Syreny i alerty na wschodzie. "Żyjemy w innej rzeczywistości"

kobieta.wp.pl 1 tydzień temu
Na wschodzie codziennością stały się wyjące syreny i nocne alerty RCB. Zamiast czujności pojawia się jednak złość, zmęczenie i bezradność. - Nie mamy schronów, a bloki są z papieru. Ludzie po prostu nie wiedzą, gdzie uciekać z dziećmi - mówi Sławek Matyjaszewski z Lublina.
Idź do oryginalnego materiału