Było leniwe sobotnie popołudnie, mój wyczekany dzień wolny, kiedy skrupulatnie sprzątałam mieszkanie na warszawskiej Pradze. Nagle rozdzwonił się telefon to była znajoma, Justyna, której ton nie pozostawiał miejsca na negocjacje: ona i jej syn, Kuba, zapowiedzieli się u mnie za dziesięć minut, jakby to była oczywista sprawa. Próbowałam grzecznie tłumaczyć, iż jestem w trakcie sprzątania, […]