Sąsiedzi: Nasze historie, które łączą pokolenia

polregion.pl 10 godzin temu

No i co, wypluł Wasilek, wziąłem ją za żonę, a ona ani gotować nie potrafi, ani prania nie ogarnie. Siedziałem na bali na progu sąsiada i smutno patrzyłem na swój chatę, w której wciąż śpiła moja młoda żona.

Sąsiad, Nikodem, majstrował przy motocyklu kluczem nasadowym:

Hej, Waśka, dopiero co wesele skończyliście. Daj swojej biednej żonie trochę oddechu po tym szaleństwie.

Co? Nie chcę już o tym słyszeć. Ta panna wyciągnęła mi wszystkie nerwy w tym dniu.

Wyciągnęła? zapytał z troską Nikodem.

Wasilek odłamał pestkę słonecznika i zmrużył oczy:

Tak! Od pierwszej chwili, jak przyjechałem po jej pierścionek, w podwórku jej pół dnia było w nieładzie, zagadki głupie rozwiązywała, a potem jeszcze wpadła w taniec cygański, aż jej nowe spodnie pękły od wysiłku.

Oj tak, oj tak westchnął Nikodem wziąłeś ją za rękę, a kiedy w końcu do pokoju dotarłeś, przeszło ci pół życia w piekielnym kręgu, a ona? wpadła w okno i uciekła. Cała wioska szukała ją pół dnia, aż w końcu ją znalazła, śmiejąc się i mówiąc, iż się rozmyśliła. A kiedy rozgnieściłem jej bukiet, rozpadła się łzami. Nie rozumiesz żartów?

Na ceremonii zachowywała się, jakby to ja ją zmuszał do małżeństwa. Na bankiecie nie pozwoliła mi się dotknąć, bała się, iż poplamię jej suknię. podniósł brew O, Wasilek, ręce ci brudne od smażonej ryby, moja suknia jest cenna, nie jest twoim serwetką.

Więc choćby nie wspominaj wesela, Kolku.

Nikodem odłożył klucz i pogłaskał pod czapką:

Ja mam w domu spokojną Kasię, takiej niewyróżniającej się przygód nie znam.

Wszyscy mówią, iż kobiety są normalne, a ja wylądowałem z taką, co ma dziwne kaprysy. Wieczorem wstaję, cały dzień pracuję, a ona leży i drzemie! Przynajmniej herbatę postawiłaby!

A nie chce pracować?

Nikodem zaskoczony:

Nie szuka pracy, mówi, iż po studiach chce odpocząć. Mama i babcia potajemnie podrzucają jej pieniądze na kolczyki i spinki, bo inaczej by ją zgnębiło.

Nikodem westchnął, spojrzał surowo na przyjaciela:

Masz pecha, Wasio. Znalazłeś leniwą kobietę, odsyłaj ją w drogę, dopóki nie wyda cię za dziecko. I jeszcze

Skąd mam wiedzieć, iż rodzina Czarnych wyrosła taką leniwą? Krzyczeli, iż ich Łucja to złoto A teraz odrzucają ją jak balast?

***

W wiosce szumiała spokojna rzeka, koniki skakały po trawie, od czasu do czasu muły krowy i szczekał pies, a kogut odzywał się swym pianiem. Trochę rzadziej huczały ciągniki i motocykle po zakurzonym szlaku.

Kolo! z okna zawołała z chaty Jadwiga, obiad gotowy, wejdź do domu.

Już idę odwrócił się leniwie Nikodem, odciągając się od motocykla i przyciskając się do okna sąsiada. Zauważył, iż w domu nowożeńców działo się coś niezwykłego, a otwarte okna pozwalały mu podsłuchać każdy szmer.

Jadku, obierz ziemniaki, a ja wyjmę cebulę zawołała łagodna, kociego głosu Lidia.

Dlaczego to ja muszę obrać ziemniaki? To przecież kobiece zajęcie odpowiedział Wasilek z sąsiedniego podwórka. Ja już i tak kroję kurczaka.

Hehe zaśmiał się Nikodem Oni tylko zupę warzą, a ja już mam obiad gotowy!.

Jestem zajęta odezwała się Lidia, wyciągając loki z włosów.

