Coraz częściej zamiast bliskości wybieramy ekran. Zamiast seksu — scrollowanie. Dane pokazują, iż 39% osób z pokolenia Z i 38% millenialsów przynajmniej czasami decyduje się na media społecznościowe zamiast kontaktu fizycznego. Co więcej, dla części osób przewijanie treści jest równie przyjemne, jak seks, a dla niektórych — choćby bardziej.
To zjawisko określa się jako „Wielki Brak Chęci”. Opisuje ono moment, w którym to, co kiedyś dawała relacja — ekscytację, pobudzenie, uwagę i poczucie bycia ważnym — zostaje zastąpione przez łatwo dostępne bodźce online. Scrollowanie dostarcza szybkiej dopaminy, bez ryzyka odrzucenia, bez wysiłku i bez konieczności angażowania się w relację z drugą osobą. To „łatwiejsza” alternatywa, która z czasem zaczyna wypierać prawdziwe doświadczenia.
Scrollujemy wszędzie — i cały czas
Dla większości osób dzień zaczyna się i kończy na ekranie. 82% przedstawicieli Gen Z i 69% millenialsów sięga po telefon zaraz po przebudzeniu i tuż przed snem.
Telefon towarzyszy nam niemal w każdej sytuacji: podczas jedzenia, w łazience, w trakcie oglądania telewizji, a choćby za kierownicą. Scrollowanie przeniosło się też do pracy — dla wielu osób jest obecne choćby w trakcie spotkań online.
Scrollowanie zamiast seksu
Jeszcze jeden filmik i idę spać. Tak sobie mówisz. Po chwili jest 3:00 nad ranem, a budzik zadzwoni za kilka godzin. Zamiast odpoczynku pojawiają się zmęczenie i frustracja. To codzienność, która coraz wyraźniej wpływa nie tylko na nasz sen czy koncentrację, ale też na relacje i życie seksualne.
Z badania przeprowadzonego wśród 2 tysięcy Amerykanów przez aplikację RiseGuide wynika, iż 39% osób z pokolenia Z przynajmniej czasami wybiera media społecznościowe zamiast seksu, a 21% robi to regularnie. Co więcej, co ósma osoba uważa, iż scrollowanie daje więcej przyjemności niż seks, a 23% nie widzi między nimi żadnej różnicy.
Czym jest „Wielki Brak Chęci”?
Oba te doświadczenia – zarówno scrollowanie, jak i seks – aktywują wyrzut dopaminy, więc wybór „bezpieczniejszej” opcji nie jest zaskoczeniem. Badacze RiseGuide nazywają to zjawisko „Wielkim Brakiem Chęci”: wszystko to, co kiedyś dawała bliskość – ekscytację, pobudzenie, poczucie bycia zauważonym – dziś można znaleźć online, gwałtownie i bez wysiłku.
Termin ten opisuje rosnącą tendencję do wybierania „taniej dopaminy” (np. z doomscrollingu) zamiast tej „wartościowej”, która wynika z relacji, kontaktu i zaangażowania.
Czym jest phubbing i jak może wpływać na twoje relacje z bliskimi?
Coraz więcej badań wskazuje na spadek aktywności seksualnej wśród pokolenia Z – zjawisko określane jako „recesja seksualna”. Choć zwykle za ten stan „obwinia się” aplikacje randkowe, lęk czy zmiany społeczne, to właśnie szybka dopamina z korzystania z mediów społecznościowych może być dziś jednym z kluczowych czynników.
Dane RiseGuide pokazują skalę problemu: 44% osób z pokolenia Z spędza na telefonie co najmniej sześć godzin dziennie, 92% skraca sen na rzecz scrollowania, a 20% ignoruje podstawowe potrzeby fizjologiczne, by zostać dłużej online. Aż 74% badanych uważa doomscrolling za równie uzależniający – albo bardziej – niż papierosy czy alkohol.
Co napędza to zjawisko?
Doomscrolling wciąga, jest łatwo dostępny i nie wymaga wysiłku. W świecie, który bywa przytłaczający, wiele osób wybiera szybkie źródła dopaminy zamiast tych, które trzeba „wypracować”.
Treści są bezpieczniejsze niż relacje – nie narażają na odrzucenie, ale konsekwencje sięgają dalej niż tylko życie seksualne. Jak zauważają eksperci, „Wielki Brak Chęci” to część większej zmiany: przesuwania się w stronę biernej konsumpcji jako dominującego sposobu funkcjonowania.
Doomscrolling sprawia, iż mózg zaczyna mylić stymulację z odpoczynkiem. To trochę jak nieustanne szukanie ostatniego brakującego elementu, który pozwoli poczuć ulgę – z tą różnicą, iż algorytmy są zaprojektowane tak, by ten moment nigdy nie nadszedł. Dają wystarczająco dużo satysfakcji, żebyśmy zostali, ale nie na tyle, byśmy poczuli się naprawdę spełnieni. A to oddala nas od tego, co rzeczywiście ważne: bliskości, relacji, nowych doświadczeń czy poczucia sensu.
Jak przerwać ten schemat?
Doomscrolling jest dziś tak powszechny, iż trudno go po prostu „odstawić”. Po całym dniu pracy, obowiązków i stresu wiele osób nie ma już zasobów, by angażować się w coś wymagającego – dlatego ekran wydaje się najłatwiejszą opcją.
Dobrym początkiem jest oddzielenie scrollowania od innych aktywności: bez telefonu przy posiłkach, w łóżku czy podczas oglądania telewizji. jeżeli ekran zaczyna towarzyszyć wszystkiemu, nic nie daje już realnego odpoczynku.
Żeby naprawdę ograniczyć ten nawyk, trzeba zacząć traktować odpoczynek i bycie „tu i teraz” jako coś ważnego i nienaruszalnego.














