Co to za dziecko w czterdzieści jeden rok! wykrzyknął Marek, trąc się wściekle w stolik w kuchni. W twoim wieku ludzie już zostają babciami. Jadwigo, nie kombinuj tak.
Dobrze, mam dość twoich wyzwisk, już rozumiem, iż chcesz mi wmówić, iż mam odpuścić. A co z tym dzieckiem? odpowiedziała, zaciskając pięści. Nie zamierzam tańczyć na jego weselu z kroplówką pod pachą!
A co, jeżeli coś się wydarzy, kiedy będzie mała? dodał pod nosem. Rozwiąż tę sprawę, albo się rozwodzę!
Jadwiga i Marek byli małżeństwem już dwadzieścia lat. Poślubiła Mareka będąc jeszcze studentką, świeżo po maturze.
Przez wszystkie te lata Jadwiga uważała mężczyznę za najbliższą osobę, wsparcie i ochronę. Nigdy nie pomyślała, iż Marek kiedyś stanie przeciwko niej.
Ostatnio w rodzinie wybuchł poważny konflikt przyczyną była niespodziewana, późna ciąża.
Marek był zdecydowanie przeciw nowemu dziecku:
Jadwigo, oszalałaś? Chcesz w podeszłym wieku zostać matką? Mamy już trzech wspaniałych synów: Szymon jest już studentem, a Mikołaj i Dawid kończą ósmą klasę. Czy to za mało?
A co ludzie pomyślą o nas? Czy rodzice oszaleją?
Marek, całe życie marzyłam o córeczce nalegała Jadwiga. jeżeli Bóg zesłał dziecko, dlaczego nie powinno przyjść na świat?
A jeżeli znowu będzie chłopiec, przyjmiemy piątego? wściekł się Marek.
Jestem pewna, iż to będzie dziewczynka.
Synowie nie byli przychylnie nastawieni. Bliźniacy Mikołaj i Dawid stanowczo stwierdzili, iż nie podzielą pokoju z kimś jeszcze.
Najstarszy, Szymon, dodał:
Mamo, nie boisz się w tym wieku? Co, jeżeli cię coś spotka?
Wszystko będzie dobrze uspokajała syna Jadwiga. Nie jestem jeszcze staruszka!
Taka sytuacja już kiedyś się powtórzyła. Gdy Jadwiga po raz drugi spodziewała się dziecka, Marek też nie był zachwycony.
Wtedy Szymon miał trój i pół roku, pieniądze były na wyczerpaniu. Para mieszkała z rodzicami Marka, a Jadwiga często kłóciła się ze teściową.
Kiedy lekarze ogłosili, iż będą to bliźnięta, wszystko się zmieniło. Teściowa dała Markowi pieniądze na wkład własny przy zakupie mieszkania. Mąż stał się troskliwszy.
Mikołaj i Dawid okazały się spokojnymi maluchami, a Jadwiga w końcu mogła trochę się wyspać.
Szymon był zachwycony, iż będzie miał towarzystwo do zabawy, więc poświęcał czas braciakom, dając matce odrobinę wytchnienia.
Jadwiga liczyła, iż jak za dotknięciem magicznej różdżki wszystko się poukłada.
Jednak już w trzecim tygodniu pojawiły się problemy w pracy zaczęła się mdleć.
Jadwiga od ponad dziesięciu lat pracowała manicurzystką, przyzwyczajona do zapachów lakierów i olejków.
Teraz każdy widok jaskrawych flakonów wywoływał u niej mdłości. Tabletki nie pomagały, stan się nie poprawiał, a pensję musiała poświęcić.
Leżała cały dzień w łóżku, nie mogła choćby umyć naczyń. Sprzątanie stało się niemożliwe.
Jedzenie dla rodziny trzeba było kupować gotowe, co bardzo nie cieszyło Marka i chłopców.
Po zwolnieniu w rodzinie zabrakło pieniędzy. Marek, jako ratownik pogotowia, zaczął pracować po dwie zmiany pod rząd, by dorzucić.
Starszy syn przeszedł na nocny dyżur, w ciągu dnia dorabiając w sklepie z elektroniką.
