Wpisujesz nazwisko w Google, szukasz profilu na Instagramie, sprawdzasz LinkedIna i oznaczone zdjęcia. Zanim dojdzie do spotkania, Ty już wiesz już, gdzie ta osoba pracuje, z kim spędza wakacje i jak wyglądał jej poprzedni związek. Sprawdzanie osoby przed pierwszą randką stało się częścią randkowania. Może zwiększyć poczucie bezpieczeństwa, ale łatwo przekroczyć granicę, za którą zaczynamy poznawać internetową wersję człowieka zamiast jego samego.
Najpierw swipe, potem internetowe śledztwo?
Poznajesz kogoś w aplikacji. Dostajesz imię, kilka zdjęć, zawód, być może nazwę miasta. Resztę potrafi dopowiedzieć wyszukiwarka.
W ciągu kilku minut można znaleźć czyjś profil społecznościowy, miejsce pracy, wspólnych znajomych i zdjęcia sprzed wielu lat. Dla części osób taki research jest w tej chwili równie naturalny, jak sprawdzenie opinii o restauracji, do której wybierają się po raz pierwszy. Chcą wiedzieć, dokąd idą i czego mniej więcej się spodziewać.
Tyle iż człowiek nie jest lokalem z oceną 4,7 w Google. Zdjęcia, komentarze i lista obserwowanych kont nie pokażą, jak czujemy się przy tej osobie, czy szanuje nasze granice ani jak reaguje, gdy słyszy „nie”.
Sprawdzanie przed randką może zwiększać poczucie bezpieczeństwa
Podstawowa weryfikacja może być rozsądnym elementem dbania o siebie, szczególnie gdy poznajemy kogoś w internecie i nie mamy żadnych wspólnych znajomych.
Profil randkowy pokazuje wyłącznie informacje wybrane przez jego właściciela. Mogą być prawdziwe, trochę podkoloryzowane albo całkowicie zmyślone. Fałszywe tożsamości są wykorzystywane między innymi do catfishingu i oszustw romantycznych.
Osoby dopuszczające się takich oszustw często tworzą fikcyjne profile, gwałtownie budują emocjonalną bliskość, a następnie proszą o pieniądze. Warto zwrócić uwagę, czy:
- imię, wiek i zdjęcia zgadzają się z informacjami przekazanymi w rozmowie,
- fotografia profilowa nie należy do innej osoby,
- opowieści nie zmieniają się z rozmowy na rozmowę,
- osoba nie unika przez długi czas rozmowy głosowej, wideo i spotkania,
- próbuje bardzo gwałtownie przenieść rozmowę poza aplikację,
- prosi o pieniądze, kody, dane bankowe, zakup kart podarunkowych albo inwestowanie.
Prośba o pieniądze od osoby poznanej w aplikacji powinna uruchomić alarm. Nie ma znaczenia, czy chodzi o bilet, leczenie, zablokowane konto, nagły wypadek czy wyjątkowo korzystną inwestycję. W razie podejrzenia oszustwa należy przerwać kontakt, porozmawiać z zaufaną osobą i zgłosić profil.
Jednak krótka rozmowa może powiedzieć więcej niż godzina scrollowania
Zamiast przeglądać zdjęcia sprzed dziesięciu lat, można zaproponować krótką rozmowę głosową albo wideo. Pozwala ona potwierdzić podstawowe informacje, a przy okazji sprawdzić, czy rozmowa w ogóle się klei.
Nie musisz od razu podawać numeru telefonu. Niektóre aplikacje pozwalają prowadzić rozmowy głosowe i wideo bez wychodzenia poza platformę. Bumble umożliwia także poproszenie drugiej osoby o weryfikację zdjęcia.
Rozmowa wideo nie daje gwarancji, iż ktoś jest bezpieczną osobą. Może jednak pomóc zauważyć oczywiste nieścisłości i zdecydować, czy przez cały czas mamy ochotę na spotkanie.
Odmowa wideorozmowy również nie musi automatycznie oznaczać oszustwa. Ktoś może nie lubić kamery, obawiać się ujawniania wizerunku albo potrzebować więcej czasu. Znaczenie ma cały sposób zachowania. Niepokój może wzbudzić uporczywe unikanie każdej formy weryfikacji połączone z presją, zmieniającymi się historiami lub prośbami o pieniądze.
