Spotkanie w ciemno: Nowe przygody w poszukiwaniu miłości

twojacena.pl 2 tygodni temu

Po sprzeczce z Bogusławą Kaczmarczyk poczułem się trochę winny. Rozwód z żoną zostawił mnie samotnym, a Bogusława koleżanka z pracy, której kaprysy nie dało się zignorować ciągle znajdowała powód do kłótni.

Mógłbym nie podsycać tego konfliktu, ale już mam dość jej wybryków myślałem, wracając do domu swym Skodą po kolejnych godzinach w biurze. Gdybyśmy spierali się na osobności, byłoby to w porządku, ale ona krzyczy przy wszystkich w gabinecie, a koledzy tylko się śmieją. Co ciekawe, wszyscy zdziwieni pytają, co w niej widzę. Na szczęście usunąłem już jej numer

Wieczorem postanowiłem się zrelaksować. Zjadłem kolację, położyłem się na kanapie i przeglądałem telefon, przelotnie zerkając na telewizor. Nastrój nieco przygniatał.

Jadwiga Szymczak już spała, kiedy telefon nagle zadzwonił. Numer nieznany, a ona z półsnu odpowiedziała sennym głosem:

Tak?

Cześć odezwał się męski, obcy głos przez cały czas się gniewasz?

Nie odparła, choć jeszcze zaspana, już wyczuwała, iż to nie jest jej głos.

Przepraszam, popełniłem błąd. Wiesz, hałasować przy wszystkich nie jest elegancko, i i tak się obraziłem. Od razu usunąłem twój numer, ale chyba pamiętam go na pamięć. Przyjadę do ciebie.

Teraz? spojrzała na zegarek; była pierwsza godzina nocna.

Jadwiga pragnęła wrócić do snu, nie zamierzając wyjaśniać, iż zadzwonił pod niewłaściwy numer. Krótko po namyśle odpowiedziała:

Przyjedź.

Nie myślała już więcej o tajemniczym rozmówcy, uśmiechając się jedynie, iż pewnie popełnił jakiś błąd i pojechał do swojej dziewczyny. Zasnęła.

Rano, po wypiciu kawy i umyciu filiżanki, telefon znów zadzwonił.

O jancie, kto dzwoni tak wcześnie? Praca czeka Och, to ten sam nieznany numer, co w nocy pomyślała, podnosząc słuchawkę.

Cześć powtórzył ten sam głos.

Cześć.

W nocy moja dziewczyna wyrzuciła mnie z domu i zamknęła drzwi na moją twarz przyznał z uśmiechem.

No i widzę, iż nie przejmujesz się tym za bardzo od razu przeszli na ty.

Masz rację A teraz, jako porządną dziewczynę, powinnaś mi zrekompensować moralny szkodę.

Jadwiga roześmiała się szczerze, po czym zapytała:

Ja? Co ja tutaj robię? Numer trzeba było lepiej zapamiętać.

Dlaczego nie powiedziałeś od razu, iż się pomyliłeś?

Bo chciałam spać. Kulturalni ludzie nie dzwonią do dziewczyn w nocy.

Może się z tobą zgodzę, ale musisz mi umówić randkę

To już za dużo, marzy ci się coś nierealnego

A czemu nie? Spotkaliśmy się nocą, więc nie musi być daremny.

adekwatnie się nie poznaliśmy.

W takim razie ja jestem Grzegorz. A ty jak masz na imię?

Jadwiga odpowiedziała automatycznie.

Świetnie, podoba mi się twoje imię zaśmiał się Grzegorz spotkajmy się dziś wieczorem w kawiarni Szczęście około szóstej.

Boże, nie widziałeś mnie w twarz, a już proponujesz spotkanie Może jestem stara i straszy mnie jak Baba Jaga.

Z głosu brzmisz młodo i pięknie odparł śmiejąc się ja też jestem w pełni sił. W sumie jestem trochę jasnowidzem, wszystko widzę Podobasz mi się już teraz.

Jadwiga roześmiała się.

Po co więc pytałeś o imię?

No cóż, choćby jasnowidze się mylą. Co powiesz na randkę? Czekam na ciebie w Szczęściu.

Nie zamierzam się z tobą spotykać, jesteś zbyt zarozumiały i pewny siebie odparła.

Nie namawiam, ale zdecydowanie polecam, masz jeszcze czas do wieczora odłączył się Grzegorz.

Jadwiga pojechała do biura, nieco zakłopotana.

Co to było? Kim on jest?

Cały dzień kręciła się z dokumentami niczym wiewiórka w kołowrotku, biuro przygotowywało się do kontroli, trzeba było wszystko dopiąć na ostatni guzik.

