Środa. Dzień zaczął się spokojnie, a ja, Robert Nowak, znalazłem się w prawie pustym wagonie pociągu podmiejskiego jadącego z Warszawy na moją działkę w okolicach Piaseczna. Myśli krążyły wokół wspomnień o Zosi, mojej zmarłej żonie. Tyle razy jeździliśmy razem na naszą działkę, a odkąd Jej zabrakło, unikałem tego miejsca patrzenie na opuszczoną ziemię bolało podwójnie […]