Kiedy research zamienia się w śledztwo?
Granica nie zależy wyłącznie od liczby otwartych zakładek. Liczą się cel, sposób zdobywania informacji i to, co później z nimi robimy.
Sprawdzenie, czy osoba istnieje i czy podstawowe informacje się zgadzają, może służyć bezpieczeństwu. Próba odtworzenia całej historii jej życia, analizowanie poprzednich związków, przeglądanie profili członków rodziny albo szukanie adresu zamieszkania wykracza poza podstawową weryfikację.
Dobrą granicą może być zasada: sprawdzam to, czego potrzebuję, aby świadomie i bezpieczniej zdecydować o spotkaniu, ale nie próbuję dowiedzieć się wszystkiego o osobie bez jej wiedzy.
Możesz zadać sobie kilka pytań:
- Czy szukam informacji potrzebnych do podjęcia decyzji o spotkaniu?
Czy próbuję pozbyć się całej niepewności, która naturalnie towarzyszy poznawaniu nowej osoby? - Czy korzystam z publicznie dostępnych informacji?
Czy zakładam fałszywe konto, proszę innych o dostęp do zamkniętego profilu lub próbuję znaleźć prywatne dane? - Czy potrafię zaakceptować, iż czegoś jeszcze nie wiem?
Czy każdy znaleziony szczegół prowadzi do kolejnego wyszukiwania?
- Jak poczułabym lub poczułbym się, gdyby druga osoba zrobiła wobec mnie dokładnie to samo?
Jeżeli research trwa godzinami, podnosi poziom lęku albo staje się przymusem, prawdopodobnie przestał pełnić funkcję ochronną. Zamiast uspokajać, napędza potrzebę znalezienia kolejnego szczegółu.
Publiczny profil nie oznacza zgody na wszystko
To, iż jakaś informacja jest dostępna w internecie, nie oznacza, iż można wykorzystać ją w dowolny sposób.
Czym innym jest obejrzenie publicznego profilu, a czym innym zapisanie czyichś zdjęć, udostępnianie ich znajomym, publikowanie danych w grupach albo kontaktowanie się z rodziną i osobami z pracy. Nie należy też używać znalezionych informacji do wywierania presji, zawstydzania czy straszenia drugiej osoby.
Szczególną ostrożność warto zachować przy grupach, na których użytkownicy wymieniają się informacjami o osobach poznanych na aplikacjach randkowych. Mogą pomagać ostrzegać przed przemocą lub oszustwami, ale mogą również zawierać plotki, nieaktualne informacje i dane osób, które nie wyraziły zgody na ich publikację. Pojedynczy wpis nie powinien być traktowany jak potwierdzony wyrok. Jednocześnie poważnych i powtarzających się ostrzeżeń nie trzeba ignorować.
Co zrobić, gdy znajdziesz coś niepokojącego?
Nie każda nieścisłość świadczy o złych intencjach. Ktoś może używać skróconego imienia, mieć nieaktualny profil zawodowy albo nie publikować informacji o swoim życiu prywatnym.
Jeśli różnica dotyczy czegoś drobnego i czujesz się bezpiecznie, możesz zapytać o nią wprost. Zwróć uwagę nie tylko na samą odpowiedź, ale także na reakcję. Czy osoba spokojnie wyjaśnia sytuację? Czy zaczyna cię obrażać, podważać twoją pamięć, naciskać na spotkanie albo wzbudzać poczucie winy?
Nie musisz prowadzić konfrontacji, gdy znalazłaś lub znalazłeś coś, co budzi poważny niepokój. Możesz zrezygnować ze spotkania bez szczegółowego uzasadnienia. W przypadku podejrzenia oszustwa zachowaj wiadomości i zrzuty ekranu, przerwij kontakt oraz zgłoś profil administratorom aplikacji.
Jeżeli osoba grozi ci, szantażuje, publikuje twoje dane lub intymne materiały, sprawa wykracza poza „nieudaną randkę”. W takiej sytuacji warto zabezpieczyć dowody i poszukać specjalistycznego wsparcia.