O, kochana Lidio! odpowiedział Nikodem, z zadowoleniem patrząc na nią. Chcę wyglądać pięknie, nie jak szara papuga, a jak Sophie Loren. Właśnie dziś mam nagrania i płyty, które ci pokażę.

Nikodem pokręcił głową i wpatrzył się w okna sąsiedniego domu.

Co ona tam odpowie? pomyślał, po czym podszedł, pochylony, i bezgłośnie wkroczył na podwórze. Zobaczył, jak Jadwiga kręci się w środku pokoju, włosy jej falą spływały na szczyt głowy. Nad stołem stał Wasilek, pochylony nad miską.

***

Nikodem bez apetytu zjadł zupę, spojrzał na najedzoną twarz żony i westchnął:

Wiesz, Katka, co się stało z Wasilem?

Co? spytała zdziwiona żona.

Poślubił on Łucję Czarną, która przyjechała z miasta.

Pamiętam dodała Jadwiga Mówiły, iż jest wychowawczynią, ale nie nauczyła się niczego.

Ona była chrapką, a on taki głupi, iż nie pomyślał się o radę przyjąć swoją siostrę, Maniek, która wciąż siedzi w domu.

Jadwiga odwróciła się, nie chcąc rozmawiać o siostrze. Maniek była pulchna i nieporadna, ale w młodości Jadwiga była szczupła i gwałtownie wyszła za mąż, zanim przybrała na wadze. Teraz obie siostry przypominają małe, okrągłe bułeczki.

***

W domu sąsiada grała głośna muzyka, a śmiech kobiet rozbrzmiewał po całej wsi. Nikodem zaciągnął brwi i podszedł do okna, patrząc w środę. Po chwili odszedł, potrząsnął głową.

Wasilek, co się dzieje w twoim domu? Wszystko hałasuje się w południe, a cała wioska słyszy?

To Kola, Lidia przyjechała z miasta. Szalała, od razu włączyła magnetofon.

Nikodem patrząc surowo na sąsiada:

Jak długo wytrzymasz to szaleństwo, Wasilu? Pracujesz w polu, a twoja żona tylko się śmieje i nie bierze spraw w garść. Już naprawdę się rozbija!

Wasilek spojrzał ciężko:

Co mogę zrobić, jeżeli ona tak się zachowuje? Niech się bawi, jeżeli to ją cieszy.

Nie jest już dzieckiem! To przyszła matka i strażniczka domowego ogniska! Trzeba ją przyciągnąć, wyrzucić magnetofon z okna, a nie pozwolić jej rozgadzać się w domu. Nie ma przyjaciółek, które jej szkodzą, a ona w wolnym czasie tylko skarpetki dzierży!

Wasilek przygniótł się, odwrócił się do przyjaciela:

Idź, Nikodemie, twojej babci rozkazuj. Ja sam się tym zajmę.

***

Następnego dnia nieprzerwanie lało, niebo szare, słońca nie widać. Żona Nikodema, Jadwiga, robiła konfitury w kuchni, a on wędrował z kąta w kąt.

Nudzisz się, Katko? zapytała Jadwiga.

Idź po grzyby. Załóż płaszcz przeciwdeszczowy, po deszczu wyjdą świeże grzyby zaproponowała.

Nie chcę iść sam.

Zawołaj Wasilego.

Nikodem westchnął:

Oho, pewnie on mi się obraził.

Spojrzał w okno i zobaczył Wasilego z torbą pod pachą.

Dzień dobry, sąsiedzie wszedł, trzaskając drzwi.

Nikodem podszedł:

Kolo, przynoszę wędzoną rybę, sam ją wędziłem, spróbuj.

Nikodem roześmiał się:

Ryba to mój ulubiony przysmak. Chodźmy do kuchni na herbatę.

Usiedli przy stole w milczeniu, po czym Nikodem zapytał:

Jak tam życie rodzinne? Gość wyjechał?

Wyjechał.

Nikodem zgniótł gazetę i dodał:

Co twoja żona teraz robi?

Łucja poszła do sklepu.

Co kupi? pokręcił głową kieszonkę pierogów i pomadkę, tak mówi moja Kasia, iż widziała twoją żonę przy ladzie, zamawiającą kosmetyki. Gdyby chociaż przyniosła ciasto albo jakąś przysmak, a nie same szampony i kolory.

