"Rozpoznaję siebie po oczach". Carmen dostała nową twarz od kobiety, która zdecydowała się na eutanazję

kobietaxl.pl 18 godzin temu

Zaczęło się podczas wakacji

15 lipca 2024 roku Carmen przebywała z mężem Carlosem i znajomymi w Las Palmas. Małżeństwo od lat lubiło podróżować, a ten wyjazd miał być kolejnym zwyczajnym urlopem. Carmen wspominała później, iż na nodze zauważyła niewielkiego pająka i strąciła go ręką. Samo ukąszenie nie wzbudziło jej niepokoju – nie odczuwała silnego bólu ani innych natychmiastowych objawów. Problemy pojawiły się dopiero po kilku dniach. Kobieta dostała wysokiej gorączki, była osłabiona i zdezorientowana. Jej stan się pogarszał, ale podczas dwóch pierwszych wizyt w placówkach medycznych została odesłana do domu. Dopiero gdy trafiła pod opiekę dr. Marcosa Granadosa ze szpitala San Roque, lekarz rozpoznał ciężki stan septyczny i natychmiast skierował ją na oddział intensywnej terapii. Rozwinęło się martwicze zapalenie powięzi, czyli gwałtownie postępujące zakażenie niszczące tkanki. U Carmen infekcja przebiegała wyjątkowo ciężko. Zaczęły szwankować kolejne narządy, a jej organizm wymagał między innymi ciągłej dializoterapii. Lekarz uprzedził Carlosa, iż żona może nie przeżyć najbliższych godzin.


Lekarze wprowadzili ją w śpiączkę

Carmen pamiętała później ostatnie słowa lekarza przed utratą świadomości. Usłyszała, iż aby ją ratować, trzeba ją uśpić. Została zaintubowana i wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną, a personel medyczny walczył przede wszystkim o utrzymanie podstawowych funkcji organizmu. Pierwsze godziny były krytyczne. Z czasem jej serce, płuca i nerki zaczęły jednak stopniowo podejmować pracę. W siódmej dobie wykonano tracheotomię, aby zapewnić jej drożność dróg oddechowych. Carmen przeżyła najgroźniejszą fazę zakażenia, ale dopiero później miało się okazać, jak wysoką cenę zapłaciła za uratowanie życia. W czasie intensywnego leczenia otrzymywała między innymi antybiotyki oraz leki podnoszące ciśnienie i poprawiające dopływ krwi do najważniejszych narządów. Jednocześnie jej najdelikatniejsze tkanki zostały poważnie uszkodzone. Martwica objęła centralną część twarzy. Carmen straciła nos, górną wargę i część podniebienia, a zmiany dotknęły również stóp – konieczna była amputacja kilku palców.


Carlos walczył o przeniesienie żony

Kiedy Carmen pozostawała nieprzytomna, informacje o jej stanie otrzymywał przede wszystkim Carlos. Mąż próbował znaleźć placówkę, która mogłaby zapewnić jej bardziej specjalistyczne leczenie. Ostatecznie 5 września 2024 roku zorganizowano transport medyczny samolotem na kontynent. Carmen trafiła do Barcelony. Sześć dni później, 11 września, odzyskała świadomość. Ważyła zaledwie 41 kilogramów, straciła znaczną część masy mięśniowej i nie była w stanie samodzielnie stanąć. W Hospital Clínic w Barcelonie przechodziła kolejne zabiegi oczyszczania ran z martwych i zakażonych tkanek. Nie od razu wiedziała, jak zmienił się jej wygląd. Czuła opatrunki na twarzy, ale nikt nie przygotował jej na to, co zobaczy. Pewnego dnia przewożono ją na wózku przez windę z dużym lustrem. Carmen spojrzała na swoje odbicie i po raz pierwszy zobaczyła rozmiar obrażeń. Nie miała nosa ani górnej wargi, a na głowie pozostał duży obszar bez włosów. Później wspominała, iż był to jeden z najtrudniejszych momentów całego leczenia.


