Wczoraj we śnie wstąpiłem do sąsiada, pana Władysława. Poprosiłem go o wiertarkę, bo moja zniknęła gdzieś między stosem piór i zużytych biletów autobusowych. Otworzył mi drzwi w szarych dresach, z pogniecioną koszulką z napisem Solidarność i złotym medalikiem na szyi.
Wchodź, właśnie jadłem kolację, chcesz trochę kurczaka? zapytał.
Wszedłem. W mieszkaniu porządek jak w muzeum techniki, kuchnia błyszczy, a w powietrzu wisi zapach pieczonego kurczaka z papryką. Na stole laptop, obok kieliszek czerwonego wina Porta Porta, nieco wytrawny, nieco kwaśny.
Władysław ma pięćdziesiąt jeden lat. Dwanaście lat temu rozwiódł się. Żyje sam jak pustelnik. Jest inżynierem, zarabia siedem tysięcy złotych. Znam go pięć lat odkąd zamieszkałem w tym bloku w Katowicach. Nigdy nie widziałem u niego żadnej kobiety, choćby przez wizjer.
Wręczył mi wiertarkę, nalał polskiej whisky.
Siadaj, skoro już przyszedłeś. Dawno się nie widzieliśmy.
Usiedliśmy w kuchni. Piliśmy, choć wydawało mi się, iż śnimy i wino było bardziej pachnącym barszczem niż winem.
Zapytałem go:
Władek, a czemu ty dalej sam? Nie szukasz nikogo?
Uśmiechnął się jakby wiedział, co powiem za chwilę.
Nie szukam celowo, Zdzisławie. Przeżyłem dwanaście lat samotności i… tak jest lepiej.
Dlaczego? dopytałem.
Dolał trunku, przechylił się na krześle jakby zaraz miał usnąć.
Powiem ci. Sześć powodów. Dosłownie. Wszystkie wycierpiane na własnej skórze.
Powód pierwszy ryzyko bankructwa po rozwodzie
Rozwodu doświadczyłem dwanaście lat temu. Byłem z Krystyną osiemnaście lat. Mamy córkę, teraz ma dwadzieścia osiem lat, mieszka sama, daleko, w Gdyni.
Władek upił łyk i spoglądając w sufit dodał:
Rozstaliśmy się przez jej zdradę. Przyłapałem z Andrzejem z pracy. Złożyłem papiery.
I co?
Sąd podzielił mieszkanie po połowie. Mimo, iż ja spłacałem kredyt, rata po racie. Sprzedaliśmy lokal, podzieliliśmy się pieniędzmi. Kupiłem za swoje tę kawalerkę.
Patrzy na mnie sennym wzrokiem:
Zdzisławie, straciłem połowę majątku przez jej wybryki, zgodnie z prawem! Pracowałem, płaciłem, a ona znalazła inną miłość i połowę dostała.
Takie polskie prawo
No właśnie. I powiedz po co znowu mam ryzykować? Poznam kobietę, zamieszkamy razem, pobierzemy się, weźmiemy samochód na raty a potem ona odejdzie. Po co to?
Milczałem, a on znowu pił z kieliszka sennego płynu.
Powód drugi kobiety nie wspierają męskich marzeń
Marzę by kupić stary motor SHL z lat 70. opowiada Władek. Wyremontuję, zrobię z tego cacko i będę jeździł nad jezioro w Pszczynie.
Fajne marzenie!
Już od roku odkładam. Jeszcze trochę i go kupię. Gdy byłem żonaty, miałem swoje pasje. Gitarę sobie sprawiłem, kursy wykupiłem. Krystyna mówiła: Po co ci to, masz już prawie czterdziestkę, nie staniesz się Niemenem! Przestałem grać. Chciałem kajakiem po Krutyni Usłyszałem: Teraz mamy kredyt, a ty zachciałeś być harcerzem. Nie pojechałem.
Władek wzdycha do okna, za którym lewitują białe gołębie.
Kobiety nie wspierają męskich marzeń. Po prostu je wyśmiewają. Sam robię, co chcę i nikt mi nie mówi, iż jestem głupi. Zmotam się, jadę!
Powód trzeci wygórowane oczekiwania kobiet
Władysław ciągnie temat:
Trzy lata temu zalogowałem się na portal randkowy. Pisałem szczerze: wiek, praca, zarobki, rowery stare, hobby. Poznałem Jagnę, czterdzieści sześć lat, praca w salonie fryzjerskim, pobierała trzy tysiące. Pisze do mnie: Super pan, ale szukam kogoś, kto zarabia minimum dziesięć tysięcy.
Wykrzywił się z uśmiechem.
Odpisałem: A pani ile zarabia? Obraziła się, zablokowała.
Naprawdę?
Zdzisławie, współczesne kobiety widzą się jako księżniczki. Zarabiają niewiele, wynajmują mieszkania, żądają faceta z autem, trzema domami i własnym jachtem na Mazurach. Dają w zamian kobiecą aurę.