Codziennie Jadwiga widziała osąd w oczach najbliższych, brak wsparcia ze strony rodziców, którzy mówili, iż w jej wieku ciąża jest niebezpieczna.
Sąsiadki w klatce schodowej szeptały za jej plecami, gdy szła do sklepu. Kobieta czuła się bardzo niepewnie.
Nadszedł drugi trymestr i nadszedł termin kolejnego badania.
Lekarz przy ultrasonografie patrzył poważnym spojrzeniem na monitor, wymieniając parametry z pielęgniarką. Jadwiga leżała nieruchomo, bojąc się choćby westchnąć.
Po pół godziny, nie wytrzymując, zapytała nagle:
Doktorze, czy to chłopiec czy dziewczynka?
Płeć żeńska. Ale jest pewien niepokojący fakt.
Co się stało? przestraszyła się Jadwiga.
Proszę się nie martwić, ale muszę powiedzieć. Dziecko ma wadę rozwojową przewodu nerwowego, to poważna patologia.
Na 23. tygodniu przewód nerwowy powinien być zamknięty, a u waszej córki jest otwarty. Dziecko może być niepełnosprawne.
Jadwiga pękła łzami:
Czy nie da się pomóc mojemu dziecku? Czy nie ma lekarstw?
Lekarz odwrócił wzrok i milczał.
Wyszła z gabinetu i wolno szła korytarzem szpitalnym. Wrażenie, iż czas się zatrzymał, a ona nie słyszy, nie widzi nic wokół.
Jakby w śnie, dotarła do domu, ale nie chciała wychodzić z samochodu i wydała z siebie jęk.
Po chwili uspokoiła się, otarła łzy i weszła do mieszkania. Marek był w domu, podgrzewał kolację w mikrofalówce i oglądał wiadomości w kuchni.
Dzieci nie były w domu.
Najlepszy moment, by porozmawiać z mężem pomyślała Jadwiga.
Byłam dziś na USG zaczęła rozmowę. Lekarz powiedział, iż to dziewczynka, ale ma problemy zdrowotne.
Jakie problemy? zdziwił się Marek.
Wada rozwojowa przewodu nerwowego.
I co powiedział Aleksander Petrovič?
Nic Lekarka zaproponowała aborcję, ale odmówiłam i nie wzięłam skierowania. Nie mogę na to pozwolić! To i tak moja córka!
Oszalałaś! Wiesz, co to oznacza? Dziecko będzie niepełnosprawne, jeżeli w ogóle przeżyje. Jutro pójdziemy razem do lekarza, wezmę dla ciebie skierowanie.
Nie pójdę, Marek. I nie namawiaj mnie
W takim razie nie licz na mnie! Nie mogę patrzeć, jak sam się męczysz i taką cierpiącą córkę!
Marek podszedł od stołu i poszedł do sypialni. Z szafy wyjął dużą sportową torbę i zaczął pakować rzeczy.
Marek, co robisz? załamała się Jadwiga. Zostawiasz mnie? Uciekasz od problemu? Ta dziewczynka jest nie tylko moja, to i twoja! Jak możesz tak obojętnie podchodzić do nas?
Nie zamierzam tego tolerować! Zgodziłem się, gdy chciałaś porzucić dziecko, myśląc, iż wszystko będzie w porządku. Teraz nie będę spełniał twoich kaprysów!
Pomyślałeś o naszych starszych dzieciach? Czy kiedykolwiek widziałaś dziecko z niepełnosprawnością? Moja matka po siedmiu latach od mnie urodziła syna z wrodzoną patologią. Mój brat przeżył zaledwie pół roku.
Wciąż przywołuję ten koszmar, który przeżyła nasza rodzina. Matka już nie chciała więcej dzieci. Nie pójdę na to. Chłopców też zabiorę ze sobą!
Marek wziął torbę, założył kurtkę i wyszedł z mieszkania. Jadwiga nie mogła go powstrzymać.
W drzwiach stała teściowa, Tadeuszowa Aniela, zszokowana, widząc syna z walizkami.
Co się stało? Kłóciliście się?
Kłóciliśmy się Składam pozew o rozwód! Jadwiga chce przyjść na świat chore dziecko, a mnie to nie interesuje.
