Spotykałem się z Grażyną prawie rok, naprawdę nie żałowałem dla niej ani grosza i ani dla niej, ani dla jej wnuka. Ale wystarczyło mi raz poprosić o kilka pierogów na wynos, żebym natychmiast zrozumiał, gdzie jest moje miejsce. Siedzieliśmy w sympatycznej kawiarni w centrum Poznania, sączyła się cicho muzyczka, a przede mną kelner położył plastikowe […]