Nie mogła normalnie jeść ani mówić

Przeżycie zakażenia nie oznaczało powrotu do wcześniejszego życia. Uszkodzenia twarzy wpływały nie tylko na wygląd Carmen, ale również na podstawowe czynności. Nie mogła normalnie przyjmować jedzenia, miała trudności z mówieniem i kontrolowaniem śliny. Oddychanie również pozostawało problemem. Lekarze próbowali określić, jakie możliwości rekonstrukcji były dla niej dostępne. Zwykłe operacje plastyczne wymagałyby pobierania tkanek z innych części jej ciała i wielu kolejnych zabiegów. choćby wtedy nie było pewności, czy uda się odtworzyć funkcje potrzebne do normalnego jedzenia, mówienia i mimiki. Właśnie dlatego Carmen zaczęła szukać innego lekarza. W grudniu 2024 roku spotkała się z dr. Joanem-Pere Barretem, kierującym oddziałem chirurgii plastycznej i leczenia oparzeń w szpitalu Vall d’Hebron. Lekarz należał do zespołu mającego już doświadczenie w przeszczepach twarzy. Przedstawił Carmen trzy możliwości: pozostawienie sytuacji bez dalszej rozległej rekonstrukcji, serię operacji z wykorzystaniem jej własnych tkanek albo przeszczep twarzy.


Wybrała najbardziej ryzykowną drogę

Carmen wiedziała, iż przeszczep nie oznacza jednorazowej operacji i zamknięcia leczenia. Po takim zabiegu konieczne jest przyjmowanie leków hamujących działanie układu odpornościowego, aby organizm nie odrzucił obcych tkanek. Wiąże się to między innymi ze zwiększonym ryzykiem zakażeń i innych poważnych powikłań. Mimo tego odrzuciła pomysł wieloletniej rekonstrukcji opartej na kolejnych przeszczepach jej własnych tkanek. Chciała odzyskać możliwość jedzenia, picia, swobodniejszego mówienia i powrotu do zwyczajnego życia. Zdecydowała się na przeszczep. Sam wybór metody był jednak dopiero początkiem. Zanim lekarze mogli rozpocząć przygotowania do operacji, Carmen musiała przejść szczegółowe badania medyczne i psychologiczne oraz zostać formalnie zakwalifikowana. Później pozostawało znaleźć osobę o odpowiedniej grupie krwi, płci, odcieniu skóry i wymiarach twarzy. W jej przypadku dawcą miała zostać kobieta, której decyzja sprawiła, iż operację można było przygotować w sposób niespotykany wcześniej w historii transplantologii.


Dawczyni sama zaproponowała oddanie twarzy

Przełom nastąpił w 2025 roku, gdy w Vall d’Hebron pojawiła się potencjalna dawczyni. Była to młoda kobieta, która zgodnie z hiszpańskim prawem została zakwalifikowana do medycznie wspomaganej śmierci. Jeszcze przed jej przeprowadzeniem poinformowała lekarzy, iż po śmierci chce oddać nie tylko narządy i tkanki, ale również twarz. Jej tożsamość pozostała objęta tajemnicą, a szpital nie ujawnił dokładnej daty zabiegu, aby chronić anonimowość dawczyni i jej rodziny. Dla zespołu transplantacyjnego była to sytuacja bez precedensu. Wcześniej przeszczepy twarzy wykonywano po śmierci dawców w innych okolicznościach, natomiast tutaj decyzja o medycznie wspomaganej śmierci została podjęta niezależnie od procesu transplantacyjnego. Dopiero później kobieta wyraziła wolę oddania swoich narządów i twarzy. Lekarze mogli dzięki temu wcześniej przygotować cały zabieg, nie wpływając na jej decyzję dotyczącą zakończenia życia.


Mogli zaplanować operację w najdrobniejszych szczegółach

W przypadku zwykłego dawstwa zespół transplantacyjny często ma kilka czasu w przygotowanie skomplikowanej operacji. Tutaj lekarze mogli wcześniej wykonać tomografię komputerową dawczyni i Carmen oraz stworzyć dokładne trójwymiarowe modele ich czaszek i twarzy. Inżynierowie przygotowali także specjalne prowadnice chirurgiczne, dzięki którym cięcia kości można było zaplanować z dokładnością do milimetrów. Dla dawczyni wykonano również półsztywną silikonową maskę, która po pobraniu tkanek miała odtworzyć wygląd twarzy. Równolegle chirurdzy ćwiczyli przebieg operacji i analizowali anatomię obu kobiet. Zabieg wymagał bowiem nie tylko przeniesienia skóry, ale także precyzyjnego połączenia struktur odpowiedzialnych za ruch, czucie i ukrwienie. W przypadku Carmen planowano przeszczep środkowej części twarzy, określany przez lekarzy jako przeszczep typu I.


