Marsz Przeciwko Przemocy w Opolu wpisuje się w ogólnopolską akcję. Na szeregu polskich miast w niedzielę 9 sierpnia realizowane są podobne protesty. Przy czym ta opolska została do nich włączona po czasie.
Skąd inicjatywa? Jak mówił nam Łukasz Janiszewski, marsz zrodził się po to, by dać wyraz sprzeciwu wobec aktów agresji.
– To nie tylko akty przemocy fizycznej wobec przedstawicieli różnych mniejszości. To również sprzeciw wobec werbalnych aktów agresji i hejtu, jaki wylewa się z komentarzy zamieszczanych w sieci – tłumaczył.
Zaznaczał, iż nie chodzi tu tylko o hejt wobec obywateli Ukrainy. – To również przypadki szczucia na inne mniejszości narodowe, etniczne czy seksualne. Chodzi o pokazanie, iż sprzeciwiamy się wszelkim formom przemocy – podkreślał Łukasz Janiszewski.
Marsz Przeciwko Przemocy w Opolu. „Hejt za samą organizację”
Około południa pochód uformował się na Placu Wolności. Stawili się Opolanie oraz przedstawiciele partii reprezentujących obóz demokratyczny: KO, PSL, Nowa Lewica, Polska 2050 oraz Razem. Były też organizacje, jak KOD, Tęczowe Opole czy Pajęczyce.
Łukasz Janiszewski jeszcze przed rozpoczęciem marszu zaznaczał, iż „rzeczywistość w sieci kreują boty i wykupione konta”.
– Przekonaliśmy się o tym szykując Marsz Przeciwko Przemocy w Opolu. Dawno nie spotkało mnie tyle hejtu za to, iż przygotowuję wydarzenie temu hejtowi się sprzeciwiające. Wychodziłoby na to, iż podstawowe wartości, które powinny być celebrowane przez Polaków, spotykają się z negatywnymi reakcjami. Hejt wylewa się na ulice, tym bardziej musimy się temu przeciwstawić – zaznaczał.
Piotr Fitowski, działacz KO, podkreślał, iż nie można być na hejt obojętnym. – Jak będziemy bierni, to możemy się obudzić w kraju, który nie jest dla wszystkich – powiedział.
„Historia zaczyna się powtarzać”
Uczestnicy pochodu – około 250 osób – z Placu Wolności przeszli ulicami Mozarta, Żwirki i Wigury, Powolnego, Krakowską, 1 Maja, Katowicką i Ozimską, po czym wrócili do punktu wyjścia. W marszu uczestniczyło około 250 osób. Wśród nich była pani Janina.
– Dla mnie to oczywiste, iż by pójść w takim marszu. Znam historię i widzę, iż to, co przed laty doprowadziło do wielkich tragedii, znów zaczyna się dziać. Język wykluczenia i szczucie na mniejszości zakorzenia się w kolejnych ludziach. Zaczyna się pojawiać przyzwolenie na przemoc, jej relatywizacja. A to już krok od naprawdę okropnych rzeczy – mówiła.
Marsz Przeciwko Przemocy w Opolu obył się bez incydentów. Nie było kontrmanifestacji.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania












