Zrobili badanie o klientach Pepco. Zdziwicie się kto tam chodzi

warszawawpigulce.pl 56 minut temu

Pepco od lat kojarzy się z tanimi ubraniami, dekoracjami i artykułami dla dzieci. Mogłoby się wydawać, iż do takich sklepów zaglądają przede wszystkim osoby, które muszą liczyć każdą złotówkę. Tymczasem badanie klientów sieci pokazuje znacznie ciekawszy obraz.

Fot. Warszawa w Pigułce

Sieć prowadzi cykliczne badanie Shopper Study wśród klientów z różnych państw Europy. Wyniki szeroko opisanej edycji z 2025 roku pokazują, kto przychodzi po tanie produkty, jak często odwiedza sklepy i dlaczego w ogóle decyduje się na zakupy. Co istotne, badanie nie dotyczyło wyłącznie Polski. Dane są obrazem klientów Pepco na kilku europejskich rynkach, więc nie należy przedstawiać ich jako statystyki odnoszącej się jedynie do polskich rodzin. Pokazują jednak, dlaczego dyskont przyciąga także osoby mogące pozwolić sobie na droższe zakupy.

86 proc. klientów Pepco to kobiety. Najbardziej zaskakuje jednak ich sytuacja finansowa

Z badania Shopper Study przedstawionego w lipcu 2025 roku wynika, iż kobiety stanowią aż 86 proc. klientów Pepco. Prawie połowa z nich jest w wieku od 25 do 45 lat, a średnia wieku wszystkich badanych klientów wynosi 41,5 roku. Ponad 1/3 respondentów ma dzieci poniżej 14. roku życia. Ten fragment portretu klienta pokrywa się z tym, jak sieć od dawna opisuje swoją główną grupę odbiorców: to przede wszystkim młode kobiety, często matki, kupujące odzież i artykuły potrzebne całej rodzinie. Zaskoczenie pojawia się dopiero przy odpowiedziach na pytanie o zasobność portfela. Prawie 80 proc. osób robiących zakupy stwierdziło, iż znajduje się w dobrej albo średniej sytuacji finansowej.

Ta informacja zmienia sposób patrzenia na tanie sklepy, choć trzeba ją adekwatnie rozumieć. „Średnia lub dobra sytuacja finansowa” nie oznacza, iż 80 proc. klientów jest zamożnych ani iż wszyscy zarabiają powyżej średniej krajowej. Chodzi o subiektywną ocenę własnych finansów, a w udostępnionych wynikach nie podano rozkładu konkretnych wynagrodzeń. Nie można więc wyciągać z tych danych wniosku, iż większość klientów Pepco to ludzie bogaci. Można za to powiedzieć coś innego: tania sieć nie jest miejscem zakupów wyłącznie dla gospodarstw domowych w trudnej sytuacji. Z jej oferty korzystają także osoby, które oceniają swoją kondycję finansową pozytywnie i nie muszą wybierać produktów tylko dlatego, iż nie stać ich na inne.

Sklep dla mamy pilnującej budżetu. Ale klasa średnia też chce kupować taniej

Przez lata Pepco opierało swój model na klientce określanej w dokumentach firmy jako mum on a budget, czyli matce, która rozsądnie gospodaruje rodzinnymi pieniędzmi. W raporcie rocznym za 2025 rok grupa wskazywała, iż ponad 2/3 sprzedaży Pepco pochodzi od młodych matek o średnich dochodach, zwracających uwagę na wydatki. To bardzo ważne rozróżnienie: średnie dochody i kontrolowanie budżetu nie są równoznaczne z biedą. Rodzina może mieć stabilne zarobki, a mimo to świadomie wybierać tańsze ubranka dla dzieci, pojemniki do kuchni, ręczniki czy sezonowe dekoracje. Zwłaszcza w przypadku produktów, które gwałtownie się zużywają albo po kilku miesiącach przestają być potrzebne, wysoka cena nie musi dawać kupującemu poczucia dodatkowej korzyści.

