«Szukam pogodnej i pełnej energii, a nie rówieśniczki»: Po pięćdziesiątce to już zupełnie co innego… 55-letni kawaler ukrył 7 lat i brzuch, ale poczuł się urażony, gdy poznał wiek kobiety…

newsempire24.com 6 dni temu

Potrzebuję kobiety najwyżej czterdziestodwuletniej. To absolutne maksimum. I to tylko wtedy, jeżeli wygląda na co najwyżej trzydzieści pięć. W wieku pięćdziesięciu lat to już zupełnie coś innego, Tomek. Szukam kogoś pełnego energii i optymizmu, a nie swojej rówieśniczki.

Sam może nie jestem żadnym amantem, ale w środku czuję się na dwadzieścia osiem lat. Poza tym, facet z wiekiem tylko zyskuje na wartości, a kobieta no, wiesz.

Z moją przyjaciółką Malwiną siedziałyśmy przy stoliku obok i niechcący stałyśmy się widzkami tego jednoosobowego przedstawienia. Wpadłyśmy tu na szybką sałatkę po treningu, rozmawiałyśmy o nowej diecie, gdy nagle nasz dialog brutalnie przerwał charakterystyczny monolog męski.

Słyszałaś? zachichotała Malwina cicho. Drogocenny się znalazł. Często takie dostępne wyprzedaże są?

Cicho uśmiechnęłam się. Posłuchajmy dalej. Przecież to jak teatr.

Tymczasem orator się nie zatrzymywał:

Ja na przykład wczorajszych potraw nie jem. Z zasady. Kobieta powinna codziennie gotować świeże. Oczywiście sam, póki co, ugotuję pierogi, jak trzeba. Ale jak poważny związek to już rosół, kotlety, ciasta. No i musi być szczupła. Potrzebuję kontrastu: ja poważny, ona filigranowa.

A dzieci? niepewnie zapytał jego kolega, przyglądając się z powątpiewaniem poważnemu. Przecież masz już dorosłych, wnuki za chwilę

Dziedziców wystarczy. Potrzebna mi partnerka dla duszy. I ciała. Żeby była aktywna, lasy, góry No, chociażby na działkę wyjechać.

Mało się nie zakrztusiłam sokiem. W góry? On chyba dalej niż osiedlowy sklep nigdy się nie ruszał.

Malwina, założysz się, iż zaraz mnie zagada? szepnęłam jej z mrugnięciem oka.

Serio? Malwina otworzyła szeroko oczy. Ela, przecież ty nie masz czterdziestki!

Cicho, położyłam palec na ustach. Zrobię mały eksperyment społeczny. interesująca jestem, jak głęboka może być męska autoiluzja.

Do poznania doszło z łatwością. Wymieniliśmy się numerami i już wieczorem pisaliśmy do siebie, jakbyśmy znali się od lat.

W internecie ukrywał się pod pseudonimem Macho48.

Na awatarze zdjęcie sprzed dekady: wciągnięty brzuch, drogi samochód w tle i wzrok pełen pewności siebie.

Kilka dni później Wiesław zaproponował spotkanie.

Przyszedł w wyjściowym garniturze. Guziki marynarki prawie pękały od naporu brzucha, który dumnie prezentował.

Elżbieto uśmiechnął się szeroko, pokazując nie idealnie proste zęby. Dziś wyglądasz wspaniale.

Dziękuję, Wiesiu, skromnie spuściłam wzrok. Ty też bardzo reprezentatywny.

Spotkaliśmy się jeszcze parę razy.

Dla mnie było to prawdziwe wyzwanie aktorskie. Uważnie słuchałam opowieści o jego biznesowym imperium (stoisko na bazarze), jak to o mało nie kupił nowego auta (ostatecznie zainwestował w rozwój stoiska) i jak istotny jest dla mężczyzny domowy spokój.

Spacerowaliśmy po parku po stu metrach łapał zadyszkę, zarzekał się, iż to specjalna technika oddychania.

Aż nadszedł decydujący moment.

Wiesiek, rozanielony po kolacji i moich licznych komplementach, postanowił przejść do rzeczy.

Elżbieto powiedział, chwytając mnie za rękę. Jesteś idealna: szczupła, zaradna, młoda. A tak na marginesie muszę się przyznać Nie mam czterdziestu ośmiu lat.

