Szkoda ci, czy jak?

twojacena.pl 2 dni temu

Aniu, po co ci takie mieszkanie, no powiedz mi? Całe dwa pokoje, a ty sama tu mieszkasz. Bez dzieci, bez chłopaka nawet. I znajomych chyba też wielu nie masz, jeżeli się nie mylę. Po co ci taka duża przestrzeń? A nam, pięciorgu, naprawdę ciasno w tym naszym mieszkaniu. No, zdecyduj się, córciu. Zresztą potem możemy się z powrotem zamienić. Jak moi chłopcy podrosną, to oddam ci twoje cztery ściany. No i co o tym myślisz? ojciec patrzył na nią badawczo, z takim dziwnym błyskiem w oku.

Jak ona może to skomentować? Ciekawe, czy ojciec chociaż trochę się zastanowił, zanim wyskoczył po tylu latach nieobecności z tak atrakcyjną propozycją? Aż ją zamurowało, bo choćby nie sądziła, iż ludzka bezczelność potrafi sięgać takich granic Przyjaciół, wbrew jego słowom, Ania miała. Tylko tyle, ile sama chciała.

To jak, Aniu, umowa stoi? ojciec niecierpliwie czekał na odpowiedź.
A mama? zapytała cicho, patrząc mu w oczy.
Co z mamą? nie zrozumiał od razu.
No, ona przyjeżdża do mnie kilka razy w miesiącu i zostaje na parę dni, czasem choćby tydzień. Drugi pokój jest wtedy konieczny.
Kilka razy w miesiącu? No spoko, ja mam w garażu stare rozkładane łóżko. Odkurzymy, trochę odświeżymy i postawisz jej w kuchni. Co w tym złego? choćby wygodnie się zrobi! Lodówka pod nosem, daleko nie trzeba chodzić, tu łóżko tu jadalnia zaśmiał się pod nosem.

Ania patrzyła na niego i choćby już nie była zła. Słowa sama, samotna, bez nikogo już jej nie raniły. Była po prostu w szoku. Jak ktoś w ogóle może być taki prosty, aż boli? Ciekawe, czy on naprawdę sądził, iż przechytrzy wszystkich, a cała reszta to frajerzy?

Aniu, przecież to dla ciebie też byłoby dobre. Mama dwa razy w miesiącu nocuje, a moja rodzina tu dzień w dzień. To przecież wielka różnica, nie? mówił śmiało.

Oczywiście, jego rodzina. W jego głowie Ania już dawno przestała być rodziną. Przecież co ona znaczy córka z pierwszego małżeństwa. Za to trzech synów i nowa żona to jest rodzina! Ania westchnęła. Nie miała choćby siły się kłócić, po prostu ciekawiło ją, kiedy on zrozumie, iż nie jest jedyną mądrą osobą na świecie

Tato, ale ja dopiero co spłaciłam kredyt. Pracowałam na to mieszkanie przez lata Mi szkoda przyznała szczerze.

Oj tam, nie dramatyzuj. Pracowała, no wielka mi rzecz Miałaś dobry start, halo, pamiętasz? rzucił z wyższością.

Dobry start To już przegięcie. Wszystko wie najlepiej. A start zawdzięczała tylko matce, chciała mu to wygarnąć, ale ugryzła się w język. Po co mówić coś, czego ktoś nie chce usłyszeć?

Tato Pomyślę o tym wymamrotała w końcu.
No to dobrze. Pomyśl, pomyśl, myślenie nie boli poklepał ją po ramieniu z wymuszoną serdecznością.

***

Aniu, powinnaś go od razu pogonić! Zamienić mieszkania? Może od razu niech wszystko dostanie za darmo, bo ma trójkę dzieci?! Totalny absurd! mama krążyła nerwowo po pokoju, nie kryjąc wzburzenia.

Ale jak mam go tak zwyczajnie spławić To w końcu mój ojciec, dziwnie się czuję Ania spuściła wzrok.

Córko, nie bądź śmieszna! On z żadnym skrępowaniem o cudze rzeczy prosi. Ty masz prawo czuć się dziwnie, a on nie? Zawsze taki był lubił korzystać cudzym kosztem. I pamiętaj, to nie twoja wina! mama złagodniała i pogładziła ją po dłoni.

Ja już choćby nie jestem zła. Tylko To nie pierwszy raz, kiedy o tym wspomina. Najpierw myślałam, iż mi się przesłyszało, ale teraz widzę, iż to jego styl bycia. On zawsze tak postępował, choćby jak byliście razem? zapytała z niedowierzaniem.

Tak. Nie znałaś go wtedy. Po rozwodzie miał pretensje, iż nie rozdzieliliśmy mieszkania mojej mamy. Przecież tam mieszkał! Wyobrażasz sobie? zaśmiała się cicho, ale w oczach wciąż czaił się smutek.

Może powinnam przerwać kontakt, co myślisz, mamo?

Nie warto. Nie bądź jak on, a poza tym to twój ojciec, jakaś rodzina, choćby tylko na papierze.

