Styczeń: zaczynamy od prawdy (a nie od rewolucji!)

bialyorzel24.com 1 dzień temu

Nowy rok, nowa ja… brzmi pięknie, prawda? Tylko iż czasem ta „nowa ja” znika szybciej niż świąteczne pierniki. I wiesz co? To jest absolutnie normalne. Styczeń to nie tylko miesiąc postanowień, ale przede wszystkim miesiąc… uczciwości wobec siebie. Bo zanim zaczniemy planować wielkie zmiany, warto zapytać: czego ja tak naprawdę chcę? Nie „co powinnam”, nie „co wypada”, nie „co robią inni”. Tylko: co jest moje.

Fot. Archiwum WEM

I tu zaczyna się magia.

1. Prawda o postanowieniach noworocznych (czyli dlaczego siłownie są pełne tylko do 17 stycznia)

Niektóre postanowienia są jak te za małe dżinsy kupione na wyprzedaży: „Kiedyś na pewno będą dobre!” A potem leżą w szafie i patrzą na nas z wyrzutem. Dlaczego tak się dzieje?

  • Bo robimy postanowienia „na pokaz”, a nie „dla siebie”.
  • Bo chcemy zmienić wszystko naraz, jakbyśmy były bohaterkami reklamy fitness.
  • Bo zakładamy, iż 1 stycznia to magiczny reset, a nie… zwykły dzień po Sylwestrze.
  • Bo próbujemy być idealne, zamiast być prawdziwe.

A prawda jest taka, iż postanowienia nie działają, jeżeli nie wynikają z tego, kim jesteśmy, tylko z tego, kim „powinnyśmy być”.

2. Bądź w prawdzie ze sobą (czyli najważniejsze postanowienie, jakie możesz mieć)

Zamiast obiecywać sobie, iż od jutra:

  • nie jesz słodyczy,
  • biegasz 5 km dziennie,
  • medytujesz godzinę,
  • uczysz się hiszpańskiego,
  • i jeszcze codziennie pijesz 3 litry wody…

…może warto zacząć od czegoś prostszego: „W tym roku chcę być bliżej siebie.” Co to znaczy?

  • Słuchać swojego ciała, a nie trendów.
  • Robić rzeczy, które naprawdę Cię cieszą.
  • Odpuszczać, kiedy trzeba.
  • Przyznawać się do tego, co czujesz, choćby jeżeli to nie jest „instagramowe”.
  • Nie udawać, iż wszystko jest super, kiedy nie jest.

Bo prawda o sobie to nie słabość. To fundament.

3. Dlaczego szczerość z samą sobą działa lepiej niż 100 postanowień. Bo kiedy jesteś w zgodzie ze sobą:

  • wybierasz cele, które mają sens,
  • nie musisz się zmuszać, robisz coś, bo chcesz,
  • nie porównujesz się do innych,
  • nie wstydzisz się zaczynać od małych kroków,
  • nie rezygnujesz po pierwszym potknięciu.

A potknięcia będą. Bo jesteśmy ludźmi, nie robotami. I tu wchodzi humor, cały na biało:

  • Jeśli Twoje postanowienie „nie jeść słodyczy” upada 2 stycznia, to nie porażka, to dowód, iż masz zdrowy metabolizm i dobre serce do czekolady.
  • Jeśli Twoje „codziennie ćwiczę” kończy się na rozciąganiu po wstaniu z łóżka, to już jest sport.
  • Jeśli Twoje „będę bardziej zorganizowana” kończy się kupieniem nowego kalendarza i… niczym więcej, to też progres. Masz kalendarz.

4. Styczeń to nie sprint. To rozmowa z samą sobą.

Zamiast robić rewolucję, zrób… przegląd siebie.

  • Co jest dla mnie ważne?
  • Co mnie męczy?
  • Co mnie cieszy?
  • Czego potrzebuję?
  • Co mogę zrobić, żeby było mi lżej?

I dopiero wtedy, powoli wybierz jedno, małe, prawdziwe postanowienie. Nie takie, które brzmi dobrze. Takie, które jest dobre dla Ciebie.

5. Najlepsze postanowienie na 2026?

Być sobą. Ale tak naprawdę. Bez filtrów, bez presji, bez udawania. Bo kiedy jesteś w prawdzie ze sobą, wszystko inne zaczyna się układać – naturalnie, bez wymuszania. A jeżeli w połowie stycznia stwierdzisz, iż Twoje postanowienia nie działają… To może znak, iż czas je wymienić na takie, które naprawdę są Twoje. I wiesz co? To jest absolutnie okej.

Szczęśliwego Nowego roku życzy Marta.

Marta Zawadzka
[email protected]
Certyfikowany life coach i mówca motywacyjny. Założycielka grupy Success in Skirt oraz Polish American Network, a także była prezenterka audycji „Bez Limitu”

Idź do oryginalnego materiału