Synu, matka i dziecko to jedno, nie możesz sam decydować. Uspokój się, napiję cię herbaty.
Marek usiadł, westchnął głęboko i zapytał:
Mamo, a gdybyś wtedy wiedziała, iż twoje dziecko jest poważnie chore, czy byś je przyjęła?
Oczywiście! Trzymałam się nadziei, iż istnieje szansa na uratowanie. Po prostu wtedy nie robiono tak skomplikowanych operacji serca.
A czy USG kiedykolwiek się myli? Czy lekarze w waszej przychodni nie popełniają błędów?
Marek przywołał wspomnienie, jak rok temu sąsiadka Katarzyna powiedziała, iż jej syn miał wrodzoną wadę serca, ale urodził się zdrowy.
Ten specjalista miał wiele skarg od pacjentów. Marek postanowił sam zbadać sprawę.
Rano pojechał do przychodni, wjechał na drugi piętro do gabinetu USG. Drzwi były zamknięte. Poszedł do sąsiedniego gabinetu, by zapytać Aleksandra Petroviča.
Dziś go nie ma wyjaśniła pielęgniarka. Wszystkie terminy przeniesiono, aparat się zepsuł. Po raz trzeci się psuje.
Szef lekarzy był w kłótni, kupili tani aparat, który ciągle się psuje. Dziś czekają na serwis techniczny z województwa.
Wątpliwości Marka rosły. Były mu znane kręgi prawdziwych lekarzy. Były więc zaufanie i obawa jednocześnie.
Wrócił z zakupami, a Jadwiga nie spodziewała się zobaczyć go w domu. Marek spojrzał poważnie na żonę i rzekł:
Pakuj się, jedziemy do prywatnej kliniki. Zobaczymy, co tam powieją.
Jadwiga gwałtownie włożyła się w ubrania, wzięła kartę do kasy. Para w ciszy zeszła na ulicę.
W prywatnej klinice przyjęli ją błyskawicznie. Lekarka długo wpatrywała się w monitor, po czym powiedziała:
Wszystkie wskaźniki w normie, dziecko rozwija się zgodnie z terminem. Nie widzę żadnych wad. Macie szybką, zdrową dziewczynkę. Chcecie usłyszeć bicie serca?
Marek i Jadwiga skinęli głowami. Marek, zaskoczony, zapłakał. Jadwiga postanowiła dowiedzieć się, co stało się z poprzednim wynikiem.
Powiedziano nam, iż nasza córka ma wadę rozwojową przewodu nerwowego.
Przewód zamknięty, dziecko zdrowe i rozwija się prawidłowo. Zaraz wydrukuję wynik.
Jadwiga poczuła ulgę ciężar spadł z serca. Marek mocno objął żonę i pocałował ją w policzek. On też odczuł ulgę.
Oczywiście Jadwiga kilkakrotnie poddawała się pełnym badaniom. Za każdym razem potwierdzano, iż wszystko jest w porządku.
Dziewczynka Jadwigi i Marka przyszła na świat całkowicie zdrowa. Na wypisie byli wszyscy przyjaciele i krewni, choćby ci, którzy kiedyś namawiali Jadwigę, by zrezygnowała z dziecka.
O, jaka jest podobna do ciebie rzekła teściowa Aniela, trzymając wnuczkę w ramionach. Zobacz, jakie ma niebieskie oczy. Brawo, Marku! Jestem z ciebie dumna!
Marek pokochał córkę od pierwszego wejrzenia i spędzał z nią cały wolny czas.
Może włączysz ze mną telewizor? żartowała Jadwiga. Bo cały czas biegasz z Darinką.
Najpierw później odparł Marek. Mamy jeszcze mnóstwo spraw z Darinką! No, piękności?
Starsze bracia, którzy głośno głosili, iż nie potrzebują malucha, ustalili plan spacerów z siostrzyczką.
Jadwiga spokojnie zostawiała dziecko pod ich opieką wiedziała, iż chłopcy zadbają o Darinkę.
Przyjaciele, jeżeli chcecie więcej naszych historii, zostawcie komentarz i nie zapomnijcie o lajku. To nas motywuje do dalszego pisania!