W praktyce działa to prosto. Dziecko wyrasta z bluzy, świąteczne ozdoby przez większą część roku leżą w pudle, a podstawowy organizer ma przede wszystkim spełniać swoją funkcję. Klient posiadający większy budżet nie musi traktować takich zakupów jako okazji do wydania większej sumy. Przeciwnie, może uznać, iż zaoszczędzone pieniądze lepiej przeznaczyć na inne potrzeby. To wyjaśnia, dlaczego dyskonty z produktami do domu i odzieżą przyciągają także część klasy średniej. Sama oszczędność staje się dla niej powodem wyboru sklepu, a nie koniecznością wynikającą z braku pieniędzy. Oczywiście wcale nie oznacza to, iż najtańszy produkt w każdej kategorii okaże się najlepszym zakupem.

67 proc. klientów przyciągają ceny. Ale liczy się coś jeszcze

W badaniu z 2025 roku aż 67 proc. klientów wymieniło niskie ceny jako najważniejszą zaletę Pepco. Kolejne 43 proc. zwracało uwagę na duży wybór produktów, a 35 proc. na korzystny stosunek jakości do ceny. Dla 23 proc. ważna była możliwość kupowania różnych kategorii artykułów w jednym miejscu, natomiast 21 proc. doceniało bliską lub dogodną lokalizację sklepu. To zestaw odpowiedzi, który pokazuje, iż o wyborze nie decyduje tylko kwota widoczna na metce. Ktoś może wejść do Pepco po jedną rzecz, przy okazji kupić kilka produktów do mieszkania i nie planować kolejnego wyjazdu do galerii handlowej czy osobnego sklepu z wyposażeniem wnętrz.

Sam sposób robienia zakupów też jest charakterystyczny. 55 proc. ankietowanych odwiedza Pepco częściej niż raz w miesiącu, a niemal połowa przychodzi z zamiarem kupienia konkretnego produktu. Według wyników Shopper Study około 70 proc. osób, które wejdą do sklepu, wychodzi przynajmniej z jednym zakupem. To tłumaczy, dlaczego sieć regularnie zmienia kolekcje i dokłada nowe artykuły do oferty. Klient nie musi planować dużego wydatku. Wystarczy, iż raz na jakiś czas zajrzy po potrzebną rzecz, a przy kolejnej wizycie zauważy inne produkty. Jednocześnie wysoka częstotliwość zakupów może oznaczać, iż niewielkie wydatki zbierają się w większą miesięczną sumę. Niska cena pojedynczego przedmiotu nie oznacza automatycznie niskich wydatków w całym miesiącu.

We wrześniu 2026 roku prezes Pepco potwierdził: przychodzi coraz więcej osób z klasy średniej

To, iż do tanich sklepów zaglądają lepiej sytuowani konsumenci, nie jest wyłącznie interpretacją ankiet. 29 września 2026 roku prezes Pepco Group Stephan Borchert mówił w rozmowie z Pulsem Biznesu, iż klienci z klasy średniej coraz częściej szukają oszczędności w tej sieci. Zwrócił też uwagę, iż po wejściu do sklepu wybierają niekiedy droższe artykuły z oferty Pepco. Dla firmy ma to znaczenie: może przez cały czas utrzymywać najtańsze produkty, a jednocześnie proponować rzeczy o wyższej cenie i oczekiwanej jakości. Nie oznacza to rezygnacji z dotychczasowej klienteli, ale próbę dotarcia do większej grupy kupujących.

Podobne sygnały pojawiały się już wcześniej. W rozmowie ze Strefą Biznesu opublikowanej w lipcu 2026 roku Marcin Stańko, odpowiadający za działalność Pepco w Europie Środkowej i Wschodniej, wskazywał, iż profil klienta się zmienia. Dawniej duża część kupujących koncentrowała się na najniższej cenie, dziś rosną również wymagania dotyczące produktów. Sieć rozbudowuje ofertę, odświeża sklepy i stara się docierać do osób, dla których liczy się nie tylko oszczędność, ale też wygląd, funkcjonalność i jakość kupowanych rzeczy. Oznacza to, iż sklepy projektowane z myślą o rodzinach pilnujących wydatków chcą być atrakcyjne również dla klientów, których stać na więcej.

