Wychodzisz z domu, a tam... łoś liże twój samochód. To jedna z takich sytuacji, które trudno wytłumaczyć komuś, kto nigdy tego nie doświadczył. Bo jak wyjaśnić, iż nie udało ci się wyjechać o czasie, bo zwierzę stołowało się przed twoim domem? Brzmi jak historia z gatunku "psa, który zjadł pracę domową". A jednak zdarza się zimą i to częściej, niż mogłoby się wydawać. Dlaczego łosie liżą samochody i co robić, gdy akurat wybiorą twój?
REKLAMA
Zobacz wideo "Nie lubię ścianek i całego tego shitu. Chcę po prostu grać w filmach i robić muzę". Helena Englert w "Z bliska"
Łoś liże samochód? Leśniczy tłumaczą i ostrzegają
Powodem nie jest nagle odkryta przez łosia miłość do smaku karoserii. Zwierzę nie daje ci też w ten sposób sygnałów, iż pora odwiedzić pobliską myjnię. Przyczyną, jak podkreśla Kampinoski Park Narodowy we wpisie opublikowanym na Facebooku, jest sól z dróg i parkingów, której resztki pozostają na autach.
Dla łosia to cenne źródło sodu - mikroelementu niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania organizmu
- czytamy. Dzięki niemu zwierzę zachowuje równowagę elektrolitową i jest w stanie lepiej regenerować osłabiony zimą organizm. Z tego powodu też leśniczy w lasach rozkładają tzw. lizawki, z których korzystają zarówno łosie, jak i sarny oraz jelenie.
Choć ta scena może wyglądać zabawnie, w rzeczywistości nie jest bezpieczna
- ostrzega KPN. I chodzi tu przede wszystkim o dobro zwierzęcia. To bowiem skraca dystans między nim a ludźmi i stwarza dla niego zagrożenie, m.in. związane z wchodzeniem na ulice, z których również często zlizuje resztki soli. Poza tym mieszanka, którą posypywane są drogi, nie jest dla niego zdrowa, przede wszystkim z powodu zanieczyszczeń.
Co robić, gdy spotkasz łosia? "Nie podchodzić, nie straszyć"
Co więc robić w takiej sytuacji? Radą na Instagramie podzielił się podróżnik Piotr Horzela. Przede wszystkim nie należy wpadać w panikę i nie trzeba zwracać uwagi zwierzęcia. - Nie podchodzić, nie straszyć, nie machać rękami, nie krzyczeć. A to dlatego, iż łoś wkurzony może pogonić - tłumaczy i dodaje, iż przestraszone zwierzę może też porysować karoserię lub uszkodzić samochód.
Piotr Horzela radzi, by uzbroić się w cierpliwość i skorzystać z okazji, by poobserwować przyrodę. - Można też zadzwonić do pracodawcy i powiedzieć mu: "Przepraszam, spóźnię się, bo łoś mi samochód lizał" - zażartował.