Jadwiga przy garku zatrzymała się i spojrzała w dół. Wasilek przycisnął ręce do podłogi:

Niech kupuje, ona tak lubi się malować.

Po co?

Nikodem podniósł wzrok:

Zdecydowaliśmy, iż nasze kobiety powinny się przyjaźnić. Moja Kasia nauczy twoją żonę sprzątać i gotować, a nie gniewać się nad błahostkami!

***

Lidio, musimy porozmawiać rzucił Wasilek.

Co, kochanie? odwróciła się żona, a w jej oczach błysnęła niespodziewana emocja.

Lidia, po przefarbowaniu włosów na biały kolor, przedłużeniu rzęs i podkreśleniu brwi, wyglądała jak inna osoba.

Podoba ci się? zapytała radośnie.

O tak Jesteś zupełnie inna. Byłaś słodka, a teraz jesteś piękną damą

To przyjaciółka Tania, wizażystka w salonie, pomogła mi się przemienić.

Lidia, rozpromieniona, podbiegła do sąsiadki Kasi, by podziękować. Po chwili wróciła, przybrana w perfumy, w pięknej sukni, a potem zdjąła ją i w szlafroku umyła twarz, spiąła włosy w kok.

Wasilek usiadła na skraju kanapy, gdzie mężczyzna odpoczywał słyszysz, iż narzekałeś sąsiadom na mnie?

Ja?

Tak, słyszałam wszystko jeżeli jesteś niezadowolony, powiedz to wprost! Nie narzekaj na innych, Vasyl!

Lidia upadła łzami w dłonie i wybuchła płaczem. Od tego dnia zmieniła się diametralnie. Przestała stawiać się przed lustrem, zaczęła sprzątać dom, piec ciasta, codziennie biegała do sąsiadów, wracając zamglona, milcząca, zamyślona. Uśmiech i euforia zniknęły, przestał słychać kobiecy śmiech, nie grała już muzyka w domu Wasilego.

W końcu uciekła. Wasilek wstał rano, a żona nie było w łóżku. W domu pustka, w podwórzu cisza, na drzwiach zawieszona kartka:

Wasilu, przemyślałam to. Jestem zła żona. Ciągle się kłócimy, narzekasz sąsiadom, a ja już nie mogę tak żyć. Nie szukaj mnie, nie znajdziesz. Żegnaj.

Co to ma znaczyć? rozdarło serce Wasilego. Lidio, Lidio!

Nikodem przybiegł pierwszy, pocieszając przyjaciela:

Uciekła, niech idzie. Wioska jej nie pasuje, pewnie wyjechała do miasta, tam jest weselej. Mówiłem ci, iż wybiera się na straszną żonę. Nie martw się, znajdziemy ci nową, pracowitą.

A w drzwi domu Wasilego wpadła żona Nikodema, Kasia, nie sama, ale z młodszą siostrą, okrągłą Maniek.

Maniek, czym jesteś? żartował Nikodem. Wasilek odwrócił twarz, zławejąc się.

***

Nikodem patrzył z okna na chatę sąsiada i narzekał:

Dlaczego nie mogę zostać w domu? Nie mam z kim iść na ryby. Katka!

Co krzyczysz? odezwała się z kuchni niezadowolona żona, Kasia.

Ostatnio między nimi stała czarna kotka, bo po krótkim czasie przyjaźni z uciekłą Lidią, Jadwiga też zmieniła charakter, co niepokoiło Nikodema.

Co, Kasia, co? zapytał z irytacją. Jakbyś nie mogła żyć bez mnie Przerzuciłaś na mnie całą robotę domową, nie mam już tchu.

Nikodem pobiegł do kuchni:

Dlaczego jesteś zmęczona?

Kasia spojrzała na męża:

Czy ja nie jestem człowiekiem? Czy mam być tylko koniem pociągowym? Chcę perfum i makijażu, chcę zobaczyć się w lustrze, pojechać do miasta na zakupy, przymierzyć sukWasilek patrzył, jak Kasia odchodzi z walizką, a w jego sercu rozbrzmiewał jedynie odległy dźwięk koła wózka, zwiastujący ostatni dzwonek ich wspólnego losu.

Idź do oryginalnego materiału