Na sali pracowało około stu osób

Operację przeprowadzono we wrześniu 2025 roku. W cały proces zaangażowano około 100 specjalistów, między innymi chirurgów plastycznych i rekonstrukcyjnych, anestezjologów, transplantologów, immunologów, specjalistów intensywnej terapii, rehabilitacji oraz pielęgniarki. Sam zabieg trwał około 18 godzin. Lekarze przeszczepili Carmen skórę, tkankę tłuszczową, mięśnie twarzy, nerwy obwodowe oraz fragmenty kości. Kluczowym etapem było połączenie bardzo drobnych naczyń krwionośnych i nerwów. Od ich prawidłowego zespolenia zależało nie tylko przeżycie przeszczepionych tkanek, ale także to, czy kobieta odzyska czucie i możliwość poruszania nową częścią twarzy. Operacja nie polegała na "nałożeniu" twarzy dawczyni na Carmen. Przeniesione tkanki musiały zostać dopasowane do jej własnej czaszki i połączone z zachowanymi strukturami. Ostateczny wygląd zależał więc również od budowy twarzy Carmen, a nie tylko od cech dawczyni.


Pierwszy miesiąc spędziła w szpitalu

Po operacji Carmen trafiła najpierw na oddział intensywnej terapii dla pacjentów z ciężkimi oparzeniami, a następnie na zwykły oddział szpitala Vall d’Hebron. Łącznie pozostała tam około miesiąca. Lekarze kontrolowali ukrwienie przeszczepionych tkanek, poziom leków hamujących reakcję układu odpornościowego oraz ewentualne objawy zakażenia lub odrzucenia przeszczepu. Początkowo nowa część twarzy praktycznie się nie poruszała. Nerwy potrzebowały czasu, aby rozpocząć regenerację i ponownie nawiązać połączenia z mięśniami. Jeszcze w szpitalu rozpoczęto więc rehabilitację, podczas której Carmen uczyła się stopniowo uruchamiać przeszczepione struktury. W kolejnych miesiącach miała odzyskiwać funkcje, których wcześniej nie była w stanie wykonywać – od wyraźniejszej mowy po jedzenie i mimikę.


W lutym pokazała się publicznie

2 lutego 2026 roku, około cztery i pół miesiąca po operacji, Carmen po raz pierwszy wystąpiła publicznie razem z zespołem Vall d’Hebron. Wtedy szpital oficjalnie poinformował o wyjątkowym zabiegu. Kobieta powiedziała, iż odzyskała możliwość normalnego funkcjonowania i podkreślała, iż zawdzięcza to decyzji anonimowej dawczyni. Nie znała jej i zgodnie z hiszpańskimi przepisami nie mogła otrzymać informacji pozwalających ustalić jej tożsamość. W chwili konferencji Carmen miała już czucie w całym przeszczepionym obszarze. Mogła ponownie jeść i pić, czego przez wiele miesięcy nie była w stanie robić normalnie. przez cały czas jednak regularnie ćwiczyła mięśnie twarzy, ponieważ odrastanie i łączenie się włókien nerwowych jest procesem trwającym wiele miesięcy. Rehabilitację wykonywała nie tylko podczas wizyt w szpitalu, ale również codziennie w domu.


"Rozpoznaję siebie po oczach"

Powrót funkcji nie oznaczał, iż Carmen od razu przyzwyczaiła się do nowego wyglądu. W lipcu 2026 roku, niemal rok po operacji, mówiła, iż patrząc w lustro, przez cały czas dostrzega twarz inną od tej, którą znała przez większość życia. Jednocześnie rozpoznawała siebie po spojrzeniu, ponieważ jej oczy pozostały niezmienione. Nie uważała jednak, iż wygląda źle, i stopniowo oswajała się ze swoim odbiciem. Lekarze zwracali uwagę, iż przy przeszczepie twarzy aspekt psychologiczny ma równie duże znaczenie jak sama operacja. Dlatego jeszcze przed zakwalifikowaniem Carmen oceniano między innymi jej zdolność do zaakceptowania zmian, oczekiwania wobec leczenia oraz wsparcie ze strony najbliższych. Po zabiegu opieka psychologiczna była kontynuowana, ponieważ pacjent musi nauczyć się funkcjonować z wyglądem, który zmienia się wraz z regeneracją nerwów i mięśni.


