Większość nastolatków słyszy, iż powinna mieć plan na przyszłość, zanim tak naprawdę zdążą dobrze poznać samych siebie. Od najmłodszych lat pojawiają się pytania: „Kim chcesz zostać?”, „Na jakie studia pójdziesz?”, „Co chcesz robić po szkole?”. Brzmią niewinnie, często wynikają z troski albo zwykłej ciekawości, ale z czasem zaczynają ciążyć.
Młode osoby wciąż się zmieniają, rozwijają, testują różne wersje siebie i dopiero odkrywają, co je interesuje. A jednocześnie coraz częściej oczekuje się od nich, iż będą już znały odpowiedź na pytanie, jak ma wyglądać ich dorosłe życie. Ta presja potrafi uruchomić stres, lęk przed porażką i poczucie, iż brak gotowego planu oznacza bycie „w tyle”. Tymczasem niepewność nie jest porażką. Jest naturalną częścią dorastania.
Szkoła, oceny i poczucie, iż każda decyzja jest ostateczna
Duża część tego napięcia zaczyna się w szkole. Oceny, testy, rankingi, średnie, egzaminy i rekrutacje sprawiają wrażenie, iż każda decyzja ma ogromne znaczenie. Jedna gorsza ocena może uruchomić myśl: „Wszystko zepsułam”, „Nie dostanę się tam, gdzie chcę”, „Moja przyszłość właśnie się komplikuje”.
Uczniowie bardzo wcześnie są zachęcani — a czasem wręcz zmuszani — do wyboru przedmiotów, profili, kierunków, aktywności dodatkowych czy ścieżek edukacyjnych. Często dzieje się to, zanim zdążą sprawdzić, co ich interesuje, w czym czują się dobrze i jak wygląda codzienność związana z danym zawodem.
To, co powinno być etapem poznawania możliwości, bywa przeżywane jak wyścig z czasem. Zamiast uczyć się we własnym tempie, wiele młodych osób ma poczucie, iż musi natychmiast zdecydować, kim będzie — zanim jeszcze dostanie przestrzeń, żeby zadać sobie pytanie: „Kim adekwatnie jestem?”.
Za dużo możliwości też może przytłaczać
Okres nastoletni to moment, w którym świat zaczyna się otwierać. Pojawia się więcej samodzielności, nowych doświadczeń, znajomości, aktywności i pierwszych poważniejszych decyzji. Z jednej strony to ekscytujące. Z drugiej — liczba dostępnych opcji może paraliżować.
Wybór szkoły, studiów, przyszłej pracy, zajęć dodatkowych czy egzaminów zaczyna tworzyć wrażenie, iż od każdej decyzji zależy cała przyszłość. Im więcej możliwości, tym łatwiej o pytanie: „A co, jeżeli wybiorę źle?”.
Wiele młodych osób czuje, iż powinno dokładnie wiedzieć, czego chce od życia i jak krok po kroku to osiągnąć. Prawda jest jednak taka, iż większość ludzi w tym wieku jeszcze tego nie wie. I nie musi wiedzieć. Zrozumienie własnych potrzeb, talentów, ograniczeń i zainteresowań wymaga czasu oraz doświadczeń, których nie da się zdobyć wyłącznie z poziomu teorii.
Rodzina: troska, która czasem zamienia się w presję
Swoją rolę odgrywa też otoczenie rodzinne. Rodzice i bliscy zwykle chcą dobrze. Dzielą się doświadczeniem, ostrzegają przed błędami, zachęcają do „rozsądnych” wyborów. Problem pojawia się wtedy, gdy wsparcie zaczyna brzmieć jak oczekiwanie, a troska jak presja.
Komunikaty w stylu „musisz zdecydować już teraz”, „to wpłynie na całe twoje życie”, „nie możesz zmarnować szansy” mogą wzmacniać lęk przed popełnieniem błędu. Młoda osoba zamiast czuć, iż może porozmawiać o wątpliwościach, zaczyna obawiać się rozczarowania innych.