Zmiana strategii idzie w parze z poprawą sprzedaży. W oficjalnym komunikacie giełdowym z 29 września 2026 roku Pepco podało, iż w trwającym wówczas IV kwartale roku obrotowego, według danych do 20 września, przychody w stałych kursach walut wzrosły o 15,6 proc. rok do roku. Sprzedaż porównywalna, po wyłączeniu artykułów FMCG, zwiększyła się o 9,5 proc., a w Polsce o 5,9 proc. Nie są to dane pokazujące, jaka część wzrostu pochodzi od lepiej zarabiających klientów, bo firma nie przedstawiła takiego podziału. Potwierdzają jednak, iż sieć zwiększa sprzedaż w okresie, w którym jej kierownictwo mówi o coraz szerszej grupie kupujących.

Do podobnych sklepów zagląda ponad połowa Polaków. To przestały być zakupy od święta

Szerszy obraz polskiego rynku wyłania się z badania UCE Research i Hybrid Europe, którego wyniki w lutym 2026 roku opisała Rzeczpospolita. 57,1 proc. badanych Polaków zadeklarowało zakupy w dyskontach niespożywczych, takich jak Pepco, Action, Dealz, TEDi czy KiK. Ponad 55 proc. osób korzystających z tego rodzaju sklepów robiło tam zakupy co najmniej raz w miesiącu. To badanie obejmowało cały segment, a nie wyłącznie Pepco. Pokazuje jednak, iż tanie artykuły do domu, dekoracje, odzież czy produkty sezonowe stały się stałą częścią zakupów wielu gospodarstw domowych. O wyborze takiego sklepu coraz częściej decyduje nie wyłącznie stan konta, ale również przekonanie, iż za podobną rzecz nie warto płacić więcej.

Tanie zakupy nie muszą oznaczać oszczędności. Najważniejsze jest to, co trafia do koszyka

Badania Pepco pokazują, dlaczego również osoby o stabilnej sytuacji finansowej wybierają sklepy z niskimi cenami, ale nie dowodzą, iż każdy zakup w takim miejscu jest automatycznie korzystny. Przy produktach używanych codziennie dobrze porównać materiał, sposób wykonania i możliwość pielęgnacji. W odzieży znaczenie ma skład tkaniny oraz to, jak ubranie zachowuje się po kilku praniach. Przy akcesoriach kuchennych liczą się przeznaczenie i trwałość, a przy sezonowych dekoracjach także to, czy po kilku tygodniach nie trafią do szafy na następny rok. Produkt kosztujący kilka złotych może być świetnym wyborem, ale tylko wtedy, kiedy rzeczywiście będzie używany. Zakup trzech niepotrzebnych przedmiotów za 10 zł każdy przez cały czas oznacza wydatek 30 zł.

Dobrym sposobem na wykorzystanie zalet takich sklepów jest zaplanowanie zakupów przed wejściem między półki i ustalenie kwoty, którą można przeznaczyć na dodatkowe rzeczy. To szczególnie przydatne w placówkach regularnie zmieniających kolekcje, gdzie nowy asortyment zachęca do dokładania kolejnych drobiazgów do koszyka. Warto też zachować dowód zakupu i zapoznać się z warunkami zwrotów oraz reklamacji, zwłaszcza przy produktach kupowanych na prezent lub w większej liczbie. Ostateczny wniosek z badania klientów Pepco jest prosty: niska cena przyciąga zarówno osoby o skromnym budżecie, jak i tych, których stać na droższe zakupy. Różnica tkwi w powodach wyboru i sposobie wydawania pieniędzy, a nie w samym fakcie przekroczenia progu dyskontu.

Idź do oryginalnego materiału