Ponad 150 osób z całej Polski bierze udział w Ogólnopolskim Zjeździe Kominiarzy, który odbywa się w Sandomierzu.
Ubrani w czarne, tradycyjne stroje i w kapeluszach z pocztami sztandarowymi przemaszerowali ulicami Starego Miasta w towarzystwie orkiestry dętej. Na starówce kominiarze spotkali się burmistrzem miasta Pawłem Niedźwiedziem i starostą sandomierskim Marcinem Piwnikiem. Wcześniej w katedrze odprawiona została msza święta.
Piotr Czepiel, prezes oddziału Korporacji Kominiarzy Polskich w Tarnobrzegu przyznał, iż ludzie widząc kominiarza łapią się za guzik, a on po wielu latach pracy reaguje na to uśmiechem, bo to bardzo miła tradycja, która ma przynosić szczęście. Dawniej gospodynie traktowały to nieco inaczej.
– Ona wywodzi się stąd, iż dawniej gospodyni domowa, jak zobaczyła kominiarza, to chwytała go za guzik, bo on był najczystszym elementem jego stroju. Robiła to, aby kominiarz poszedł do jej domu jak najszybciej, żeby wyczyścił pod kuchnią, a ona dzięki temu jak najszybciej nastawi obiad – tłumaczy.
Edward Łysak, prezes Korporacji Kominiarzy Polskich w Kielcach, główny organizator zjazdu powiedział, iż zawód niestety wymiera. Na koniec ubiegłego roku w szkołach branżowych w Polsce na kominiarza uczyło się 12 uczniów, z tego dwóch w Kielcach.
– Nie ma nowych kominiarzy, bo to jest ciężka i brudna praca. Trzeba być dyspozycyjnym do godziny 19 i 20, a nieraz także w soboty i w niedziele. Młodych to zniechęca – zauważa.
Zjazd Kominiarzy potrwa do jutra. Jest organizowany co roku, zawsze w innym miejscu. W Polsce jest ok. 5 tysięcy przedstawicieli tego zawodu.