Wypił do dna i wzruszył ramionami:
Mam swoją kawalerkę, zarabiam, mam auto a dla nich jestem nieudacznikiem. Po co mi kontakty z kimś, kto mnie nie docenia?
Powód czwarty nie potrafią zadbać o dom
Ale nie brakuje ci domowego ciepła, gotowania?
Władek roześmiał się głosem, który brzmi jak dźwięk gitary na deszczu.
Popatrz czysto, nie? Sprzątam co tydzień. Godzinka i gotowe. Gotuję sobie! Kurczak z warzywami. Pół godziny roboty. Pranie? Pralka sama wiruje, ja tylko wrzucam.
Podszedł do kuchni i się rozglądał.
Nie potrzebuję kobiety do sprzątania. A powiem ci połowa Polek nie umie gotować! Zamawiają pizzę, sushi, kebab Mało która potrafi upiec szarlotkę bez gotowej masy.
Ale przecież są dobre gospodynie?
Ale wtedy wymagają pełnego utrzymania. Wolę sam sobie posmażyć naleśniki.
Powód piąty lęk przed manipulacją i kłamstwem
Znów nalał mi i sobie whisky, co we śnie przeobraziło się w bimber.
Po rozwodzie spotykałem się z dwoma kobietami. Obie kłamały.
Jak to?
Pierwsza, Elżbieta, twierdziła, iż jest po rozwodzie. Po miesiącu dowiedziałem się, iż mąż gdzieś wyjechał za granicę. Szukała kogoś na boku.
Zaciągnął się whisky:
Druga, Renata, mówiła mi, iż nie ma dzieci. Po dwóch miesiącach okazało się, iż ma chłopca i dziewczynkę. Przemilczała, żeby mnie nie wystraszyć.
To gruba przesada
Właśnie. Skłamały z łatwością. A potem dziwią się, iż nie wierzymy i jesteśmy ostrożni.
Powód szósty kara za inicjatywę
Władek podciąga nogi na krzesło, jakby zaraz miał odpłynąć.
Ostatni raz próbowałem zagadać do kobiety rok temu. W księgarni w Gliwicach. Wyglądała na ładną, pogodną, wybierała Sienkiewicza.
No i?
Podchodzę, rzucam: Dzień dobry, widzę, iż lubi pani klasykę. Mogę podpowiedzieć coś ciekawego? Patrzy na mnie, jakbym ją śledził. Poradzę sobie, dziękuję! burknęła, po czym odeszła.
Uśmiecha się do siebie:
Dziś każda inicjatywa mężczyzny to stalking. Odzywasz się psychopata. Zapraszasz na kawę interesowny. Wysyłasz sms nachalny.
Ale może są jeszcze inne?
Pewnie, ale większość taka jest. Mam dość odmów i spojrzeń lodowatych. Teraz nie robię już żadnego kroku. Kobieta zainteresowana niech sama podejdzie. Ja nie będę się kompromitować.
Dlaczego to zapamiętałem po przebudzeniu?
Władek wypił resztę whisky i patrzy na mnie zza firanki snu.
Nie twierdzę, iż wszystkie kobiety są złe. Są i dobre. Ale znaleźć taką to jak znaleźć bursztyn w stercie piasku w Ustce. Za duża cena stracone pieniądze, nerwy i czas.
Wstał powoli, jakby lewitował.
Mam pięćdziesiąt jeden lat, stałą pracę, swoje mieszkanie, samochód, hobby. Jestem szczęśliwy, sam. Po co mam to ryzykować dla relacji, która prawie na pewno skończy się rozwodem i bankructwem?
Wróciłem do swojego mieszkania. Położyłem się na łóżku, zawieszonym między niebem a podłogą, i myślałem o tym, co powiedział we śnie mój sąsiad.
Mam czterdzieści dziewięć lat, żonę od dwudziestu trzech lat, w sumie wszystko okej. Ale gdybym był sam poszedłbym jego śladem?
Chyba tak.
Czy mężczyzna ma rację, iż jest sam dwanaście lat i rezygnuje z szukania kobiety ze strachu przed stratą? A może to po prostu tchórzostwo lęk przed prawdziwym życiem i kontaktami?
Czy rzeczywiście rozwód niszczy finansowo mężczyznę nawet, kiedy to żona zdradzi? Czy może to przesada, rodzaj sennego przejaskrawienia?
Czy naprawdę w wieku pięćdziesięciu lat warto już zrezygnować z prób i przygód, bo koszt błędu zbyt duży? A może to tylko wygodnictwo i nieumiejętność ryzyka?
Czy kobiety naprawdę nie wspierają męskich marzeń i wyśmiewają je, czy może panowie wybierają nie te kobiety, co trzeba?








![12-letnia Nela nie miała objawów. Badania wykryły cukrzycę typu 1 [Zdjęcia]](https://www.wkatowicach.eu/assets/pics/aktualnosci/2026-05/DSC_4294.jpg)



