkie zioła, przyprawy z dzikiej sałaty, cykorii, rzeżuchy lub gorzkiej kapusty.
Moczono je w słonej wodzie, by przypominały łzy wylane przez Izraelitów w niewoli. Jadłospis uczty uzupełniała potrawa owocowa – charoset – przygotowywana z jabłek, orzechów, migdałów i fig z winem i cynamonem. Zabarwiona na czerwono, miała przypominać zaprawę murarską, z której Izraelici wyrabiali cegły w Egipcie.
Baranek, koniecznie jednoroczny samiec, był upieczony i zwyczajowo nadziany na rożen przypominający kształtem krzyż. Nie mógł mieć połamanych kości. Dla chrześcijan już po Śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa te tradycyjne szczegóły nabrały nowych, symbolicznych znaczeń.
Ważnymi potrawami były chleb niekwaszony i wino. Chleb paschalny, czyli maca, miał formę placków o średnicy około 25 centymetrów i 2 cm grubości. Nie mógł zawierać ani odrobiny kwasu, co przypominało, iż Izraelici, wychodząc z Egiptu, nie mieli czasu w jego zakwaszenie.
Chleb na pewno był łamany. Bo po prostu nie dało się go pokroić. Łamanie było więc dla Pana Jezusa i apostołów gestem praktycznym. Podczas mszy świętej podobny gest – łamania hostii – ma charakter symboliczny i oznacza zniszczenie Baranka, który oddaje życie za swój lud.
Wieczernik – cztery kielichy wina
Podczas uczty spożywano cztery kielichy wina. Według św. Łukasza Chrystus przemienia w swoją Krew ostatni z kielichów spożywany na samym końcu po wszystkich potrawach.
Niektórzy badacze są zdania, iż Chrystus przemienił w Krew trzeci kielich, nazywany kielichem błogosławieństwa. Przed jego wypiciem uczestnicy uczty dziękowali Bogu za dzieło stworzenia, za pokarm i prawo oraz prosili o zbawienie, gdy przyjdzie Mesjasz.
Wino na uczcie paschalnej powinno było być czerwone i inaczej niż w dzisiejszych przepisach liturgicznych, mogło być gotowane i przyprawione ziołami. Nie było mocne, a dodatkowo rozcieńczano je wodą, tak, by mogły je pić choćby dzieci.
Do rytuału obok recytowania psalmów należała też opowieść (po hebrajsku haggada), rodzaj homilii o wyprowadzeniu narodu wybranego z Egiptu. Rozpoczynało ją zawsze pytanie najmłodszego uczestnika: Na jaką pamiątkę obchodzimy tę ucztę?
Pan Jezus podczas wieczerzy znacząco zmodyfikował schemat paschalnej uczty. Wtedy nie do pomyślenia było, aby wszyscy biesiadnicy pili z jednego kielicha. Na izraelskiej uczcie każdy powinien mieć swój. Do takiego wyobrażenia nawiązuje m.in. Leonardo da Vinci w swojej słynnej „Ostatniej Wieczerzy”. Przed każdym z apostołów umieścił osobne naczynie. Zresztą, malarze w ciągu wieków nieszczególnie przejmowali się biblijnymi realiami. W wielu wyobrażeniach Ostatniej Wieczerzy na stole pojawiają się ryby, owoce cytrusowe, a choćby wieprzowina. Artyści przenosili do Wieczernika kulinarne obyczaje swoich czasów i stron rodzinnych.
Gdzie się odbyła uczta
Tradycja każe sytuować Wieczernik na Syjonie, najwyższym punkcie starożytnej Jerozolimy.
– Budynek jest piętrowy – pisze w „Piątej Ewangelii” kardynał Grzegorz Ryś. – Na parterze mieści się synagoga, w której znajduje się sarkofag wskazywany jako miejsce pochówku króla Dawida. Na pierwszym piętrze mieści się „sala na górze”, gdzie Jezus spożywał Ostatnią Wieczerzę z uczniami (…). W samym Wieczerniku w tej chwili nie wolno sprawować żadnej liturgii chrześcijańskiej, bo jest on w rękach muzułmańskich. Parter jest żydowski, a piętro muzułmańskie. Jedynie kilkakrotnie dopuszczono tu do sprawowania mszy św. Tak było, kiedy Jan Paweł II gościł w Jerozolimie.
Teologowie nie mają wątpliwości, iż właśnie tam Pan Jezus podzielił się z ludzkością swoim Ciałem i Krwią. Natomiast chronologia tych wydarzeń budzi wątpliwości. Zaczęły się one już w Piśmie Świętym.