Aha, rodzina. On nas za rodzinę nie uważa, wiesz o tym. westchnęła Ania.

Mama wzruszyła ramionami. Doskonale zdawała sobie sprawę, iż było dokładnie tak, jak mówiła córka. Ale co miały zrobić? Życie pokaże

Ania również wzruszyła ramionami i odwróciła się w okno. interesujące sprawy tam jest rodzina, a ona nikim. Przecież tam są trzej synowie, o których ojciec z taką dumą opowiada. O pierwszych krokach, zębach, guzkach i bajkach na dobranoc. O cudownych chłopcach i potulnej żonie.

Dobra, mamo, będę się starała nie przejmować. Jak będzie naciskał powiem wprost, iż nie. Lepiej mieć taki kontakt niż żaden, wielu nie ma ojca wcale. A on przynajmniej nie pije, prawda?
Chyba mama kiwnęła głową niepewnie.

Następne spotkanie z ojcem miało miejsce tydzień później, w jego mieszkaniu, gdy cała rodzina była akurat u lekarza.

Aniu, jesteś w samą porę! Chcę ci pokazać szafę wbudowaną olbrzymia, jak pokój! Wszystkie twoje rzeczy się zmieszczą. Spójrz na te tapety, jakie wesołe! z ekscytacją oprowadzał ją po mieszkaniu.
Tato
A kuchnia? Mała, ale przytulna! Tutaj postawisz mamie łóżko, obok lodówka, chociaż trochę stara, nie taka jak twoja, ale spokojnie wymienisz z czasem. Mam zniżkową kartę do sklepu zagadywał, nie przerywając.

Tato! Po co mi twoje szafki, tapety i karta! Ania była już naprawdę przybita.
No jak to po co? Musisz zobaczyć, co cię tu czeka, zanim się zdecydujesz! mówił z przejęciem, jakby rozmawiał sam ze sobą.

Tato, przepraszam, iż dawałam ci nadzieję Ale nie przeprowadzę się tutaj. Mieszkanie, w którym jestem, jest dla mnie dobre powiedziała cicho, z wahaniem.
Dobrze, dobrze, ale zobacz kabinę prysznicową! Nowiutka! No i polski sedes, wymieniałem ostatnio mówił dalej, jakby nie słyszał jej słów.
Czy ty nie słyszysz?! Nie przeprowadzę się tu! Lubię swoje mieszkanie i nic nie będę zmieniać! Nie będzie żadnej zamiany! huknęła nagle, wybuchając złością na wszystko: na niego, na siebie, na życie, które ją w to wrzuciło

Zamiany nie będzie?! Co, żal ci? To po co tu w ogóle przyszłaś? I po co w ogóle się pojawiasz? To bardzo nie w porządku. Aniu, miałem nadzieję. Zawiodłaś mnie spojrzał na nią obcym wzrokiem. Ania spuściła głowę i wyszła bez słowa.

Szła przez jesienne ulice Warszawy, sama nie wiedząc, czy chce się śmiać, czy płakać. Zatrzymała się, wyjęła telefon i usunęła numer ojca i wszystkie kontakty. Dopiero wtedy poczuła ulgę. Cóż zrobić To chyba było jedyne wyjście. A ojciec? jeżeli będzie chciał, to ją znajdzie, zadzwoni, napisze. Ale w głębi duszy wiedziała, iż już się nie odezwie. Przecież więcej już nic nie mógł od niej wziąć. Bo zamiana nie doszła do skutkuPrzez chwilę stała nieruchomo, z telefonem w ręku, wsłuchując się w odgłosy miasta. W końcu schowała aparat do kieszeni i głęboko odetchnęła. Zaciągnęła się wilgotnym jesiennym powietrzem, które pachniało mokrymi liśćmi i odległą nadzieją. Poczuła, jakby powietrze przemyło ją od środka.

Ruszyła wolnym krokiem do domu, do siebie. Z każdym krokiem była coraz lżejsza. Nagle jej własne mieszkanie, o które tak długo walczyła i za które zapłaciła tyloma samotnymi godzinami i chwilami zwątpienia, wydało się jakby większe, prawdziwsze i dostosowane właśnie do niej. Jakby to ono ją wybrało, nie odwrotnie.

Przyszło jej na myśl, iż czasem trzeba zamknąć drzwi, żeby poczuć, jaka ogromna przestrzeń jest naprawdę po naszej stronie. Weszła schodami na swoje piętro, otworzyła kluczami drzwi cisza i zapach znajomej kawy uderzyły ją z progu. Postawiła torbę przy ścianie i zdjęła buty, aż zaśmiała się, widząc, jak dużo miejsca jest na korytarzu. Tyle wolnej przestrzeni Tyle możliwości, tylko dla niej.

Usiadła przy stole z kubkiem herbaty i patrzyła w okno. Po raz pierwszy od dawna poczuła, iż nie musi już nikomu nic udowadniać ani się tłumaczyć. To było jej miejsce. Jej wybór. Jej życie.

I to wystarczyło.

Idź do oryginalnego materiału