Cześć od żony
Kochanie, odbierzesz mnie dziś z pracy? Justyna dzwoni do męża z nadzieją, iż po ciężkim dniu nie będzie musiała tłuc się czterdzieści minut zatłoczonym autobusem.
Jestem zajęty odpowiada krótko Piotr. W tle jednak wyraźnie słychać grający telewizor, a więc Piotr cały czas siedzi w domu.
Do oczu Justyny napływają łzy żalu. Ich małżeństwo wyraźnie się psuje, chociaż jeszcze pół roku temu Piotr nosił ją na rękach. Co się tak nagle zmieniło? Justyna tego nie rozumie.
Dba o sylwetkę, spędza sporo czasu w siłowni. Fantastycznie gotuje w końcu pracuje w znanej warszawskiej restauracji. Nigdy nie prosiła o pieniądze, nie urządzała awantur, była gotowa spełniać każdy kaprys męża…
gwałtownie cię sobie rozpieści, kręciła głową mama, wysłuchując żali córki. Nie można zawsze wszystkim dogadzać facetowi.
Po prostu go kocham bezradnie uśmiecha się Justyna. A on mnie też
******************************
Jednak mu się znudziłam, Justyna przygryza wargę, przeglądając historię w komputerze. Okazuje się, iż Piotr spędza całe wolne chwile na portalach randkowych, pisząc jednocześnie z kilkoma kobietami. Czy nie mógł po prostu ze mną o tym pogadać? Przecież zrozumiałabym i puściła wolno. Po co się męczyć u boku nielubianej osoby i ranić ją takim traktowaniem?
Wygląda na to, iż czeka ich rozwód. Cóż, Justyna jest silna, da sobie radę. Ale nie wypuści go tak łatwo. Piotrowi należy się mała zemsta…
Tego samego wieczoru Justyna zakłada konto na tym samym serwisie, co Piotr, odnajduje go i pisze pierwsza. Zdjęcie bierze z internetu, lekko przerabia w programie graficznym i ma pewność, iż Piotr się nabierze. I rzeczywiście łapie się na haczyk.
Zaczyna się burzliwa korespondencja. Piotr przedstawia się jako wolny, gotowy na poważny związek i dzieci. Najlepiej opisuje swój wspaniały charakter, co Justynę doprowadza do łez śmiechu. Przecież ona najlepiej wie, jak ciężko jest się do Piotra dostosować.
Spotkajmy się pisze Justyna i wstrzymuje oddech, czekając na odpowiedź.
Jasne! odpisuje po kilku sekundach. Ale ostatnio siostra u mnie mieszka, przygotowuje się do matury. Może więc na neutralnym gruncie, a potem możemy skoczyć do hotelu?
Serio? wyrwało się Justynie po przeczytaniu. Dlaczego on myśli, iż każda dziewczyna pójdzie z nim ot tak do hotelu? Przeciętna osoba by się obraziła! Ale dla mnie to choćby lepiej.
A może jednak u mnie? Mieszkam sama, mam domek pod Warszawą. Nikt nam nie przeszkodzi rozważa w myślach, czy się zgodzi.
Świetny pomysł! Piotr wydaje się zachwycony. Pewnie cieszy się, iż nie będzie musiał wydawać pieniędzy. Podaj adres i godzinę. Przylecę na skrzydłach miłości.
Ul. Lipowa 25, o 22.00. Pasuje?
Jasne! Czekaj na mnie.
Godzinę przed umówionym spotkaniem Piotr udaje, iż nagle dostał pilny telefon z pracy. Nie może znaleźć kluczyków do samochodu. Pyta Justynę, czy gdzieś je widziała.
Chyba były na szafce Justyna patrzy mu prosto w oczy, ściskając kluczyki w kieszeni. Może kot je zgubił?
Trudno, wezwę taksówkę. Nie czekaj, idź spać.
Ale Justyna wcale nie zamierza na niego czekać. Po co? Spędza ten czas praktycznie pakuje swoje rzeczy. Dobrze, iż ma własne mieszkanie po babci. Jedyną rzeczą, którą po sobie zostawia, jest pozew rozwodowy ułożony na samym środku stołu.
Piotr wraca do domu nad ranem wściekły jak osa. Droga zajęła mu ponad godzinę, a Anny z internetu tam nie było.
Adres istnieje, dom również. Ale otwiera mu drzwi kobieta, która wygląda zupełnie inaczej niż na zdjęciu przynajmniej trzy razy od niego większa. Jest ubrana tylko w zwiewny, prześwitujący szlafrok; Piotr oddałby wszystkie swoje oszczędności w złotówkach, byle tylko nie mieć tego widoku przed oczami.
Zresztą ledwie udało mu się od niej uwolnić! Musi ponownie zamawiać taksówkę, byle tylko stamtąd zniknąć. Na auto czeka nieprzyzwoicie długo, zmarzł w lekkiej marynarce. A kierowca okazuje się dziwakiem, najpierw wiezie go gdzieś na obrzeża Słowem, noc marzeń!
Dopiero wchodząc godzinę później do swojego mieszkania i widząc pozew rozwodowy na stole, pojmuje, kto za tym wszystkim stoi. Tuż obok szminką napisane jest na blacie:
Słodka zemsta…