Trzej ewangeliści – Mateusz, Marek i Łukasz – umieszczają to zdarzenie „w pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano Paschę”, czyli w wieczór poprzedzający największe żydowskie święto. Według tej chronologii Pan Jezus najpierw zjadł z apostołami ucztę paschalną (w czwartek), a następnie został ukrzyżowany w święto Paschy (piątek) i w przeddzień sobotniego szabatu. Tłumaczy to pośpiech, z jakim żołnierze zdejmują skazańców z krzyży, by ich pochować przed szabatem. Połamanie kości tzw. łotrom ukrzyżowanym z Jezusem miało przyspieszyć ich śmierć.
Słabością tej hipotezy jest to, iż trudno sobie wyobrazić, by faryzeusze zgodzili się na egzekucję w czasie Paschy. Nie tylko dlatego, iż bardzo starannie przestrzegali rytualnej czystości. Bardziej, iż mogli się obawiać rozruchów w mieście pełnym pielgrzymów. Pobożni Żydzi starali się w miarę możności – aż do zburzenia świątyni przez Rzymian – świętować Paschę w Jerozolimie. jeżeli nie we własnym domu lub u krewnych, to w wynajętej sali.
Kiedy był Wieczernik? Może w czwartek, może we wtorek
Święty Jan Ewangelista proponuje inną chronologię. Pan Jezus zaprasza uczniów na wieczerzę w czwartek, który na pamiątkę tego zdarzenia nazywamy dziś wielkim, a umiera w piątek, który jednak nie jest świętem Paschy, ale jego Wigilią. jeżeli tak było, Chrystus ukrzyżowany w Wielki Piątek około 9.00 (według naszej miary czasu była wtedy 15.00, Izraelici liczyli godziny nowego dnia od wschodu słońca, a nie od północy) umierał dokładnie wtedy, gdy kapłani w świątyni w przeddzień Paschy zabijali ofiarne baranki i wylewali ich krew na ołtarz. W Janowej interpretacji teologicznie Jezus jest wtedy prawdziwym Barankiem, który przelewa krew, aby ocalić swój lud. jeżeli Jan ma rację, Pascha zaczynała się dopiero w piątkowy wieczór i trwała do soboty wieczorem. A czwartkowa wieczerza nie była w dosłownym sensie ucztą paschalną.
Papież Benedykt XVI w książce „Jezus z Nazaretu” ostatecznie nie rozstrzyga tej biblijnej chronologii. Nie wyklucza, iż wydarzenia związane z męką Chrystusa: pojmanie, sąd przed Sanhedrynem, doprowadzenie do Piłata, odesłanie do Heroda, powrót do rzymskiego namiestnika, biczowanie, skazanie na śmierć, droga krzyżowa i ukrzyżowanie trwały łącznie nie kilkanaście godzin, ale kilka dni i odbywały się między wtorkiem a piątkiem.
Wątpliwości dotyczące czasu odbycia Ostatniej Wieczerzy nie wpływają – zdaniem papieża – na powszechne przekonanie, iż jej charakter nawiązywał do schematu paschalnej uczty, choć Chrystus wypełnił ten schemat na nowo, sam będąc i gospodarzem wieczerzy i – w postaci chleba i wina – pokarmem. Ta nowa Pascha łączy Stary i Nowy Testament.
Po czym poznać Judasza
Wróćmy na chwilę do Judasza Iskarioty. Określenie Iskariota tłumaczone jest na kilka sposobów. Najczęściej jako „mąż z Kariotu”. Miejscowość o tej nazwie położona była w południowej Judei. Co oznacza, iż Judasz był jedynym z apostołów, który nie pochodził z Galilei. A zatem już samo pochodzenie sytuowało go trochę z dala w stosunku do innych uczniów Jezusa.
Inna geneza przydomku Iskariota każe się nam odwołać do aramejskiego określenia kłamcy – iszkarja. I jeżeli przyjąć ją za prawdziwą, został on Judaszowi nadany – jako zdrajcy – dopiero po Zmartwychwstaniu Jezusa przez chrześcijańską tradycję.
Jest – jak już wspomniano – obecny w Wieczerniku. Ale malarze przybliżający w różnych czasach wydarzenia Ostatniej Wieczerzy starali się zwykle, by nabrał on możliwie dużego dystansu do wydarzeń, których jest świadkiem. Sytuują go wprawdzie zwykle na tyle blisko Pana Jezusa, żeby mógł sięgnąć ręką do dzielącej ich miski. Jest to nawiązanie do słów Pana Jezusa: „Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi” – jak czytamy w Ewangelii Mateusza. Jedzenie z jednej miski było – nie tylko w czasach biblijnych – wyrazem bliskości, braterstwa, przyjaźni, rodzinności. Z tej perspektywy zdrada Judasza jest tym bardziej bolesna.
