Siostrzenica przyjechała do mnie w odwiedziny, ale złości się, iż nie gotuję jej jedzenia.

newsempire24.com 1 dzień temu

Hej, słuchaj, wpadła do mnie siostrzenica na kilka dni, a potem zrobiła minę, bo nie podałam jej obiadu.
Mieszkam z moją siostrą w różnych miastach ona w Krakowie, ja w Warszawie. Jej córka, Zosia, marzy o studiach na uczelni, którą właśnie ja mam w pobliżu. Będzie mieszkała w akademiku, ale najpierw przyjechała na tydzień, żeby załatwić jakieś formalności egzamin, papierki, co tam. Nie wchodzę w szczegóły, po prostu wiem, iż przed rozpoczęciem studiów przyjeżdża się połatować wszelkie sprawy. Siostra zgodziła się, iż Zosia zostanie u mnie kilka dni.

Kwestia jedzenia nie była wcześniej omawiana. jeżeli jej mama milczy, to chyba same muszą się dogadać. Patrzę, a Zosia siedzi w salonie i wzdycha. Pytam, co się stało. Odpowiada, iż liczyła na ciepły obiad od mnie. Bez ceregieli rzucam jej: Nie będę cię karmić, mam własny plan. Muszę już iść! Zadzwoń do mamy, niech przeleje ci trochę pieniędzy na kartę, kupiesz sobie jakąś bułkę, serka i wypijesz herbatę. Herbaty też nie ma kup ją! Wiesz, iż masz już 18 lat, nie jesteś już mała!”.

Mama Zosi dawno już nie rozmawiała ze mną o życiu, nie wie, iż po tym, jak dzieci wylądowały w gnieździe, mój mąż gdzieś zniknął, a ja wpadłam w wir pracy. Mam szalone tempo i rzadko bywam w domu, sił na domowe obowiązki już nie mam. Chciałabym choć trochę zdrzemnąć się i w pełni się wyspać.

Nie zamierzam rezygnować z gościa. Fajnie spotkać się z Zosią tak urosła, stała się naprawdę kobieca, ale! Nie jestem już tą wolną, szybą ciocią Łucją, co kiedyś potrafiła ugotować wszystko, nie licząc czasu i sił. Niech sama kupi produkty, pokroi, ugotuje, usmaży, ugotuje na parze. A jeszcze lepiej niech zamówi coś gotowego, żeby nie zniszczyła mi kuchni ani mieszkania.

Teraz jest trochę wkurzona, milczy i złości się codziennie. Myślała chyba, iż dostanie pełny wyżywienie od mamy. Może kiedyś się uspokoi. Trudno nagle przestać być dobrej i wygodnej, bo tyle lat utrzymywałam spokojne relacje z najbliższymi. przez cały czas jestem przyjazna: dałam darmowy koc i miejsce do spania, ale bez wszystkiego w pakiecie. Poszłam do psychologa po radę, jak delikatnie wytłumaczyć rodzinie, iż już nie jestem tak funkcjonalna jak kiedyś. Trzeba na mnie mniej liczyć!

Idź do oryginalnego materiału