Sergeusz stracił siostrę. Pojechał do rodzinnej wsi, by ją pochować. Tamara, żona Sergeusza, została w domu – zdrowie jej nie pozwoliło pojechać

newskey24.com 1 tydzień temu

U Stanisława zmarła siostra. Pojechał więc do rodzinnej wsi ją pochować. Jego żona, Tamara, została w domu zdrowie już nie to, wycieczki na wieś nie dla niej. Tamara wiedziała, iż mąż dziś wróci, wszystko przygotowała wcześniej: w miseczkach parowała ziemniaczana gnieciucha i smażone kotlety. Stanisław wszedł do kuchni.

O, akurat na kolację się załapałeś rzuciła Tamara.

Stanisław milczał, dziwnie przyglądając się żonie.

Co się stało? Tamara spojrzała zaskoczona.

Nie wróciłem sam powiedział wreszcie.

Jak to nie sam? A z kim niby? nie dowierzała.

Prezenty dla żony

Tamara Aleksandrowna myśli teraz: oto nadeszła starość. Leży, patrzy w sufit i wspomina, co za życie jej przypadło, zwłaszcza ostatnie trzy lata.

Wtedy i mąż jeszcze żył, akurat ukończył sześćdziesiąt dwa lata. Siostra Stanisława na wsi była samotna, więc pojechał ją pochować. A wrócił…

Przy powrocie pchnął przed siebie wątłą dziewczynkę.

Tamaro, to wnuczka mojej siostry. Ma na imię Kinga.

Tamara obrzuciła ją surowym wzrokiem, rzuciła mężowi ponure spojrzenie, ale zaraz powiedziała:

Wchodź, Kinga! Zaraz nakryję do stołu.

Wszystko już wcześniej ugotowała wiedziała, iż mąż wróci. Na talerzach parowały ziemniaki i kotlety.

Siadaj, Kinga! Jedz! powiedziała, starając się, by zabrzmiało to najserdeczniej.

Kuchnia i jadalnia

Dziewczynka zaczęła jeść, a gospodyni pociągnęła męża za ramię do sypialni.

Stanisławie, co to za historia? spytała szeptem, przymykając drzwi.

Tamaro, niech ona z nami zostanie, dziewczynka nie ma nikogo.

A twoja siostrzenica?

choćby się na pogrzeb nie pokazała. Siostra sama wychowywała wnuczkę od trzeciego roku życia Stanisław westchnął ciężko. Teraz dziewczynka została zupełnie sama.

Stasiu, my już emeryci. Ze zdrowiem u nas różnie. Ile ona ma lat?

Dwanaście.

Trzeba ją będzie wychować do dwudziestki.

Dostaniemy zasiłek. Dom siostry sprzedam za pół roku, już się dogadałem. Co prawda stary i mały. Ale jakieś nasze oszczędności też są. Ania z Borysem pomogą, w końcu to nasze dzieci.

Oni sami mają kłopoty po uszy. Ich dzieci wszystkie już w szkołach, za pięć lat zaczną zakładać rodziny. To też nasze wnuki, choć mieszkają daleko. Chcieliśmy im pomóc.

Ale Kinga też jest rodziną.

Tylko nieco z bocznej linii machnęła ręką. Chodź już, obiad stygnie!

Dziewczynka spojrzała nieśmiało na gospodarzy; chyba domyśliła się, o czym była rozmowa. Wstała:

Babciu Tamaro, proszę, nie wyrzucajcie mnie. Nikogo nie mam, tylko was. Będę wam pomagać.

No dobrze, mieszkaj.

Minął rok. Stanisław umarł. Dzieci przyjechały, pożegnały się, potem posiedziały z matką przy stole. Kinga poszła do sąsiadów wiedziała, iż dorośli chcą poważnie porozmawiać, a ona tylko by przeszkadzała.

Mamo, po co ci ta dziewczynka? zapytała córka.

To wnuczka siostry Stanisława łzy napłynęły Tamarze do oczu. I tak nie ma dokąd pójść.

Oddajmy ją do domu dziecka ciągnęła córka. Nie jesteś już młoda, po co ci dziewczynka na stare lata?

Zostaję sama. Przyjeżdżacie coraz rzadziej, a ja coraz mniej zdrowia. Lepiej, żeby ktoś był obok zapłakała znowu.

Aniu zaczął syn, kładąc siostrze rękę na ramieniu Mamie i tak będzie trudno. Niech dziewczynka z nią zostanie.

Pobyli u matki dzień i pojechali sami mają trójkę dzieci i tysiąc spraw.