Ach tak? uniosłam brwi z zaskoczeniem. A ile?

Pięćdziesiąt pięć wyszeptał, obserwując moją reakcję. Ale dobrze się trzymam, prawda?

Oczywiście, Wiesiu! zawołałam ożywiona. Wyglądasz na góra pięćdziesiąt cztery! Lubię doświadczonych mężczyzn to przecież mądrość życiowa.

Dosłownie rozkwitł.

No i świetnie, już się martwiłem. U mnie żelazna zasada: kobieta powyżej czterdziestu dwóch nie wchodzi w grę! Energia nie ta sama. A ty ogień, prawdziwa dziewczyna!

Dziękuję, kochany, pogłaskałam go po łysinie. Swoją drogą, ja też mam pewien sekret…

Jaki? zaniepokoił się. Dzieci? Długi?

Nie, skąd, chodzi o wiek.

Wiesław wyraźnie się spiął.

W sensie Ty nie masz czterdziestu?

Prawie.

Trzydzieści osiem? dopytał z nadzieją.

Wyjęłam z torebki dowód osobisty i mu podałam.

Sprawdź sam, Wiesiu.

Wziął dokument drżącymi dłońmi, długo wpatrywał się w datę urodzenia, bezgłośnie coś licząc.

1975.

Pięćdziesiąt wyszeptał, blednąc. Masz pięćdziesiąt lat?

Równo pięćdziesiąt, Wiesiu. Dwa miesiące temu miałam jubileusz.

Dowód wypadł mu z rąk. Patrzył na mnie z takim przerażeniem, jakbym zmieniła się przed jego oczami w czarownicę.

Ale jak to? Przecież wyglądasz

Jak kobieta, która dba o siebie, Wiesiu. A nie żywi się zapiekankami.

Ale to oszustwo! jęknął. Przecież mówiłem: do czterdziestu dwóch. Taki mam zasadę. Nie mogę być z rówieśniczką!

A ja wcale nie jestem twoją rówieśnicą, gwoli ścisłości. Wszystko ci pasowało, prawda? Czy gdzieś już mi piasek się sypie?

Wiesław cały spłonął na czerwono.

Nie, ale ta liczba Pięćdziesiąt. To już prawie emerytura.

Starzenie, Wiesławie, zaczyna się wtedy, gdy twój umysł przestaje akceptować rzeczywistość odpowiedziałam spokojnie, wstając. Ja jestem kobietą w najlepszym wieku. I wiesz co? Też coś sobie uświadomiłam.

Co dokładnie? zapytał, patrząc tymi swoimi wyblakłymi oczami.

Że ja, pięćdziesięciolatka, chcę mieć mężczyznę. A nie zestaw kompleksów, brzucha i stoiska na bazarze. Z moim ogniem sobie nie poradzisz. Spłoniesz przy pierwszej próbie dorównania.

Schowałam dowód do torebki i skierowałam się do wyjścia.

Ela! zawołał za mną. Zaczekaj! A my?

A my odwróciłam się co nam zostało? Według twojej logiki jesteśmy rówieśnikami. Ty przecież szukasz młodszej. Szukaj dalej, może znajdziesz taką, której wzrok słabuje.

Wyszłam z jego przytulnego gniazdka i z ulgą odetchnęłam świeżym powietrzem.

Na dole w samochodzie czekała Malwina.

No i co? spytała, gdy wsiadłam. Wyszedł z siebie?

Jeszcze jak roześmiałam się. Zwłaszcza jak pokazałam mu dowód. Powinnaś była zobaczyć jego minę. Jakby się właśnie dowiedział, iż Ziemia jest okrągła.

I co dalej?

On będzie dalej szukał młodej i będzie się frustrować. A my jedziemy świętować. Dziś mam randkę z normalnym facetem. Ma czterdzieści pięć lat i ma gdzieś, co jest w moim dowodzie.

A Wiesiek dalej siedzi na portalu randkowym. Zaktualizował profil: Szukam kobiety do 40 lat. Koniecznie szczera!. Zdjęcie oczywiście te samo sprzed dziesięciu lat.

Jak sądzicie, czemu niektórzy mężczyźni tak bardzo boją się rówieśniczek? I czy warto ukrywać swój wiek dla szansy na związek, czy lepiej od razu mówić prawdę?

Idź do oryginalnego materiału