Czasem dochodzi też do nieporozumień. Nastolatki zakładają, iż rodzice oczekują konkretnej szkoły, kierunku albo zawodu. Rodzice z kolei mogą popychać dziecko w daną stronę, bo są przekonani, iż właśnie tego ono chce. W efekcie wszyscy dążą do celu, który niekoniecznie odpowiada rzeczywistym potrzebom młodej osoby. Dlatego tak ważna jest rozmowa, nie tylko o wynikach i planach, ale też o lęku, zmęczeniu, niepewności i potrzebie czasu.
Media społecznościowe i złudzenie, iż inni już wiedzą
Do presji szkolnej i rodzinnej dochodzą media społecznościowe. W sieci łatwo odnieść wrażenie, iż wszyscy mają wszystko zaplanowane: sukcesy, świadectwa, rekrutacje, staże, wyjazdy, konkretne cele i wielkie plany. Rzadziej widać chaos, zwątpienie, zmianę zdania czy zwykłe poczucie zagubienia.
Porównywanie się z takimi wycinkami rzeczywistości może być bardzo obciążające. Brak sprecyzowanego planu zaczyna wyglądać jak osobista porażka, choć wiele osób przeżywa dokładnie to samo, tylko nie pokazuje tego publicznie.
Warto pamiętać, iż deklaracja „wiem, co chcę robić” nie zawsze oznacza pewność. Czasem jest sposobem na poradzenie sobie z oczekiwaniem, iż „powinno się już wiedzieć”. A czasem plan, który wygląda na bardzo konkretny, za kilka miesięcy lub lat i tak się zmieni.
Lęk przed przyszłością ma prawdziwe konsekwencje
Presja, żeby mieć wszystko poukładane, wpływa na zdrowie psychiczne i emocjonalne. Może prowadzić do napięcia, stresu, lęku przed porażką i poczucia bezradności. Niektórzy zaczynają unikać nowych doświadczeń, bo boją się, iż stracą czas albo popełnią błąd. Inni zostają przy wyborach, które już im nie służą, bo wydaje im się, iż jest za późno na zmianę.
W efekcie, zamiast odkrywać, kim są, próbują dopasować się do tego, kim „powinni” być. Zamiast sprawdzać różne możliwości, szukają jednej bezpiecznej odpowiedzi. Zamiast uczyć się siebie, zaczynają zarządzać cudzymi oczekiwaniami.
JAK PORADZIĆ SOBIE Z LĘKIEM I SAMOTNOŚCIĄ NA PIERWSZYM ROKU STUDIÓW
Dlatego tak ważne jest odróżnienie zdrowej mobilizacji od presji, która paraliżuje. Stres może czasem pomagać w działaniu, ale jeżeli odbiera sen, spokój, ciekawość i poczucie wpływu, przestaje być motywacją, a zaczyna być ciężarem.
Wybór kariery nie musi być decyzją na całe życie
Młode osoby często słyszą pytanie: „Co chcesz robić po szkole?”. Jednak w wieku kilkunastu lat naprawdę nie trzeba znać odpowiedzi. To etap poznawania siebie, a nie podpisywania umowy z jedną wersją przyszłości.
Zamiast traktować wybór kierunku czy zawodu jak ostateczne zobowiązanie, warto potraktować go jak proces. Można rozmawiać z osobami, które wykonują interesujące zawody, pytać o ich codzienność, sprawdzać, jak wygląda praca w praktyce, uczestniczyć w dniach otwartych, korzystać z konsultacji z doradcami, testować różne aktywności.
Wyobrażenie o zawodzie często różni się od rzeczywistości. Dlatego im więcej konkretnych informacji, tym mniejsze ryzyko, iż decyzja będzie oparta wyłącznie na presji, fantazji albo oczekiwaniach innych osób.
