“Synu, proszę, zaopiekaj się chorą siostrą. Nie możesz jej porzucić!” szepnęła mama, a każde słowo rozdzierało jej serce.
“Synku, dom będzie twój… Ale błagam, nie opuszczaj siostry. Ona jest… chora…” ledwo dosłyszalny oddech mieszał się z łzami.
Każde słowo kosztowało ją ogromny wysiłek. Choroba pożerała ją bezlitośnie. Leżała w łóżku, wiotka jak cień. Łukasz ledwo ją rozpoznawał. Kiedyś była silna, pełna życia, uśmiechnięta. Teraz?
“Łukaszu… proszę… nie zostawiaj Jagódki… Jest delikatna. Inna, ale nasza. Obiecaj mi…” matka ścisnęła jego dłoń z niespodziewaną siłą. Skąd wzięła tę moc?
Łukasz skrzywił się. Spojrzał ukradkiem na starszą siostrę, Jagódkę, która bawiła się lalkami w kącie ich małego mieszkania w Lublinie. Mimo czterdziestki wciąż nuciła bezładne piosenki, śmiejąc się, jakby śmierć matki była dla niej świętem.
Łukasz miał życie ułożone: firmę budowlaną, drogi samochód, dom nad Wisłą. Ale nie było w nim miejsca dla Jagódki. Dzieci się jej bały, a żona, Krysia, nazywała ją “wariatem”. Choć Jagódka była spokojna, niewinna, jak dziecko.
“No wiesz… mam rodzinę… a Jagódka to…” bełkotał, próbując wyswobodzić rękę z uścisku matki.
“Synu, dom ojca jest twój… Dla Jagódki zostawiłam mieszkanie z trzema pokojami. Wszystko jest prawidłowo spisane.”
“Skąd pieniądze?!” Łukasz i Krysia wymienili zdumione spojrzenia. Ich twarze rozjaśniły się chciwym olśnieniem.
“Opiekowałam się starą nauczycielką… Nosiłam jej jedzenie, leki… Była dobra. Nie sądziłam, iż będzie chciała zostawić mi mieszkanie. Zapisałam je na Jagódkę, by miała dach nad głową. Ale ty… ty czuwaj nad nią, proszę… Później będzie do twoich dzieci. Kto wie, jak długo pożyje…”
Tej nocy matka odeszła.
Jagódka jakby nie rozumiała, iż została sierotą. Łukasz zabrał ją do siebie i natychmiast zaczął remontować jej mieszkanie.
“Po co Jagódce tyle miejsca? Niech zostanie z nami. Wynajmiemy to.”
Krysia początkowo nie protestowała. Jagódka nie przeszkadzała bawiła się całe dnie, śmiejąc się cicho. Ale jej dziwactwa przerażały Krysię. “Dzisiaj jest spokojna, ale jutro?”
“Po prostu jeszcze trochę poczekaj” prosił Łukasz. ale po pół roku, z pomocą notariusza-przyjaciela, przepisał na siebie zarówno dom rodzinny, jak i mieszkanie siostry. Oszukał Jagódkę, każąc jej podpisywać papiery bez wyjaśnień.
Wtedy zaczęło się piekło.
Gdy Łukasz był w pracy, Krysia znęcała się nad Jagódką: zamykała ją w pokoju, krzyczała, czasem dawała karmę dla kotów. Pewnego dnia uderzyła ją. Jagódka, przerażona, zrobiła się mokra.
“Nie dość, iż głupia, to jeszcze się posikasz?! Wynoś się z mojego domu!”
Wyrzuciła jej rzeczy do skrzyni i wygnała za bramę.
“Gdzie Jagódka?” spytał Łukasz wieczorem, rozciągając się w łóżku.
“Poszła!” warknęła Krysia. “Zalała się, zamknęła w pokoju, a potem uciekła z torbą. Nie będę gonić wariatki!”
Łukasz milczał. W końcu mruknął: “No dobrze, skoro poszła…” i włączył telewizor. “Swoją drogą, znalazłem najemców.”
Noc była długa. Myślał o Jagódce. Gdzie teraz była? Była jak bezbronne dziecko. Zasnął dopiero nad ranem, śniąc matkę:
“Prosiłam cię, synu…” mówiła z trumny, grożąc palcem.
Sen prześladował go do późna. Nie mógł znieść wyrzutów sumienia. Po dwóch miesiącach zadzwonił do swojej chrzestnej, Hani:
“Co, Łukasz, sumienie cię gryzie?” odpowiedziała lodowato. “Dobrze, iż wpadłam do twojej matki. Znalazłam Jagódkę przerażoną, zabrałam ją do siebie. Zajmę się nią. Nie potrzebuję jej mieszkania. Ty żyj ze swoim wstydem!”
“O Boże, chrzestna…” jęknął, odkładając słuchawkę. Poczuł ulgę: Jagódka była bezpieczna.
Ale umarła dwa miesiące później, na tę samą chorobę co matka. Łukasz nie przyszedł na pogrzeb miał “pilną sprawę”.
Minęło dziesięć lat. Teraz Łukasz leżał chory, torturowany bólem i wyrzutami. Krysia żyła z innym mężczyzną. Dzieci odwiedzały rzadko, krzywiąc się: “Śmierdzisz chorobą…”
Pewnego dnia Krysia weszła z dokumentami:
“Podpisz, trzeba załatwić sprawę z firmą.”
Podpisał. Później zrozumiał: był to akt darowizny domu. Potem firmy. Za późno. Przypomniał sobie matkę i Jagódkę. Łzy spłynęły mu po policzkach.
“Wybaczcie mi…” szepnął w pustkę, która go pochłaniała.