Internet nie zawsze był łaskawy

Gdy zdjęcia Carmen po operacji trafiły do mediów, część komentarzy w internecie była dla niej bolesna. Niektórzy użytkownicy drwili z jej wyglądu, porównywali ją do znanych osób albo sugerowali, iż mąż nie będzie chciał z nią zostać. Początkowo Carmen źle znosiła takie wpisy, później zaczęła reagować na nie z większym dystansem, a choćby żartować z części porównań. Znacznie trudniej przeżywał je Carlos, który przez cały okres leczenia pozostawał przy żonie. Carmen i Carlos poznali się, gdy miała 16 lat, i od tamtej pory byli razem. Przed chorobą prowadzili działalność związaną z gabinetami stomatologicznymi, dużo podróżowali i odbyli wspólnie ponad 20 rejsów wycieczkowych. Mają dorosłą córkę Brendę, która również uczestniczyła w leczeniu matki i wspierała ją podczas podejmowania decyzji o przeszczepie.


Uczyła się na nowo pić i całować

Jednym z sukcesów, z których Carmen była najbardziej zadowolona latem 2026 roku, była możliwość swobodnego picia. Przed zabiegiem płyny wypływały jej z ust, natomiast po miesiącach ćwiczeń ponownie mogła wypić kawę czy colę bez takiego problemu. Wciąż nie otwierała jednak ust na tyle szeroko, by bez trudności jeść twardsze produkty. Jej kolejnym celem była kanapka z szynką, pomidorem i chrupiącym pieczywem. Ćwiczyła również układanie ust potrzebne do przesyłania pocałunków. Zewnętrzna część wargi pochodziła od dawczyni, ale znajdujący się pod nią mięsień okrężny ust należał do Carmen. Kobieta żartowała, iż na razie pocałunki łatwiej "wchodzą do środka", niż wychodzą na zewnątrz. Nie przeszkadzało jej to jednak okazywać czułości córce, mężowi i przyjaciołom.


Leczenie nie kończy się po operacji

Carmen musi stale przyjmować leki osłabiające działanie układu odpornościowego, aby jej organizm nie odrzucił przeszczepionych tkanek. Wymaga to regularnych badań, kontroli poziomu leków oraz szczególnej ostrożności wobec infekcji. Z tego powodu choćby przy zwykłych spotkaniach z bliskimi zwraca uwagę na ryzyko zakażeń i sama żartuje, iż ma dzienny "limit pocałunków". Latem 2026 roku Carmen przez cały czas pozostawała pod opieką Vall d’Hebron, a ruchomość jej twarzy stopniowo się poprawiała wraz z regeneracją nerwów. Poza twarzą lekarze zajęli się także skutkami martwicy w obrębie stóp, rekonstruując utracone wcześniej palce. Carmen powoli wraca do normalnego życia.


Źródła:

https://www.surinenglish.com/lifestyle/health/life-with-someone-20260729160657-nt.html

https://www.elcorreo.com/xlsemanal/trasplante-de-cara-carmen-eutanasia-20260720103057-ntrc.html?ref=https%3A%2F%2Fwww.elcorreo.com%2Fxlsemanal%2Ftrasplante-de-cara-carmen-eutanasia-20260720103057-ntrc.html

https://www.telecinco.es/noticias/catalunya/20260202/primera-paciente-trasplante-cara-donante-eutanasia_18_018223519.html

https://www.diariomedico.com/medicina/trasplantes/primer-trasplante-cara-mundo-donante-recibio-eutanasia.html

https://www.semana.com/mundo/articulo/hospital-de-barcelona-completo-primer-trasplante-de-cara-de-donante-que-recibio-la-eutanasia/202629/

https://cronicaglobal.elespanol.com/vida/20260202/vall-dhebron-realiza-primer-trasplante-donante-eutanasia/1003742728855_0.html

https://www.abc.es/sociedad/vall-dhebron-realiza-primer-trasplante-cara-parcial-20260130142433-nt.html?ref=https%3A%2F%2Fwww.abc.es%2Fsociedad%2Fvall-dhebron-realiza-primer-trasplante-cara-parcial-20260130142433-nt.html

Idź do oryginalnego materiału