„Najlepsza” szkoła nie zawsze znaczy najlepsza dla ciebie
Wiele napięcia buduje się wokół przekonania, iż trzeba dostać się do „najlepszej” szkoły albo na „najlepszą” uczelnię. Tymczasem najlepsze miejsce to nie zawsze to z najwyższego miejsca w rankingu. Czasem ważniejsze jest dopasowanie: atmosfera, wsparcie, sposób nauki, możliwości rozwoju, lokalizacja, koszty, styl życia i poczucie bezpieczeństwa.
Dla przyszłości często większe znaczenie ma to, jak młoda osoba wykorzysta dany etap, czego się nauczy, jakie zdobędzie doświadczenia i czy będzie miała przestrzeń do rozwoju, niż sama nazwa szkoły.
Wybór edukacyjny nie powinien być wyłącznie projektem prestiżowym. Powinien być też pytaniem o dobrostan: gdzie mogę się rozwijać bez ciągłego poczucia, iż muszę udowadniać swoją wartość?
Egzaminy są ważne, ale nie warto budować poczucia swojej wartości tylko na ocenach
Wyniki testów i egzaminów potrafią wydawać się najważniejszym kryterium przyszłości. Oczywiście mają znaczenie, ale nie definiują całej osoby ani wszystkich jej możliwości. Są jednym z elementów, a nie pełnym obrazem potencjału.
Jeśli egzaminy są źródłem dużego stresu, warto sprawdzać dostępne opcje: możliwość poprawy, różne zasady rekrutacji, szkoły i programy, które patrzą szerzej niż tylko na wynik liczbowy. Nie każda ścieżka wymaga tego samego zestawu osiągnięć. Nie każdy sukces zaczyna się od idealnego wyniku.
Ważne, żeby nie budować poczucia własnej wartości wyłącznie na ocenach. Ocena mówi coś o konkretnym sprawdzianie, w konkretnym momencie. Nie mówi wszystkiego o inteligencji, wrażliwości, pracowitości, kreatywności ani przyszłości.
Aktywności dodatkowe: potraktuj je jako rozwój, a nie tylko punkt w CV
Zajęcia pozalekcyjne mogą być świetną przestrzenią do odkrywania siebie. Uczą współpracy, odpowiedzialności, przywództwa, organizacji czasu i sprawdzania własnych zainteresowań. Problem zaczyna się wtedy, gdy są wybierane wyłącznie po to, żeby „dobrze wyglądały” w dokumentach rekrutacyjnych.
Nie każda aktywność musi być strategiczna. Nie wszystko musi prowadzić do konkretnego celu zawodowego. Czasem warto robić coś dlatego, iż daje radość, pozwala odpocząć, rozwija ciekawość albo pomaga poznać ludzi.
Autentyczne doświadczenie jest bardziej wartościowe niż aktywność dopisana do listy z obowiązku. To właśnie z prawdziwego zaangażowania najczęściej wynikają najważniejsze wnioski.
Dorastanie to nie projekt do perfekcyjnego zaplanowania
Młodzi ludzie potrzebują czasu i przestrzeni, żeby dochodzić do odpowiedzi we własnym tempie: bez ciągłego oceniania, porównywania i ponaglania. Zamiast wymagać gotowych planów, warto wzmacniać ich ciekawość, elastyczność i gotowość do próbowania.
Dorastanie nie polega na tym, żeby od razu mieć idealnie ułożony plan. To proces uczenia się, sprawdzania, mylenia się, zmieniania zdania i redefiniowania tego, co jest ważne.
Dojrzewanie to nie gwałtowny skok, ale proces rozciągnięty w czasie – suma doświadczeń, pomyłek i licznych sytuacji, w których po prostu nie mamy pojęcia, czy wybraliśmy adekwatny kierunek. Brak wszystkich odpowiedzi nie oznacza, iż zostajemy w tyle. Oznacza po prostu, iż jesteśmy w trakcie procesu, który nie musi być idealny, żeby prowadził w dobrą stronę.
Więcej o presji i odnajdywaniu siebie znajdziesz w filmach ,,Stereo Girls” i ,,Gymnast” pokazywanych w ramach Mastercard OFF CAMERA w sekcji “Nastoletnie dramy”.