Jadwiga ma trzydzieści trzy lata, rozwód miał miejsce dwa lata temu. Nie mieli dzieci; mąż nie chciał ich, mimo jej namyśleń. Po przyjściu młodszej siostry z bliźniakami mąż odszedł z domu, wrócił wieczorem w gniewie i wykrzyknął:

Nie mogę wytrzymać tych małych, krzyczących i wpadających wszędzie Powiedz siostrze, żeby nie przychodziła, kiedy jestem w domu.

Wkrótce rozwiedli się bez żalu. W biurze nie było czasu, by Jadwiga myślała o Grzegorzu i jego porannych telefonach. Nie brała tej znajomości na poważnie, zwłaszcza iż nie zamierzała iść na randkę w ciemno.

Szef, widząc jej przydatność, zlecił jej istotny projekt:

Jadwiga, przynieś mi te dokumenty, które wczoraj pokazałaś rzekł, przemykając przez korytarz. Trochę się w tym zastanawiam

Wśród współpracowników krążyły plotki:

Co ona tak robi, iż nasz pan Borys (tak go potocznie nazywali) daje jej dokumenty? Nie jesteśmy głupi Do tego jeszcze premie wypłaca.

Najgłośniej skarżyła się Rita, a jej odpowiedzi płynęły od Tymoteusza:

Zazdrość to czarna magia, Rita, sam nie jesteś w stanie niczego dobrze policzyć. Nasz szef ma oczy jak sokole, widzi, kto na co zdolny.

Oj, i ty tam Co, na tej polskiej ziemi światło się rozbłysło?

Tymoteusz nigdy nie kłócił się z kobietami, po prostu tłumaczył sytuację sprawiedliwie.

Po pracy Jadwiga odetchnęła z ulgą, dzień był produktywny. Zaparkowała auto i ruszyła w drogę. Nieświadomie skręciła w stronę kawiarni Szczęście i zatrzymała się, nie wysiadając z samochodu.

Patrzyła, jak ludzie podchodzą do lokalu. Przed wejściem stał młody mężczyzna z bukietem białych róż, odwrócony lekko w stronę przejścia, jakby czekał na kogoś.

W końcu obrócił się w jej stronę. Jadwiga poczuła, iż serce przyspieszyło.

To Grzegorz, moja pierwsza miłość wykrzyknęła.

Od tamtej chwili nie spotkała go już nigdy.

W liceum Grzegorz był w jedenastym roczniku, a Jadwiga w dziewiątym. Wiele dziewczyn szukało jego uwagi, ale on nie patrzył na nią, bo była młodsza. Przyjaźnił się z Łucją, piękną i wyniosłą koleżanką, której ojciec był burmistrzem, więc miała wszystko.

Ciekawe, czy to naprawdę Grzegorz Nie pamiętam go głosu, nie rozmawiałam z nim. Po szkole wyjechał na studia i już go nie spotkałam rozmyślała Jadwiga. Zobaczę, kogo on czeka.

Grzegorz kręcił głową, wyczekując kogoś, trochę nerwowo. Jadwiga wysiadła z auta i podeszła do kawiarni. Gdy zobaczył ją, szeroko się uśmiechnął.

Nie pomyliłem się, pomyślał, to naprawdę ona. Taki obraz miałem w głowie.

Podszedł i podał jej białe róże.

Jadwiga, to dla ciebie.

Skąd wiesz, iż lubię białe róże?

Po prostu tak wyczułem, nie wahałem się ani chwili.

Nie przypominam ci się, ale wiem, iż to ty, Grzegorz, i iż byliśmy w tej samej szkole, choć ja byłam młodsza. Nie patrzyłeś wtedy na mnie.

Jadwiga, byłaś naszą najlepszą siatkarką, pamiętam twoje serwisy, choć były rzadkie. Byłaś mała, ale piękna wspominał, choć nie pamiętał dokładnie nóg, chyba raczej z gry w siatkówkę.

Rozmawiali w kawiarni do późna, potem pojechali własnymi autami i umówili się na kolejny wieczór. Od tego czasu spotykali się regularnie, rozmawiali i trochę żałowali straconego czasu.

Po sześciu miesiącach Grzegorz i Jadwiga wzięli ślub, a po roku urodziła im się urocza córeczka, a potem syn. Byli szczęśliwi i często wspominali szkolne lata. To nocne, przypadkowe spotkanie doprowadziło ich do szczęśliwego małżeństwa, choć w rzeczywistości znali się od lat. Los połączył ich ponownie, a przeznaczenie zawsze znajdzie drogę.

Idź do oryginalnego materiału