Zazwyczaj Judasz siedzi więc po drugiej niż większość apostołów stronie stołu. Często nie patrzy na Jezusa, jest zajęty sobą. Czasem je jakieś osobne, inne niż reszta uczniów potrawy. Na wielu obrazach ma żółtą szatę. Czyni go ona widocznym, ale jednocześnie gorszym. Bo kolor żółty jest fałszowanym złotym, a barwnik żółty był od złotego znacznie tańszy. Wreszcie Judasz – w przeciwieństwie do innych apostołów – nie ma aureoli, albo ma aureolę czarną. A gdyby mimo tych wszystkich cech i atrybutów ktoś go nie rozpoznał, zwykle trzyma w ręce sakiewkę z pieniędzmi.
W środku – jak pamiętamy – znajduje się trzydzieści srebrników. Tyle trzeba było zapłacić za niewykwalifikowanego niewolnika. Jako zaplata za Mesjasza i Mistrza była to cena uwłaczająca.
Podczas Ostatniej Wieczerzy ma miejsce jeszcze jedno ważne wydarzenie. Pan Jezus nalewa wody do miski i myje uczniom nogi. Sam Jezus wyjaśnia apostołom, iż zrobił to, by dać im przykład: „Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi”.
Ten gest ma także znaczenie teologiczne. Umycie nóg zapowiada chrzest i odpuszczenie grzechów, przygotowując uczniów do pełnej wspólnoty z Jezusem. I obmycie, i chrzest domagają się przyjęcia, czyli wiary. Jezus nie unika brudu nóg uczniów, tak jak nie unika grzechu człowieka, ale go oczyszcza.
To jest Ciało, czyli Ja
Na izraelskiej uczcie Gospodarz mógł pozwolić się napić ze swojego kielicha temu z uczestników, którego chciał wyróżnić albo szczególnie docenić, podkreślić bliską więź i poczucie wspólnoty z nim. Skoro Pan Jezus podzielił się kielichem ze wszystkimi obecnymi, to dał do zrozumienia, iż wszystkich uważa za bliskich przyjaciół.
Słowa, które wypowiedział Jezus i które my za każdym razem słyszymy w czasie mszy św.: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane”, miały dla uczestniczących w tamtej wieczerzy specyficzne znaczenie. W semickim rozumieniu „to jest ciało moje” nie oznacza przeciwieństwa duszy. Kiedy Jezus mówi te słowa, apostołowie rozumieją: W tym łamanym chlebie jestem ja, taki sam, jakiego spotykaliście codziennie. A skoro to Ciało będzie wydane za uczniów, to owi uczniowie mogli i powinni zrozumieć, iż daje je im w darze Mesjasz.
Jeszcze dalej idą słowa wypowiedziane przy kielichu. Chrystus mówi o Krwi Przymierza, nawiązując do pierwszego przymierza Boga z ludźmi na Synaju. Po tamtym przymierzu do przebłagania Boga służyła krew ofiarnych zwierząt. W Wieczerniku i na krzyżu ofiarą jest sam Jezus. W dodatku dodaje: Krew, która za was i za wielu będzie wylana, na odpuszczenie grzechów.
Co znaczy wylana za wielu? – zastanawia się w dziele o Jezusie Benedykt XVI. „Wielu” w Starym Testamencie oznacza całość, a więc w rzeczywistości można je było przekładać na „wszyscy”. I wierni w wielu krajach tak właśnie słyszą słowa konsekracji podczas Eucharystii. Śmierć Jezusa dokonuje się za wszystkich i dla wszystkich ludzi.
Przemianę chleba w Ciało, a wina w Krew Pańską kończą słowa: „To czyńcie na moją pamiątkę”. Wypowiadając je, Chrystus ustanowił sakrament kapłaństwa.
Po hebrajsku oznaczało to nie wspomnienie czegoś przeszłego, ale aktualizację. Podczas spożywania wieczerzy paschalnej ojciec rodziny wypowiadał zdanie: o ile spożywamy teraz tę Paschę, to oznacza to, iż my teraz wychodzimy z Egiptu. Eucharystia podobnie nie jest wspomnieniem po Ostatniej Wieczerzy, ale jest jej uobecnieniem. Chrześcijanie tak to rozumieją, iż udając się do kościoła na mszę św. nie wspominają przeszłości, ale przyjmują rzeczywiste Ciało i Krew Pańską. A skoro to Ciało i Krew zostały za nich wydane i wylane, to w czasie Eucharystii uczestniczą zarówno w wydarzeniach Ostatniej Wieczerzy, jak i znajdują się pod krzyżem.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania




![Ciągłe monitorowanie glukozy zwiększa skuteczność leczenia cukrzycy typu 2. Potwierdzają to najnowsze wyniki badań [DEPESZA]](http://www.newseria.pl/files/1097841585/sensor-zdjecie.jpg)