Została Tamara z nie-swoją wnuczką. Kinga to porządna dziewczyna miała wtedy trzynaście lat, a we wszystkim babusi pomagała, choć nie z tej krwi.

A babcia coraz słabsza. Znowu przyjechali córka i syn.

Ojej, już ledwo chodzę. Dobrze, iż Kinga tu jest zaczęła Tamara po ich przyjeździe następnego dnia. Chcę jej zapisać mieszkanie.

Mamo, co ty mówisz? oburzyła się córka. Masz sześcioro wnucząt, Oksana ma czternaście lat, a Marysia od Borysa piętnaście. Nim się obejrzysz, będą wychodziły za mąż.

Jakoś nie kwapią się, żeby się mną zajmować.

Teraz wakacje, przyjadą uznała córka. Zadzwonię, będą całe lato z tobą.

Za trzy dni rzeczywiście wnuczki przyjechały, a ich rodzice pojechali z powrotem. Kinga znów wylądowała u sąsiadki.

Wnuczki, Oksana i Marysia, były wniebowzięte, rodzice pojechali, one zostały u babci.

Już pierwszego dnia wieczorem wróciły późno z podwórka. Babcia leżała w łóżku, nie mogła wstać, w lodówce nic do jedzenia. Jeszcze poprosiła, by odprowadziły ją do łazienki skrzywiły się, wcale nie miały na to ochoty. Ale musiały.

W nocy babcia kilka razy prosiła o wodę, zanim Marysia wreszcie się obudziła, żeby jej podać. A gdy znowu chciała do toalety, wnuczki zaczęły się kłócić, która ją zaprowadzi.

Rano trzeba było gotować, nakarmić babcię. Na szczęście sama dokuśtykała do kuchni i usiadła przy stole.

Wnuczki wytrzymały u babci dwa dni i z dnia na dzień robiły się coraz bardziej marudne. Kiedy babcia poprosiła, żeby pomóc jej się wykąpać, miarka się przebrała. Zadzwoniły do domu i następnego dnia już ich nie było.

Babcia znów została z nie-swoją wnuczką. Już ledwo wstawała z łóżka.

Rok minął.

Całe mieszkanie na głowie piętnastoletniej dziewczyny. Chodzi do pierwszej klasy liceum, wszystko robi: dobrze się uczy, sprząta, opiekuje się babcią. A Tamara coraz bardziej zamyślona.

Pomyśleć, nie rodzona, a zostaje przy mnie, pomaga. Chociaż sama gdzie indziej nie pójdzie. Ale za trzy, pięć lat Muszę przepisać na nią mieszkanie. Dzieci, myślę, zrozumieją”.

Z trudem podniosła się z łóżka. Wzięła telefon nowoczesny model, Stanisław jej go kupił sześćdziesiątki i nauczył obsługi. Znalazła numer do notariusza, zadzwoniła.

Kolejnego dnia notariusz przyszedł, wszystko podopinał.

Tamara Aleksandrowna od razu zadzwoniła do dzieci i poinformowała ich o swojej decyzji. W dzień potem przyjechali. Mieszkanie trzypokojowe na drugim piętrze, jeszcze w dobrym osiedlu!

Mamo, może niepotrzebnie to zrobiłaś? zaczęła córka. Zamieszkasz u mnie, potem miesiąc u Borysa, a mieszkanie sprzedamy.

A Kinga?

Kingę damy do domu dziecka. Masz własnych wnuków, będą się tobą opiekować.

Już wiem, jak się mną opiekują. Z Kingą mi spokojniej. I nie chcę mieszkać miesiąc tu, miesiąc tam.

Aniu rozsądził syn Może i masz rację. Mamie dobrze z Kingą, to najważniejsze. Skoro tak postanowiła, niech tak zostanie.

Pobyli parę dni i odjechali. Kinga wróciła od sąsiadki.

Babciu, po co przyjeżdżali wujek Borys z ciocią Anią?

Tak tylko, w odwiedziny uśmiechnęła się Tamara Aleksandrowna. Siadaj, coś ci powiem.

Babciu, jesteś dziś tajemnicza.

Podaj mi teczkę! Leży na komodzie.

Kinga podała, usiadła obok na stołku.

Przepisałam na ciebie to mieszkanie. Wszystkie dokumenty są tutaj.

Babciu, ale po co? Przecież nie jestem twoją wnuczką.

Wnusiu, ty jesteś dla mnie najbliższa. Tylko proszę, nie zostawiaj mnie!

Babciu, coś ty! Ja też nie mam bliższej osoby niż ty.

Idź do oryginalnego materiału