Internet łatwo tworzy fałszywe pierwsze wrażenie
Profile społecznościowe są wybiórcze. Jedna osoba pokazuje, jak wygląda jej każdy weekend, inna publikuje jedno zdjęcie na dwa lata. Brak aktywności na Instagramie nie oznacza automatycznie, iż ktoś coś ukrywa. Duża liczba zdjęć również nie potwierdza, iż dobrze znamy tę osobę.
Informacje znalezione w sieci oglądamy bez kontekstu. Zdjęcie z kimś może przedstawiać osobę partnerską, przyjaciółkę, kuzyna albo kolegę z pracy. Stary komentarz nie zawsze pokazuje, jak ktoś myśli dzisiaj. Mimo to łatwo połączyć pojedyncze elementy w historię, która wydaje się logiczna.
Możemy przez to odrzucić kogoś na podstawie nieaktualnych informacji albo zbudować idealną wersję osoby, której jeszcze nie znamy. Na pierwszej randce spotykamy wtedy nie tylko człowieka, ale też własne wyobrażenia na jego temat.
Bezpieczniejsza randka nie kończy się na Google
Nawet dokładnie sprawdzony profil nie daje pewności, iż spotkanie będzie bezpieczne. Osoba może mieć prawdziwe nazwisko, autentyczne zdjęcia i wielu wspólnych znajomych, a mimo to ignorować granice lub zachowywać się przemocowo.
Przy pierwszym spotkaniu warto:
- wybrać publiczne, uczęszczane miejsce,
- przekazać zaufanej osobie, gdzie i z kim się spotykasz,
- ustalić orientacyjną godzinę powrotu lub umówić się na krótką wiadomość po randce,
- samodzielnie zaplanować dojazd i powrót,
- nie podawać od razu adresu domu,
- pilnować swojego napoju,
- mieć możliwość zakończenia spotkania w dowolnym momencie.
Spotkajcie się w publicznych miejscach, poinformuj zaufane osoby o planach. Niektóre aplikacje pozwalają przesłać bliskiej osobie miejsce, godzinę i dane dotyczące spotkania. Tinder udostępnia funkcję Share My Date, dzięki której można przekazać takie informacje wybranej osobie.
Możesz wyjść, gdy czujesz dyskomfort. Nie musisz czekać, aż wydarzy się coś „wystarczająco złego”. Nie masz też obowiązku kontynuować spotkania dlatego, iż druga osoba przyjechała z daleka, zapłaciła za drinka albo wcześniej dobrze wam się pisało.
Bezpieczeństwo nie jest testem, który można zdać albo oblać
Żadna lista zasad nie daje pełnej ochrony przed przemocą, manipulacją czy oszustwem. Możesz sprawdzić osobę, wybrać publiczne miejsce, poinformować bliskich i przez cały czas zostać skrzywdzoną_ym.
Odpowiedzialność zawsze ponosi osoba, która przekracza granice, oszukuje lub stosuje przemoc. Nigdy osoba, która jej zaufała, zgodziła się na spotkanie, poszła do czyjegoś mieszkania albo nie rozpoznała sygnałów ostrzegawczych.
Zalecenia dotyczące bezpieczeństwa mają dawać więcej możliwości działania. Nie służą ocenianiu decyzji osoby, która doświadczyła krzywdy.
Ile warto wiedzieć przed pierwszą randką?
Tyle, żeby podjąć świadomą decyzję o spotkaniu i zadbać o podstawowe bezpieczeństwo. Nie tyle, żeby przed zamówieniem kawy znać imiona wszystkich byłych osób partnerskich.
Możesz sprawdzić, czy osoba jest tym, za kogo się podaje. Możesz zaproponować rozmowę wideo, poprosić o weryfikację profilu albo zrezygnować ze spotkania, gdy coś budzi twoje wątpliwości. Nie musisz przy tym poznawać całej jej historii bez jej wiedzy.
Pierwsza randka zawsze wiąże się z pewną niewiadomą. Dopiero podczas rozmowy, obserwowania zachowania i sprawdzania, jak czujemy się w czyimś towarzystwie, zdobywamy informacje, których nie znajdziemy w Google.









