Przed świętami sklepy, markety i platformy zakupowe zapełniają się ozdobami choinkowymi. Na zdjęciach wiele z nich wygląda podobnie, a różnica wychodzi dopiero w domu, kiedy wymarzona bombka okazuje się lekką plastikową kulą z naklejonym wzorem. Podpowiadamy, po czym rozpoznać prawdziwą szklaną ozdobę i na co zwrócić uwagę, jeżeli zależy nam na bombkach na lata.
Dotyk, dźwięk i lustrzane wnętrze
Szklana bombka jest chłodna w dotyku i ma bardzo cienkie ścianki. Delikatnie stuknięta paznokciem wydaje jasny, dzwoniący dźwięk, podczas gdy plastik brzmi głucho. Warto też zajrzeć do środka przez otwór pod kapturkiem: szklane bombki są od wewnątrz posrebrzane, dlatego mają lustrzany połysk i głębię koloru. W plastiku kolor jest zwykle na powierzchni albo w samym tworzywie.
Plastikowe kule często mają też delikatny szew, czyli ślad po formie, w której zostały odlane. Na szkle takiego szwu nie ma.
Malowane manualnie czy nadrukowane?
Drugie pytanie dotyczy zdobienia. Wzór nadrukowany albo naklejony jest na każdej sztuce identyczny co do milimetra. manualne malowanie zostawia drobne różnice: inną grubość linii, minimalnie przesunięty ornament, wyczuwalną pod palcami fakturę farby czy brokatu. Na pierwszy rzut oka bombki z jednego kompletu wyglądają tak samo, ale po przyjrzeniu się każda jest trochę inna. To nie wada, tylko znak, iż ozdoba przeszła przez ręce rzemieślnika.
Rzetelni producenci piszą o tym wprost w opisie produktu i uprzedzają, iż poszczególne sztuki mogą się nieznacznie różnić.
Dlaczego manualnie robiona bombka kosztuje więcej
Szklana ozdoba powstaje w kilku etapach i każdy wymaga pracy ludzkich rąk: formowanie kształtu, srebrzenie wnętrza, malowanie, zdobienie detali i montaż kapturka. W tradycyjnych pracowniach każda bombka przechodzi przez ręce kilku osób. Dlatego ręcznie malowane bombki szklane z polskich pracowni kosztują więcej niż masowo produkowane plastikowe kule, ale służą znacznie dłużej i z czasem stają się rodzinną pamiątką.
Dobrym przykładem są klasyczne okrągłe bombki w szkocką kratę: komplet czterech sztuk o średnicy 10 cm, w satynowej czerwieni i zieleni, z manualnie malowaną kratką i złotym brokatem. Zestaw jest zapakowany w pudełko, które po świętach służy do przechowywania. Na takich bombkach dobrze widać wszystkie cechy szkła: lustrzane wnętrze, cienkie ścianki i wzór prowadzony ręką malarza.
Na co jeszcze zwrócić uwagę przy zakupie
- Kraj produkcji – jeżeli opis milczy o pochodzeniu, warto dopytać. Polskie pracownie zwykle chętnie się tym chwalą.
- Kapturek i zawieszka – metalowy kapturek powinien być solidnie osadzony, a bombka mieć zawieszkę lub oczko.
- Opakowanie – szkło wymaga pakowania z przekładkami. Dobry sklep informuje, jak zabezpiecza przesyłki.
- Zdjęcia – fotografie z bliska i z kilku stron pozwalają ocenić jakość malowania lepiej niż jedno wystylizowane ujęcie.
Kiedy plastik ma sens
Plastikowe ozdoby mają swoje zalety: są nietłukące i tańsze. Sprawdzą się na dolnych gałęziach w domu z małymi dziećmi lub zwierzętami, na choince w przedszkolu albo w miejscu publicznym. Szkło najlepiej zostawić na wyższe partie drzewka.
Bombka nie tylko na święta
Ręcznie malowane ozdoby coraz częściej zostają w domu przez cały rok. Postawione na półce lub komodzie stają się dekoracją, która przypomina o świętach. Wystarczy metalowy stojak na bombki, by szklana kula czy figurka wyglądała jak niewielka rzeźba, a nie ozdoba czekająca w kartonie na grudzień.
Jak przechowywać szklane ozdoby
Po świętach bombki najlepiej odłożyć do oryginalnych pudełek albo owinąć każdą osobno w miękki materiał. Lepiej nie myć ich na mokro, żeby nie naruszyć malowania: kurz wystarczy zdjąć suchą ściereczką z mikrofibry. Pudełka przechowujemy w suchym miejscu, z dala od wilgoci i dużych zmian temperatury. Tak zabezpieczone ozdoby przetrwają dziesiątki świąt.
Artykuł sponsorowany








